Archiwa tagu: Euro horror

Nonsense nuns. [„Herezja”, 2018]

     Jeżeli film dłuży się i przeciąga przy zaledwie osiemdziesięciu minutach, można śmiało mówić o porażce reżysera. Czasem zdarza się, że reżyser stawiający pierwsze kroki w swoim fachu kręci straszliwego gniota, a potem odbudowuje swój wizerunek w oczach widzów. U Paula Hyetta sprawa wygląda trochę inaczej: jego poprzedni horror, „Howl”, okazał się całkiem strawny, a nowsza „Herezja” wywołuję masę negatywnych odczuć. Warto przy tym wspomnieć, że począwszy od drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych pracuje Hyett jako charakteryzator i specjalista od FX. Branżowe doświadczenie nie nauczyło go chyba zbyt wiele: „Herezja” to film nieudolny, amatorski i ślamazarny, a przy tym okraszony chyba najszpetniejszymi efektami specjalnymi, jakie dane mi było zobaczyć od kilku dobrych miesięcy.

Herezja4

     Akcja „Herezji” toczy się w siedemnastowiecznej Anglii. Podejrzana o kontakt z diabłem Persefona (Hannah Arterton) ma zostać stracona na stosie, ale zostaje zbawiona przez tajemniczą Matkę Przełożoną (Clare Higgins). Ta zabiera dziewczynę do swego zakonu i zapoznaje ją z grupą upadłych grzesznic. Mniszki mają na nowo odnaleźć w sobie sprzymierzenie z Bogiem, co wcale nie jest łatwe: ich wybawicielka wykazuje skłonność do sadyzmu. Persefonie zaczyna objawiać się tragicznie zmarła matka. Czy w kamiennym klasztorze kryją się demony?

Czytaj dalej Nonsense nuns. [„Herezja”, 2018]

Reklamy

When a man kills a woman. [„Nowojorski rozpruwacz”, 1982]

     Kiedy w 1982 roku Lucio Fulci powrócił ze swoim nowym filmem, natychmiast został on owiany złą sławą. „Nowojorski rozpruwacz” debiutował na ekranach w atmosferze skandalu, zresztą uzasadnionego. To kolejny horror, w którym maestro złego smaku używa sobie na bezbronnych kobietach. W filmie pod nóż tytułowego oprawcy trafiają wyłącznie atrakcyjne blondynki. Żadna z nich nie ginie szybko i bezboleśnie, bo nie w tym tkwi, według Fulciego, zabawa.

NYRipper-1

     „Nowojorski rozpruwacz” to horror o wyjątkowo slasherowej estetyce, stworzony jakby na eksport, z myślą o amerykańskiej widowni. Nie brak tu jednak charakterystycznego dla reżysera upodobania do sadyzmu – którego w takim „Halloween” na przykład nie uświadczymy. To, oczywiście, dwie różne produkcje, a i Fulciego nijak nie da się porównać z Johnem Carpenterem – skarbem narodowym USA. W Nowym Jorku grasuje wyjątkowo bezlitosny zabójca, który rozpruwa swoje ofiary przy użyciu noża kuchennego. Jego zbrodnie ściągają sen z powiek zmęczonemu życiem detektywowi Williamsowi: tak porywistej rzezi miasto nie doświadczyło od dawna. By powstrzymać impulsywnego psychopatę, porucznik nawiązuje współpracę z doskonale wykwalifikowanym psychoanalitykiem.

Czytaj dalej When a man kills a woman. [„Nowojorski rozpruwacz”, 1982]

Klątwa pokoleń. [„Ciemno, prawie noc”, 2019]

     Dolny Śląsk wciąż szczerzy na widzów swoje kły. Jedenaście lat po premierze „Pory mroku” – straszydła Grzegorza Kuczeriszki, realizowanego częściowo w Kotlinie Kłodzkiej – do łask wraca wałbrzyska groza. To w tym mieście osadzona jest akcja nowego filmu Borysa Lankosza, „Ciemno, prawie noc” – wzorowanego na bestsellerze Joanny Bator o identycznym tytule. Niestrudzona dziennikarka Alicja Tabor (Magdalena Cielecka) przybywa do Wałbrzycha, by zbadać sprawę dzieci, które z dnia na dzień przepadły bez śladu. Wychowała się tu, lecz z prowincją od lat nie ma żadnego związku – między innymi z powodu kiepsko gojących się traum. Kobieta rozmawia z bliskimi zaginionych i przekonuje się, że pozornie uśpione miasto skrywa wiele tajemnic. Na swojej drodze spotyka zdeformowanego niemotę, który zawzięcie próbuje podsunąć jej niezrozumiałą wskazówkę: „szukaj niekochanych”. To nie będzie zwykły reportaż…

CiemnoPrawieNoc1

     Książkowy pierwowzór Bator stanowi połączenie niekonwencjonalnego kryminału oraz powieści gotyckiej i wyróżniony został Nagrodą Literacką „Nike”. Adaptacja Lankosza też miesza gatunki i tropy, ale nie korzysta z prostych paradygmatów. Można w przypadku filmu mówić o nagromadzeniu wzorców i wyrazów, które raz do siebie przystają, a kiedy indziej – zupełnie nie, bo wydają się sprzeczne. Przenika się tu wiele stylistyk, całość ciężko jednoznacznie zdefiniować. „Ciemno, prawie noc” staje się miejskim mitem, psychologicznym dreszczowcem, wreszcie mrocznym kryminałem, obfitującym w tyleż przysadziste, co niekiedy mało wiarygodne plot twisty. Reżyser nie chce, by film został zaszufladkowany i prawda jest taka, że najprostsze epitety wcale się go nie trzymają. Nie sposób jednak pewnych klasyfikacji uniknąć. Sporo mówi się w „Ciemno, prawie noc” o demonach – chyba nie do końca wewnętrznych – które potrafią przechodzić przez ściany i zagnieżdżają się w naszych ciałach. Film nosi znamiona baśni, ale grimmowskiej w najbardziej dorosłym znaczeniu, stroniącej od happy endu.

Czytaj dalej Klątwa pokoleń. [„Ciemno, prawie noc”, 2019]

„It’s not your boy”. [„The Hole in the Ground”, 2019]

     Dzieci. Czasem spoglądamy im prosto w oczy i wydają nam się zupełnie obce. Młodość jest ulotna, a dojrzewanie to proces ciągłej przemiany – czasem przytłaczającej. Co jednak, gdy nasz syn całkiem już nie przypomina siebie samego? Z podobnym, choć straszliwszym problemem mierzy się Sarah O’Neill (Seána Kerslake) – bohaterka filmu „The Hole in the Ground” w reżyserii Lee Cronina. Sarah, samotna matka, sprowadza się z synkiem na prowincję. Potrzebuje nowego startu, ale nad jej życiem zaczyna władać paranormalna siła. Zamiast szansy na poskładanie swojej codzienności do kupy, otrzymuje kobieta kolejny cios od losu.

HitG2

     Nowy dom O’Neillów stoi u progu gęstego lasu. W nim zaś ukształtowało się rozłożyste, enigmatyczne zapadlisko. Nie wiemy, co w sobie kryje, zawsze jednak budzi spory niepokój, za pomocą kosmicznego kształtu. Choć głęboki, werteb nie pomieściłby w sobie zmartwień, jakie zaprzątają głowę Sarah. Cronin przygląda się w „The Hole in the Ground” matczynym lękom, próbuje zgłębić tematykę rodzicielstwa w chwili bezdennego kryzysu. Film ogląda się jak pęknięty portret familijny: w małym Chrisie (James Quinn Markey) stale narasta pociąg do zła, co znacząco odbija się na jego zatroskanej matce. Chłopiec staje się bowiem powłoką dawnego siebie – taką, która kryje demoniczną istotę. Wśród inspiracji, które bez reszty pochłonęły Cronina – dodać warto, że jest „The Hole…” horrorem odtwórczym – znalazły się „Inwazja porywaczy ciał”, „Babadook” oraz nowelka Johna Connolly’ego „The New Daughter”.

Czytaj dalej „It’s not your boy”. [„The Hole in the Ground”, 2019]

Homocidal − it’s About Anger. [„Nóż + serce”, 2018]

     Najlepszymi horrorami są te oparte na uczuciach swoich bohaterów − na konfliktach wewnętrznych, obawach czy mrocznych pragnieniach. Za przykład mogą posłużyć tu choćby „Dziedzictwo. Hereditary” czy „Egzorcysta”, gdzie zrozpaczone Toni Collette i Ellen Burstyn stawiają czoła ciemnej stronie macierzyństwa. W nowym filmie Yanna Gonzaleza, „Nóż + serce”, też nie brakuje płomiennych emocji − przede wszystkim iskrzących się w ciele Anne (Vanessa Paradis). To kobieta wyrazista i osobliwa, o skrzekliwym głosie, z uderzającą szparą między zębami. Anne pracuje jako reżyserka gejowskich filmów porno i uwielbia swoją pracę. Nie ma dla niej żadnych świętości: w produkcjach o tak wymownych tytułach, jak „Homocidal” ciało męskie można upokarzać, a życiowe tragedie stają się budulcem scenariuszowych „historii”.

KnifeHeart2

     Anne związana jest z montażystką, która łamie jej serce i odchodzi. Targany smutkiem jest też grasujący w okolicy zabójca, przebrany za miłośnika skór i lateksu. Aktorzy pornograficzni są dla niego zwierzyną łowną: mężczyzna krzywdzi ich cieleśnie, bo sam jest udręczony emocjonalnie. Uwikłani zostajemy w historię pełną seksu, namiętności, ale też dławiących frustracji. „Nóż + serce” to thriller whodunit, widziany oczami Kennetha Angera. Dzieje się w Paryżu wczesnych lat 80. i stanowi ukłon zamaszyście składany François Aboutowi − znanemu z pracy nad vintage’owym porno dla gejów. Film powstał na złość heteronormie; niemal wszystkie jego postaci określimy jako LGBT lub bi-curious. Gonzalez posługuje się frywolnym językiem i ta dzikość − niekiedy wręcz wściekłość − udziela się kolejnym bohaterom. Anne oraz członkowie jej „rodziny” kochają to, co robią i kroczą przez świat z podniesioną głową − aż do momentu, gdy ich dumę pokaleczy psychopata w czarnych rękawiczkach.

Czytaj dalej Homocidal − it’s About Anger. [„Nóż + serce”, 2018]

Samotny Paryż. [„Noc pożera świat”, 2018]

     Paryż. Uzdolniony muzycznie Sam (Anders Danielsen Lie) przytomnieje po mocno zakrapianej imprezie. Wolał nie pić za dużo − zamknął się więc w jednym z pokoi, by przedwcześnie pójść spać. Nudziarstwo wyszło mu na zdrowie: okazuje się bowiem, że w przeciągu nocy miasto stało się pustkowiem, a niemal wszyscy mieszkańcy zostali pomordowani przez hordy żywych trupów. Ci, którzy przetrwali, kryją się w najbezpieczniejszych budynkach. Sam robi dokładnie to samo: nie jest głupi, wie, że poległby w konfrontacji z zombiakami. Jego schronienie ma grube ściany − na tyle, że nie słychać przez nie nawet odgłosów ulicy. Poddany własnowolnej kwarantannie, mężczyzna zaczyna cierpieć z powodu alienacji.

NocPozeraSwiat2

     „Noc pożera świat” to film powstały na kanwie opowieści Pita Agarmena. Choć wśród jego antybohaterów wyraźnie pomrukują nieumarłe kreatury, nie jest to horror sensu stricto. Prędzej nazwiemy projekt Dominique’a Rochera dramatem jednostki lub balladą o izolacji. Sam ścigany bywa przez zombie, a sceny pogoni truposzy za świeżym mięsem są szczerze emocjonujące. Nawet kamienica, w której toczy się akcja, upodobniona została do barcelońskiej czynszówki z pierwszego „[REC]-a”. W generalnym ujęciu film jest jednak oszczędny, a jego reżyserowi nie zależy na widowiskowości. Głównym zadaniem „Nocy…” było nie tyle przerażenie oglądającego, co wzbudzenie w nim uczucia melancholii, może nawet lekkiej apatii. Zamknięci zostajemy sam na sam z umysłem wyłącznego protagonisty − obraz Rochera to chamber piece, w którym wszelakie postacie epizodyczne policzymy na palcach jednej ręki. Głównym, obok Liego, aktorem tego dziwowiska jest bezwzględna cisza.

Czytaj dalej Samotny Paryż. [„Noc pożera świat”, 2018]