Archiwa tagu: gotyk

Ladies of sorrow. [„Suspiria”, 1977]

     W pierwszej połowie lat siedemdziesiątych Dario Argento tworzył zabarwione estetyką giallo kryminały. To wówczas powstał nabuzowany erotyką majstersztyk, „Ptak o kryształowym upierzeniu”, oraz jego zupełnie nieprzekonujący follow-up, „Kot o dziewięciu ogonach”. Filmy złożyły się na tak zwaną trylogię zwierzęcą i osadzone były w świecie jak najbardziej rzeczywistym. Zrywa z tym stylem Argento za sprawą „Suspirii” − wyśnionej w gorączkowych koszmarach fantasmagorii, w której Fryburg terroryzowany jest przez złowrogie wiedźmy. W symbolicznym geście jedna z postaci tłucze figurkę pawia. Od tego momentu szalony Włoch regularnie zabierał swych widzów w podróż po światach irracjonalnych i niezbadanych (w „Fenomenach” czy „Inferno”).

Suspiria6

     Atmosfera nieodpartej grozy udziela się filmowi od napisów początkowych, gdy głos z offu przedstawia nam główną bohaterkę. Nowojorka Suzy Bannion (Jessica Harper) przybywa do Monachium, by rozpocząć naukę w ekskluzywnej szkole baletu. Szybko orientuje się, że jest to miejsce chłodne i opresyjne, skrywające swoje sekrety. W zasadzie, kiedy tylko opuszcza lotnisko, natychmiast wkracza w świat iluzji − gdzie fantazja miesza się z koszmarem. Na postoju taksówek wita Amerykankę apokaliptyczna ulewa, a u progu akademii potrąca ją podenerwowana tancerka, plotąca coś o irysach. To właśnie ta panna zostaje brutalnie zamordowana kilka minut później, w budynku zamieszkałym przez swoją koleżankę. W pięknym, udekorowanym abstrakcyjnymi witrażami apartamentowcu rozegra się prawdziwa aria przemocy. Nieznany sprawca potnie swoją ofiarę przy użyciu brzytwy, a ostatecznie zaciśnie pętlę wokół jej karku i rozbije nią dachową okiennicę. Ekstremalnym zbliżeniom na dźgane, wciąż bijące serce nieszczęśnicy towarzyszy jej bolesny śpiew.

Czytaj dalej Ladies of sorrow. [„Suspiria”, 1977]

Reklamy

Cursed to love. [„The Lodgers. Przeklęci”, 2017]

     Początek lat dwudziestych, właśnie trwa irlandzka wojna o niepodległość. Rachel (Charlotte Vega) i Edward (Bill Milner) rezydują w mocno nadgryzionym przez ząb czasu domu, który mieszkańcom pobliskiej wsi ukazuje się wyłącznie w najgorszych koszmarach. Rodzeństwo otrzymało posiadłość w spadku, a teraz, stojąc u progu dorosłości, zaczyna odczuwać smak prawdziwego życia. Rychłe bankructwo i odrapane ściany to najmniejszy z problemów tej pary. Nad pałacykiem ciąży klątwa, która wymaga ciągłego poświęcenia, podporządkowania się rygorystycznym zasadom. Edward wierzy, że na zawsze pozostanie niewolnikiem jakiejś upiornej mocy, ale jego siostra powoli budzi się z długiego spoczynku. Jej uwagę zwraca pewien przystojny żołnierz. Szanse, że dom „pozwoli” jej tak po prostu odejść, są, niestety, nikłe.

Lodg1

     „The Lodgers. Przeklęci” to film nakręcony z potężnym wyczuciem stylu i z melancholią w sercu. Jest delikatny, starannie wykadrowany, nieodparcie piękny wizualnie. Brianowi O’Malleyowi obce nie są ani klasyczne powieści Poego (scenariusz ewidentnie zainspirowała „Zagłada domu Usherów”), ani szlagiery wytwórni Hammer. Jego nowy projekt chętnie korzysta z retoryki horroru gotyckiego, niektórzy okrzykną go, nomen omen, duchowym spadkobiercą „Innych” czy „Kobiety w czerni”. Już od pierwszych minut charakteryzują się „Przeklęci” uderzająco upiorną atmosferą, czego wyznacznikiem może być podśpiewywana przez bohaterów piosenka o nocnych marach i gościach, których pod żadnym pozorem nie wolno wpuszczać do domu. Te mroczne akcenty doskonale współgrają z chłodnymi zdjęciami: operator rozkochany jest bowiem w morskich zieleniach i chętnie nasyca obraz odcieniami zniszczenia. Kompozycję kadru buduje na dekompozycji − co widać choćby po rozpadających się fundamentach straszliwego domostwa.

Czytaj dalej Cursed to love. [„The Lodgers. Przeklęci”, 2017]

Strzelając ślepakami. [„Winchester. Dom duchów”, 2018]

     Oliver Winchester, producent popularnego karabinu M1866, umiera. Pieczę nad jego pokaźną, kalifornijską willą przejmują kolejni krewni i wreszcie właścicielką posiadłości staje się Sarah Winchester (Helen Mirren) ekscentryczka zafascynowana spirytyzmem. Dziedziczka fortuny wierzy, że dom nawiedzają duchy osób rozstrzelanych z winchesterowskiego karabinu. Zleca więc rozbudowę rezydencji, chcąc uczynić z niej pułapkę na złe demony. Do San Jose przybywa psychiatra, doktor Eric Price (Jason Clarke), który ma ocenić stan zdrowia pani Winchester. Okazuje się, że kobieta wcale nie postradała zmysłów…

Winch2.jpg

     Akcja „Winchester. Domu duchów” toczy się w mrocznej, wiktoriańskiej posiadłości, a Mirren doskonale znamy z ultrabrytyjskich ról. Film nacechowany jest więc hammerowską poetyką, choć dziełem równie udanym, jak „Kobieta w czerni” czy nawet „Uśpieni” go nie nazwiemy. To mógł być co najmniej niezły horror neogotycki. Pomimo ciekawego miejsca akcji pozostaje jednak „Winchester” produkcją niewbijającą się w pamięć.

Czytaj dalej Strzelając ślepakami. [„Winchester. Dom duchów”, 2018]

„Ciemność, widzę ciemność!”

            Gejowski horror. Dla przeciętnego odbiorcy to temat zupełnie abstrakcyjny lub nawet surrealny, dla widza ciut bardziej doświadczonego – co najmniej kontrowersyjny (toć to nienaturalne, by fallus wyparł cycki!). Mimo głęboko undergroundowego statusu, poruszające tematykę LGBT kino grozy ma się nie najgorzej, a niezwiązani z głównym nurtem filmowym artyści jakoś je przędą. W ciągu ostatniego dziesięciolecia podgatunek queer horroru wyszedł z szafy i zajął ważne miejsce na festiwalach filmu niezależnego. Czy to dobrze? Z punktu widzenia równouprawnienia z pewnością tak. Szkoda jedynie, że niemała ilość kręconych z myślą o homoseksualnej widowni straszaków bardziej niż treścią przeraża jakością wykonania.

kissingdarkness2

     A przecież w zamierzchłych latach 80. lub nawet w ciągu pierwszej dekady bieżącego wieku powstało sporo popisowych projektów podgatunkowych. Wystarczy tu wspomnieć pełne maestrii filmowe poematy, „Zagadkę nieśmiertelności” i „Czwartego człowieka”, czy ujmujący swą osobliwością slasher „Hellbent”. Oglądając komediowo-thrillerowe tutti frutti „Kissing Darkness”, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że reżyser i scenarzysta James Townsend nigdy nie zetknął się z żadnym z wymienionych tytułów.

Czytaj dalej „Ciemność, widzę ciemność!”

„Sure is a funky old house, ain’t it?”

            Stare horrory od zawsze przykuwały uwagę hollywoodzkich wyjadaczy, a nowe wersje znanych filmów grozy kręcono już w latach pięćdziesiątych. Jednak to u progu nowego milenium wybuchł boom na remake’i. Protoplastą znanego dziś aż za dobrze zabiegu adaptowania wizji innych twórców był William Malone, który jesienią 1999 roku wydał swój najpopularniejszy film, „Dom na Przeklętym Wzgórzu”.

hohh

     „Dom…” zapożycza elementy fabuły ze słynnego horroru Williama Castle’a o tym samym tytule, choć cała historia ulega zmianom. Oto ekscentryczny miliarder Steven Price (Geoffrey Rush) decyduje się urządzić przyjęcie-niespodziankę dla swojej kapryśnej małżonki (Famke Janssen). Miejscem imprezy zostaje położony przy nadmorskim wzniesieniu budynek, który siedemdziesiąt lat temu służył za mordownię, pozorowaną na szpital psychiatryczny. Bankiet przewiduje grę o grube pieniądze, w której udział weźmie piątka nieznanych sobie śmiałków – wszystko ku uciesze bogaczy. Radość uczestników przyjęcia trwa do momentu, kiedy okazuje się, że były szpital nawiedzany jest przez niegdyś zakatowanych pacjentów.

Czytaj dalej „Sure is a funky old house, ain’t it?”

W starym domu nadal straszy

          Istniało całkiem duże prawdopodobieństwo, że horror z Danielem Radcliffe’m obsadzonym – tak całkowicie na poważnie – w roli głównej okaże się niegodnym seansu. Niespodziewanie, mimo obecności Harry’ego Pottera na ekranie, ubiegłoroczna „Kobieta w czerni” wprawia w podziw. Kredyty początkowe informują, że obraz zrealizowała wytwórnia Hammer Film Productions – co wzbudza jeszcze większe zdumienie. Film, faktycznie, nakręcony został hammerowską ręką. Budzi nawet roślejszy dreszcz emocji niż wiele z brytyjskich klasyków horroru.

     Arthur Kipps jest owdowiałym londyńskim notariuszem. Przełożony zawiadamia go, że wyjazd na odludną wieś i uporządkowanie spraw spadkowych zmarłej bogaczki mogą uratować jego zachwianą pozycję zawodową. W drodze na dwór Eel Marsh Arthur przekonuje się, że okolicznych mieszkańców przeraża samo imię kobiety – kobiety w czerni, którą bohater zacznie widywać od momentu przekroczenia progu opuszczonej sadyby.

Czytaj dalej W starym domu nadal straszy