Archiwa tagu: found footage

Dwója! Lufa! Zero! [„The Final Project”, 2016]

     W niewielkiej mieścinie na krańcu Luizjany znajduje się rzekomo nawiedzony dom, słynny na cały stan. Posiadłość stoi na gruncie dawnej plantacji, która – według legend – była milczącym świadkiem okrucieństw wojny secesyjnej. Posępna atmosfera miejsca budzącego postrach wśród okolicznych wieśniaczków ucieszy szóstkę irytujących studentów. Młodzi, by zdać zajęcia filmowe, muszą nakręcić inspirujący dokument. W domu, w którym przed laty brutalnie wymordowano ponoć oddział konfederatów, bohaterowie widzą plan zdjęciowy.

thefinalproject1

     „The Final Project” – jeszcze jeden rip-off kultowego „Blair Witch Project” – powstał z inicjatywy byłego korposzczura. Pochodzący z Church Point Taylor Ri’chard nie powinien nazywać się reżyserem, choć porzucił pracę w korporacji, by dogonić marzenia o błysku fleszy i powszechnym uznaniu. Ani popularność, ani tym bardziej sukces artystyczny mu nie grożą: jego debiutancki film niepowszechnie uchodzi za jeden z największych gniotów dobiegającego końca roku.

Czytaj dalej Dwója! Lufa! Zero! [„The Final Project”, 2016]

Found footage 3.0. [„Blair Witch”, 2016]

     Gdy James Donahue trafia w sieci na klip rzekomo kręcony w niesławnych lasach opodal Burkittsville, jest w szoku. Dałby sobie uciąć rękę, że na ułamek sekundy pojawia się w nim jego siostra Heather, która dwadzieścia lat temu przepadła bez śladu. Heather wyruszyła w okolice Burkittsville, chcąc zrealizować dokument o legendarnej wiedźmie. Dopięła swego, lecz szokujące, odnalezione w niejasnych okolicznościach nagranie ma – zdaniem wielu – stanowić spojrzenie na ostatnie momenty jej życia. James nie daje wiary tym spekulacjom. Zbiera ekipę bliskich przyjaciół i podąża do Maryland. Ukochana chłopaka, Lisa, widzi w tej wyprawie punkt wyjścia dla własnego filmu dokumentalnego. Mroczne lasy, w których na przestrzeni dekad dochodziło do zaginięć i rytualnych mordów, przyprawiają bohaterów o zimny dreszcz. Jak się okazuje, nie bez powodu.

blairwitch3

     Kiedy w 1999 roku „The Blair Witch Project” wchodził na ekrany kin, stanowiło to wydarzenie bez precedensu. Horrorowi niezależnemu, kosztującemu sześćdziesiąt tysięcy marnych dolców zapewniono wtedy kampanię reklamową, która zapisała się w kartach historii kinematografii. Skromny projekt found footage miał przedstawiać historię autentyczną, grający w nim „aktorzy” mieli być od dawna martwi. Widzowie kupili tę bajkę, a film zainkasował w sumie ćwierć miliarda dolarów; Eduardo Sánchez i Daniel Myrick wiedzieli, jak pociągać za marketingowe sznurki. Wyreżyserowany przez Adama Wingarda „Blair Witch” – bodaj najgorętsza premiera trwającego roku – także zagościł w kinach w atmosferze sporego zaskoczenia. Nikt nie spodziewał się, że drugi sequel kultowego horroru (pierwszego nie warto wspominać…) kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Zwłaszcza, że studio Lionsgate do ostatnich chwil obstawało przy promocji nie „Blair Witch”, a „The Woods”, pod jakim to tytułem trzymano kontynuację w tajemnicy.

Czytaj dalej Found footage 3.0. [„Blair Witch”, 2016]

Krętymi ścieżkami prowadzi nas Peachfuzz. [„Dziwak”, 2014]

     Aaron (Patrick Brice), młody i spłukany videographer, odpowiada na ofertę nietypowej pracy. W domu pośrodku lasu jego zadaniem ma być filmowanie ostatnich dni z życia dogorywającego bohatera tytułowego (Mark Duplass). Wkrótce na jaw wychodzi, że ogłoszeniodawca, Josef, jest nie tylko nad wyraz ekscentryczny, ale też kompletnie nieobliczalny…

creep2

     „Creep” sprawdza się na wielu poziomach: jako thriller o stalkingu, nieprzewidywalna czarna komedia czy też niespieszny, stawiający na bogaty suspens film grozy. Zamknięty w ramy horroru, projekt ma do zaoferowania najwięcej. Wszystko dzięki Duplassowi, którego obecność na ekranie budzi szczery niepokój. Ganiający niczym wariat po leśnym gąszczu czy też rozmawiający z nienarodzonym synem podczas kąpieli, Josef równie bardzo jak potencjalnie niebezpiecznym dziwakiem okazuje się postacią dramatyczną – facetem oscylującym na marginesie życia. Świętym nazwać go jednak nie można, podobnie zresztą, jak drugiego z bohaterów. „Creep” umiejętnie pogrywa z domysłami i oczekiwaniami widzów co do postaci centralnych, przez co jego (mniej lub bardziej) szokujący finał usatysfakcjonuje niejednego oglądającego.

Czytaj dalej Krętymi ścieżkami prowadzi nas Peachfuzz. [„Dziwak”, 2014]

Mołdawska farsa, czyli nie zadzieraj z wieśniakiem. [„They’re Watching”, 2016]

     Ekipa telewizyjna, stojąca za sukcesem popularnego programu makeoverowego, przybywa do Pavlovki – mołdawskiej wsi, w której zamieszkuje młoda Amerykanka, Becky (Brigid Brannagh). Kobieta wykupiła dom w głębi lasu i wymaga on gruntownego remontu. Bardziej niż renowacje straszne wydają się kamerującym wszystko filmowcom wschodnioeuropejskie obyczaje: tutejsi wieśniacy nie znają angielskiego, a w ich osadzie na próżno można szukać Starbucksa. Gdy okazuje się, że Pavlovka wiązana jest z historią brutalnych, nie tak odległych czasowo rytuałów, Aleksa (Kris Lemche), Grega (David Alpay), Sarah (Mia Faith) i Kate (Carrie Genzel) przenika zimny dreszcz. Mieszkańcy wioski coraz bardziej interesują się obecnością Jankesów na prowincji i nie spuszczają ich ze swych złowieszczych oczu.

theyrewatching2

     „They’re Watching” duetu Jay Lender-Micah Wright zainaugurowany zostaje przez scenę wyrwaną ze swego ekstrawertycznego epilogu, która zdradza, niestety, jeden z ciekawszych twistów fabularnych. Krótki fragment odcina następnie od właściwego początku filmu logotyp tytułu, nie wiedzieć czemu wymalowany z nagła w kadrze. Jego obecność na ekranie pozostaje nieuzasadniona: twórcy przedstawiają nam „They’re Watching” jako horror nakręcony w konwencji znalezionych taśm. Logo aż nadto przypomina czcionkę tytułu nadrukowanego na plakatach „They Live” Johna Carpentera. Tak, Lender i Wright nakręcili horror pełen błędnie podjętych decyzji.

Czytaj dalej Mołdawska farsa, czyli nie zadzieraj z wieśniakiem. [„They’re Watching”, 2016]

Krótka piłka: „The Veil” [2016]

        Na nic zdała się charyzma Lily Rabe, nic nie pomógł też seksapil Jessiki Alby. „The Veil” Phila Joanou przez nieudolność realizatorów był filmem z góry skazanym na klęskę. Nie gra w nim wszystko: martwa kolorystyka zdjęć, sucha scenografia, na siłę upchnięta w scenariusz konwencja found footage, wreszcie potworny schematyzm sytuacji ekranowych. Najbardziej razi jednak brak zdyscyplinowania, jaki wykazuje reżyser. Nie wiemy, jakim filmem miał być „The Veil”; paranormalne jump scare’y podpowiadają, że horrorem o duchach, choć inne sekwencje sugerują slasher lub historię kultu religijnego. Oliwy do tego ogniska rozpaczy dolewa Thomas Jane, odtwórca roli obłąkanego sekciarza. Jego kreacja ocieka desperacją – Jane zrobi wszystko, by zatrzymać na sobie wzrok półprzytomnego, wynudzonego widza. Gdzieś pomiędzy entym okrzykiem szaleństwa a karykaturalnym atakiem konwulsji aktor gubi się w swych założeniach artystycznych, zaczyna robić z siebie błazna. „The Veil” to pozycja chybiona i najzwyczajniej słaba – nawet jak na film z katalogu BH Tilt.

veil2

3 i pol

Haunt-tech

               W pierwszą rocznicę pogrzebu Laury Barns – licealistki doprowadzonej przez cyberprzemoc do samobójstwa – zaczyna dochodzić do zagadkowych zajść. Na własnej skórze doświadczają ich niedoszli przyjaciele Laury, w mniejszym lub większym stopniu odpowiedzialni za jej śmierć. Podczas grupowej rozmowy na Skypie nastolatkowe przyglądają się swoistemu opętaniu swoich komputerów: proste, wydawałoby się, czynności, jak wylogowanie z komunikatora, zdają się być kontrolowane przez niewidzialne siły. W trakcie konwersacji bohaterom towarzyszy bezawatarowy użytkownik o nicku „billie227”. Podaje się on za samą Laurę. Czyżby samobójczyni powróciła z zaświatów, by dać rozpuszczonym kolegom zasłużoną nauczkę?

unf1

     Nie rzucę tłustym spoilerem i nikogo szczególnie nie zaskoczę, jeśli napiszę, że tak właśnie jest. I dobrze. Nastoletni bohaterowie „Unfriended” to grupa najbardziej irytujących gówniarzy, jakich zrodziła kinematografia. Nie ma w tym zdaniu choćby krzty przesady. Każdy z „protagonistów” jest egoistyczny i rozwydrzony, żaden nie przejawia skruchy będąc świadomym, że doprowadził rówieśniczkę do odebrania sobie życia. W tym obrzydliwym zdemoralizowaniu prym wiedzie jedna z żeńskich postaci, której imienia nie zdradzę. Kompletnie pozbawione szkieletu moralnego dziewczę w odróżnieniu od swoich kolegów wzbudza przynajmniej zainteresowanie i paletę negatywnych emocji. Jej osobowość ulega nieoczekiwanej przemianie, a ona sama przestaje być w pewnym momencie embrionem bohatera filmowego. Na resztę zepsutych małolatów macha się jedynie ręką.

Czytaj dalej Haunt-tech