Archiwa tagu: demon

Już o niczym nie śnij. [„Slumber”, 2017]

     Czteroosobowa rodzina nawiedzana jest przez niebezpiecznego demona, żywiącego się koszmarami swoich ofiar. Morganowie postanawiają szukać pomocy u doktor Alice Arnolds (Maggie Q, „Ksiądz”), która specjalizuje się w leczeniu zaburzeń sennych. Kobieta przygląda się sprawie z naukowego punktu widzenia, nie wierzy, że pacjenci dręczeni są przez istotę o nadprzyrodzonej sile. Uważa, że nęka Morganów paraliż senny. Kontakt z umęczoną rodziną przypomina Alice o ciężkich, niewytłumaczalnych zdarzeniach z własnego dzieciństwa.

Slumber-2017 2

     Polska była pierwszym krajem, w którym „Slumber” ukazał się na kinowych ekranach. Paradoksalnie, tak wysoko oceniane horrory, jak, przykładowo, „Pod skórą” czy „Dziwak”, do dziś nie spotkały się nad Wisłą z żadną formą dystrybucji. Fakt, że mierne straszaki sprowadzane są do nas nagminnie, irytuje: „Slumber” to w istocie wariacja na temat „Poltergeista”, duchy ukazująca poprzez paralityczne sny, a demonolożkę Tanginę podmieniająca na wszechwiedzącego dziadka, Amado (Sylvester McCoy). Początek filmu nie jest zbyt angażujący, mocniej prezentują się akty następne, gdy bohaterowie wpadają na trop Nocnicy – słowiańskiej zmory, duszącej ofiary we śnie. Kulminacyjne sceny bojów paranormalnych są odtwórcze, ale późniejszy epilog stanowi zgrabną, bo ponurą konkluzję. Maggie Q nie sprawdza się w w roli wiodącej, lepiej gra marginalizowana przez reżysera Kristen Bush.

Czytaj dalej Już o niczym nie śnij. [„Slumber”, 2017]

Reklamy

Diabelska zabawa. [„Verónica”, 2017]

     „Verónica” – okultystyczny horror, inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, do jakich doszło w Hiszpanii dwadzieścia siedem lat temu – jest filmem tyleż sztampowym, co eleganckim i przewrotnym. Jego tytułowa bohaterka otwiera drzwi do świata demonów, korzystając z planszy Ouija. Przedmioty w domu Veróniki zaczynają więc żyć własnym życiem, w lustrach pojawiają się odbicia nie z tego świata, a po ścianach posępnie tułają się cienie jak z „Nosferatu – symfonii grozy”. W filmie znalazło się miejsce dla co najmniej kilku jump scare’owych sekwencji, ale reżyser Paco Plaza („[REC]”) postanowił skorzystać z jump scare’ów lepszego sortu. „Verónica”, choć nie urasta do rangi najbardziej przerażającego straszaka wszech czasów (a w taki sposób ją hype’owano), u niejednego widza wywoła szybszą akcję serca. Kluczem Plazy do sukcesy okazują się jednak nie podręcznikowe metody straszenia, a oryginalna stylizacja.

Verónica2

     Szereg osobliwych działań plastyczno-scenograficznych, na jakie zdobył się Plaza, pozwala „Verónice” osiągnąć status dzieła ekstrawaganckiego, chwilami śmiało awangardowego. Wtórnej i prostej historii demonicznego opętania nadał reżyser zacięcie artystyczne. Wszystko za sprawą precyzyjnego sterowania kamerą, abstrakcyjnego kadrowania obrazu i surrealistycznego w swej formie montażu. „Verónica” to film, w którym ważniejsze od kartek scenariusza są ilustracje: tekst wyraźnie wspierany jest tu obrazem, który ma znaczenie kardynalne. Nadworny kompan Plazy, Martí Roca, montując projekt, zastosował ciekawe manewry edytorskie. W jednej ze scen obserwujemy, jak zawieszona między dwoma światami bohaterka kroczy po Madrycie i gorączkowo szuka rozwiązania swych problemów. Bruk pod jej nogami nie bez powodu zmienia się w wertowaną książkę – kilka minut wcześniej powiedziano Verónice, że odpowiedzi na dręczące ją pytania ukryte są w literaturze ezoterycznej. Inne ujęcie pokazuje Verónikę, która uparcie idzie przed siebie, choć cały świat chodzi wspak (ciekawe, czy nawiązanie do „Przygody człowieka poczciwego” to wypadkowa podobieństwa fabularnego czy może zabieg celowy). Plaza i Roca z dużą wprawą operują też dźwiękiem. W jednej z sekwencji nocnych old-schoolowe materiały muzyczne, dobiegające z telewizora, nakładają się na narrację pierwszoplanową. W efekcie rodzina Veróniki przeżywa chwile grozy w rytm klasycznego horroru Narciso Ibáñeza Serradora, „Czy zabiłbyś dziecko?”.

Czytaj dalej Diabelska zabawa. [„Verónica”, 2017]

Darkness, I charge you with this sign. [„Pyewacket”, 2017]

     Po śmierci ojca nastoletnia Leah Reyes (Nicole Muñoz) przenosi się do posiadłości położonej w sercu lasu. Jej matka (Laurie Holden) stale wspomina szczęśliwe chwile u boku męża i postanawia rozpocząć życie od nowa – wraz ze zbuntowaną córką. Narastająca w Leah agresja swoje apogeum osiąga tuż po przeprowadzce, wyrywającej dziewczynę z kręgu przyjaciół. Licealistka – zainteresowana okultyzmem i czarną magią – odprawia rytuał i rzuca na rodzicielkę śmiertelną klątwę. Choć już następnego dnia okazuje skruchę, nie może liczyć na taryfę ulgową: obudziła ze snu demoniczną istotę, która spocznie dopiero, gdy zasmakuje ludzkiej krwi.

pyewacket2

     „Pyewacket” w reżyserii Adama MacDonalda to horror głęboko osadzony w prozie życia codziennego, a nawet niosący pewne przesłanie moralne. Reżyser (i scenarzysta zarazem) zaszczepia w umyśle widzów przestrogę: uważaj, czego sobie życzysz. Odprawiając niebezpieczny rytuał, Leah wykazuje się egoizmem o potężnie destrukcyjnej mocy. Po utracie ojca i przyjaciół dziewczyna pała nienawiścią do świata – niestety, zostaje ona ukierunkowana na troskliwą, w gruncie rzeczy, matkę. Wiedźma, prześladująca bohaterki, wyłania się z kłębów gniewu. I to całkiem dosłownie: po raz pierwszy widzimy ją, gdy pod osłoną nocy wypełza z czarnej chmury, zawieszonej tuż obok śpiącej Leah.

Czytaj dalej Darkness, I charge you with this sign. [„Pyewacket”, 2017]

(Po)twór barkeropodobny. [„Hellraiser: Judgment”, 2018]

     Trzej detektywi wpadają na trop wyjątkowo brutalnego mordercy, który jako swoje ofiary wybiera osoby gardzące religijnymi wartościami. Szaleniec eliminuje nieszczęśników w sposób nad wyraz teatralny, zawsze nawiązując do dziesięciu przykazań Bożych. Policjanci nie zdają sobie sprawy, że wkraczając w świat sadystycznych zbrodni, przekroczą nieomal bramy piekieł.

hellraiserjudgment2

     Wysokim szychom z wytwórni Dimension znowuż przyszło sypnąć groszem na dawno już zjełczałą serię „Hellraiser”. Najnowszy jej segment, „Judgment”, powstał, faktycznie, za żółtawe miedziaki – kosztował bowiem niewiele ponad pięćset tysięcy dolarów. Gwoli przypomnienia: założona przez Boba Weinsteina spółka zobligowana jest raz na kilka lat kręcić sequele dwóch horrorowych cykli (kolejny to „Dzieci kukurydzy”) – w przeciwnym razie utraci do nich prawa. Dziewiąta z kolei kontynuacja „Wysłannika piekieł” jest więc projektem nakręconym bardziej z obowiązku niż z miłości do Pinheada i bardzo rzuca się to w oczy.

Czytaj dalej (Po)twór barkeropodobny. [„Hellraiser: Judgment”, 2018]

„Fear has a scent”. [„Smakosz 3”, 2017]

     Nad hrabstwem Poho krąży widmo Smakosza – skrzydlatego, humanoidalnego potwora, który raz na dwadzieścia trzy lata, przez dwadzieścia trzy dni poluje na ludzi. Oddział uzbrojonych stróżów prawa, pod dowództwem sierżanta Davida Tubbsa, łączy siły z łowcami demonów, by przywrócić farmerom upragniony spokój. Pokonanie kreatury, która dobrze wie, jak zwęszyć strach swoich ofiar, okazuje się nie lada wyzwaniem.

JeepersCreepers3 02

     Po czternastu latach wegetacji „Smakosz” powrócił na duży ekran. Producenci odprawili go bardzo krótką podróż po kinowych salach, być może zdając sobie sprawę, że przejawia „trójka” poziom solidnej produkcji telewizyjnej – nie studyjnego, sowicie sfinansowanego straszaka. Wielkim mankamentem nowego filmu Victora Salvy są efekty CGI, w tym nieprzekonujące rozbryzgi krwi oraz rysunkowe skrzydła antybohatera – którym w poprzednich „Smakoszach” zapewniono przecież majestatyczny design. Wiem, że w oczach fanów jawi się trzeci „Jeepers Creepers” jako kontynuacja, którą należałoby wypisać z kanonu serii. Ja natomiast, mając w pamięci ostatnie dokonania Salvy, nie spodziewałem się po filmie wiele. Być może dlatego uważam go za częściowy sukces.

Czytaj dalej „Fear has a scent”. [„Smakosz 3”, 2017]

Dom zły. [„Amityville: Przebudzenie”, 2017]

     Po latach „piekiełka” developmentowego oraz kilku re-shootach „Amityville: Przebudzenie” wreszcie zaprezentowany został widzom. Producenci ewidentnie stracili wiarę w swój projekt, przez co w jego jakość zwątpili też fani horroru. Śmiało mogę wszak powiedzieć, że La Scala i członkowie jego załogi zbyt długo grali na zwłokę. „Przebudzenie” nie jest rewolucyjnym filmem grozy – to straszak na wskroś konwencjonalny, niekiedy dość oczywisty. Reżyser Franck Khalfoun obejrzał jednak kilka klasyków o nawiedzonych domach i wie, jakimi metodami straszenia warto dręczyć publikę. Jego film ma w sobie też wystarczająco dużo autoświadomości, by odciąć się od LICZNYCH gniotów, jakie wpisują się w kronikę serii.

AmityvilleTheAwakening02

     Amityville w stanie New Jersey. Nastoletnia Belle (Bella Thorne) wprowadza się do posiadłości położonej przy 112 Ocean Avenue. Matka (Jennifer Jason Leigh) nie powiedziała jej, że przed laty tym położonym w zacisznej okolicy domem wstrząsnęła potworna zbrodnia. Od tego czasu lokalni mieszkańcy uważają, że w okazałej, zaprojektowanej w stylu kolonialnym rezydencji straszą złe duchy. Belle jest wściekła: historię ponurego domostwa poznaje dopiero w szkole, gdzie szybko staje się obiektem plotek i drwin. Dziewczyna podchodzi do sprawy bardzo sceptycznie; nie wierzy bowiem w zjawiska paranormalne. Wszystko zmienia się, gdy jej poszkodowany w wypadku brat, James (Cameron Monaghan), budzi się z wieloletniej śpiączki i zaczyna przejawiać oznaki opętania.

Czytaj dalej Dom zły. [„Amityville: Przebudzenie”, 2017]