Archiwa tagu: gore

Krew, silikon i sterydy

     Postawmy sprawę jasno: „Jersey Shore Massacre” stanowi prostą, by nie napisać prostacką, formę rozrywki filmowej. Jest dokładnie taki, jak jego bohaterowie – nieokrzesany i bezpretensjonalny. Czy to zarzut, czy może zaleta? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a w tym przypadku – od pokładów zdrowego dystansu i wymagań tyczących się projekcji.

jerseyshoremassacre

     New Jersey. Grupa plastikowych kociaków i napompowanych guido’s imprezuje w domku nad jeziorem. Wystawna posiadłość należy do wujaszka jednej z dziewcząt, groźnego mafiosa. Gdy niebo spowija mrok, prostoduszne towarzystwo zaczyna tracić na liczebności – szybko okazuje się, że bohaterowie giną z rąk tajemniczego zabójcy! Silikonowe panienki tracą piersi, przerośnięci kozacy krzyczą jak przerośnięte dziewczynki, a nieznany mściciel triumfuje w psychotyzmie. Jinkies, rzekłaby Velma Dinkley!

Czytaj dalej Krew, silikon i sterydy

„Your brother’s really sick”

       Każdy z nas to słyszał: „masz dziwny gust filmowy”. W oczach matki jesteś seksualnym dewiantem, sąsiad widzi w tobie przyszłego seryjnego mordercę. W byciu horrorowym ekstremistą nie ma nic łatwego. Jeszcze trudniej jest jednak obojętnie przejść obok wiadomości o morderstwach dokonanych pod wpływem obejrzanego slashera. Świat słyszał o podobnych aktach wielokrotnie; bywały one wiązane z niewinnymi – zdawałoby się – obrazami: „Laleczką Chucky 3” lub „Krzykiem”. Reżyser Scott Schirmer postanowił zgłębić niepokojącą kwestię zabójstw odurzonych brutalnością kina w swoim autorskim obrazie „Found”.

foundpicture2

     Bohaterami filmu są dwaj bracia, a środowisko przedstawione w „Found” konfrontuje ze sobą dwa światy horroru. Dla jedenastoletniego Marty’ego ekranowa groza jest polem niewinnym, pełnym zabawy; stanowi odskocznię od trudnego dzieciństwa. Marty spędza dni szkicując krwawe komiksy, słuchając audycji radiowych z dreszczykiem, eksplorując dział ze straszakami w lokalnej wypożyczalni filmów wideo. Starszy z braci, Steve, z horrorem związał styl swojego życia. Steve wpisuje się w stereotyp ekscentrycznego dziwaka, który jaskrawą przemoc z dzieł Dario Argento traktuje z morderczą powagą. Mając go za sąsiada, nie wpuścilibyśmy go do mieszkania, gdyby prosił o użyczenie szklanki cukru. Nie bez powodu. Jak deklaruje Marty – narrator filmu – jest dwóch Steve’ów. Jeden z nich kocha swojego brata jak nikogo innego. Drugi spędza noce poza domem, dyskretnie uprawiając tajemnicze hobby.

Czytaj dalej „Your brother’s really sick”

„Ciemność, widzę ciemność!”

            Gejowski horror. Dla przeciętnego odbiorcy to temat zupełnie abstrakcyjny lub nawet surrealny, dla widza ciut bardziej doświadczonego – co najmniej kontrowersyjny (toć to nienaturalne, by fallus wyparł cycki!). Mimo głęboko undergroundowego statusu, poruszające tematykę LGBT kino grozy ma się nie najgorzej, a niezwiązani z głównym nurtem filmowym artyści jakoś je przędą. W ciągu ostatniego dziesięciolecia podgatunek queer horroru wyszedł z szafy i zajął ważne miejsce na festiwalach filmu niezależnego. Czy to dobrze? Z punktu widzenia równouprawnienia z pewnością tak. Szkoda jedynie, że niemała ilość kręconych z myślą o homoseksualnej widowni straszaków bardziej niż treścią przeraża jakością wykonania.

kissingdarkness2

     A przecież w zamierzchłych latach 80. lub nawet w ciągu pierwszej dekady bieżącego wieku powstało sporo popisowych projektów podgatunkowych. Wystarczy tu wspomnieć pełne maestrii filmowe poematy, „Zagadkę nieśmiertelności” i „Czwartego człowieka”, czy ujmujący swą osobliwością slasher „Hellbent”. Oglądając komediowo-thrillerowe tutti frutti „Kissing Darkness”, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że reżyser i scenarzysta James Townsend nigdy nie zetknął się z żadnym z wymienionych tytułów.

Czytaj dalej „Ciemność, widzę ciemność!”

„Pitch your tent, dig your grave”

        Jeśli w horrorze spod znaku martwego nastolatka szukacie powiewu świeżości, seans mocno niezależnego „Camp Dread” może nie spełnić Waszych oczekiwań. Nie jest to najoryginalniejszy film. Debiut reżyserski Harrisona Smitha stanowi raczej współczesne odniesienie do podgatunku backwoods slashera oraz jego niespodziewanej ekspansji w kinie połowy lat 90. Odniesienie w sumie satysfakcjonujące, choć niekoniecznie rześkie.

campdread2014

     Kluczowym atutem projektu okazuje się swobodny, rozumiejący mechanikę horroru skrypt, napisany przez reżysera. Bohaterami toczącego się na kempingu filmu są najokropniejsi nastolatkowie Ameryki, którzy osobowością i sposobem bycia sami proszą się o prędką śmierć. Losem większości młodzieżowych postaci trudno się przejmować – i dobrze. Obozowy zabójca raz po raz eliminuje młodych w krwawy sposób. „Camp Dread” zieje sztampą, lecz jest to sztampa przyjemnie odmóżdżająca, idealna na piątkowy seans przy alkoholu. Scenariusz filmu nie jest też zupełnie bezmyślny. Smith spłatał widzom figla, w rolach drugoplanowych obsadzając aktorów charakterystycznych: Erica Robertsa jako wyprutego zawodowo filmowca oraz Felissę Rose jako byłą slasherową divę.

Czytaj dalej „Pitch your tent, dig your grave”

Popcorn

     Najbardziej sławetny slasher schyłku dwudziestego wieku, „Krzyk” w reżyserii Wesa Cravena, na kulturze swojej ery odcisnął bardziej niż wyraźne piętno. W przeciągu kilku lat od premiery obrazu światowe kina zalała fala horrorów stanowczo inspirowanych postacią i światem Ghostface’a. Wystarczy tu wspomnieć o niemiecko-czeskiej klapie pt. „Basen”, australijskim „Cięciu” czy amerykańskich kalkach, z „Koszmarem minionego lata” na czele. Post-screamowe szaleństwo uderzyło do głowy także twórcom serii „Dzieci kukurydzy”. Bohaterami piątej odsłony niesławnego cyklu uczyniono grupę nastolatków, którzy gubią się w opustoszałym rolniczym miasteczku. Poszukując pomocy, trafiają na uzbrojoną w motyki i widły czeredę.

children5title

     „Pola grozy”, choć nie zostały wzniesione na poziom filmu dobrego, różnią się od trzech swoich prequeli. Są od nich zwyczajnie bardziej udane.

Czytaj dalej Popcorn

Igraszka

        „Nie kręciłem filmu na miarę ‚Przeminęło z wiatrem’ i naturalnie nie operowałem 80-milionowym budżetem”. Takimi słowami reżyser i scenarzysta Mark Jones („Karzeł”) opisał pracę na planie najnowszego, zaledwie szóstego w swojej filmografii projektu. Czy niszowy thriller „Wzgardzona” stanowi rozrywkę godną rekomendacji?

scorned14

     Sadie, dziewczyna z dramatyczną przeszłością, dowiaduje się o romansie swojego narzeczonego z jedyną przyjaciółką. By uporać się z gniewem, zdradzona oblubienica postanawia srogo ukarać cudzołożników. Wciąga ich w szaleńczą grę. „Wzgardzona” to film kategorii „B”, wydany wyłącznie na dyskach Blu-ray i platformach VOD. Brak mu klasy dreszczowców Adriana Lyne’a czy Barbeta Schroedera. Niedomiar elegancji obraz Jonesa nadrabia jednak przy pomocy innych powabów. Jednym z nich jest przebojowość.

Czytaj dalej Igraszka