Archiwa tagu: halloween

Krótka piłka: „Scary Movie” [1991]

     Halloween. Warren, roztrzęsiony paranoik, udaje się do lokalnego Domu Strachów. Ataki histerii wywołuje w nim widok ogników, tańczących pod wiekiem dyniowego lampionu. Jak zareaguje na wieść o sensacyjnej ucieczce bywalca lokalnego szpitala psychiatrycznego? „Scary Movie” – do niedawna zaginiony projekt Daniela Ericksona z 1991 roku (niemający nic wspólnego z parodią braci Wayans) – dość szybko samookreśla się jako miks horroru i komedii, chętniej dryfujący ku obrębom drugiego z wymienionych gatunków. Towarzyszący sytuacjom ekranowym komizm najczęściej nie śmieszy, choć obłędna, pełna skupienia kreacja młodego Johna Hawkesa, grającego Warrena, wzbudza na ustach uśmiech – głównie stanowiący wyraz uznania dla aktora. Dla widzów szukających halloweenowego dreszczu emocji okaże się „Scary Movie” stratą czasu: to film o ciekawym, ponurym koncepcie, kiepsko, niestety, przelanym w kadr ekranu. Innych sympatyków kina grozy może urzec sposób, w jaki omija Erickson pułapki rutyniarstwa filmowego slashera. Może, lecz nie musi.

scarym91

4 i pol

„In Hell everybody loves popcorn”. [„31”, 2016]

     W scenie inaugurującej „31” – długo oczekiwany horror od zmartwychwstałego studia Saban Films – poznajemy Doom-Heada (Richard Brake), kościstego mężczyznę o nieprzyjemnym spojrzeniu i wymalowanej, bladej twarzy. Snuje on blisko pięciominutowy monolog, który, jak się okazuje, kierowany jest do spętanego pastora. Łamiąca czwartą ścianę narracja przemienia się w wymianę słów oprawcy i jego świętojebliwej ofiary. Doom-Head, nieczuły na błagania klechy o życie, rąbie jego ciało kiepsko zaostrzoną siekierą, zapewne mając dość płaczów i kwileń. Scena dobiega końca, a w kadrze pojawiają się vintage’owe ujęcia kręcone w formacie 8 mm. Opatrzone zostają napisami: „a Rob Zombie film”.

31-5

     Charakteryzacja Brake’a, prowadzenie postaci, fragmenty dialogowe („w piekle wszyscy uwielbiają popcorn!”) i stylistyka w ogóle od pierwszych sekund podpowiadają, że oglądamy film Roba Zombiego – zdaniem wielu, naczelnego wodza kina niskich lotów. Nigdy nie zrozumiem, dlaczego facet będący głównym i wspaniałym karmicielem współczesnej sceny horroru ściąga na siebie tak wiele awersji. Na głowę reżysera co rusz wylewa się wiadro gówna. Krytykuje się go za dosadne, soczyste dialogi lub korzystanie ze współpracy aktorów charakterystycznych i zaufanych, co jest przecież modus operandi powszechnie cenionego Quentina Tarantino. Stali malkontenci wciąż nie zwrócili uwagi na fakt, że nie ma poza Zombiem drugiego filmowca tworzącego throwback horrory udane tak estetycznie, jak i merytorycznie. Nie trafiła się, jak dotąd, w filmografii Amerykanina porażka – nie była nią nawet napędzana tanim seksem animacja o przygodach El Superbeasto. „31”, podobnie jak najlepszy projekt Zombiego – „Dom tysiąca trupów”, pozostaje tytułem niezrozumianym, na siłę znienawidzonym.

Czytaj dalej „In Hell everybody loves popcorn”. [„31”, 2016]

Carnival fun. [„The Funhouse Massacre”, 2015]

     W wesołym miasteczku, przebudowanym z okazji przedednia Wszystkich Świętych na Dom Strachu, dochodzi do koszmarnych zbrodni. Stoi za nimi szóstka psychopatów, którzy pod osłoną nocy zbiegli z okolicznego wariatkowa. Goście halloweenowego przybytku nie zdają sobie sprawy, że uczestniczą w rzezi: krwawe zabójstwa, którym się przyglądają, to w ich oczach nic więcej niż szalenie realistyczne efekty specjalne. Gdy mordercy zostają zdemaskowani, zabawa przemienia się w masakrę. Dowodzący grupie maniaków Mental Manny nikogo nie wypuści na wolność.

fhm2

     „The Funhouse Massacre” urasta do swojego tytułu: to slasher zarówno zabawny, jak i odpowiednio krwisty. Po kulawym, z lekka tandetnym prologu, w którym naczelnik szpitala psychiatrycznego (Robert Englund w przeciętnej roli epizodycznej) przedstawia nam obłąkanych bohaterów, film ulega uefektywnieniu. Wielką jego zaletą staje się humor. Dowcipnym dialogom towarzyszy sytuacyjny komizm: do łez bawi choćby scena suczego pojedynku w damskiej toalecie, w której wylaszczona panna podtapia uradowaną psychopatkę za zrujnowanie jej make-upu (a przy okazji pokiereszowanie lica). Współmierny okazuje się też urok zgromadzonych na planie aktorów. Szczególną charyzmą biją role Matta Angela i Bena Begleya. Angel, jako Morgan, panikuje ilekroć na horyzoncie pojawi się klaun, truposz lub nawet ucharakteryzowany manekin. Gdy do akcji wkracza wataha Mental Manny’ego, chłopaczek gubi swój hipsterski kapelusz w popłochu. Begley wciela się w postać policjanta-żółtodzioba, a jednocześnie skrytego miłośnika Pegasusa.

Czytaj dalej Carnival fun. [„The Funhouse Massacre”, 2015]

Unholy days. [„Holidays”, 2016]

     „Holidays” pojawił się nagle, lecz niekoniecznie po diable. Oficjalny zwiastun filmu – antologii grozy – w sieci zadebiutował dokładnie na miesiąc przed wydaniem materiału finalnego i udało mu się wkraść w łaski zainteresowanych za sprawą ciekawej wizji oraz dynamicznego montażu. Po premierze w serwisach VOD światło dzienne unaoczniło, że nie jest „Holidays” dziełem wolnym od błędów. Nie wszystkie nowelki, które składają się na ogół projektu, wywiązały się z zadań nań nałożonych. Większość na szczęście tak.

holidays3

     W „Holidays” sztab związanych z kinem grozy filmowców przygląda się mrocznej stronie świąt oraz przewartościowuje folklor i tradycje. Wertując kalendarz najważniejszych dni w ciągu roku, dowiadujemy się, że za każdą szumną lub skromną uroczystością kły szczerzy na nas zło. W Walentynki uczennica liceum poznaje, jak cienka jest granica dzieląca miłość od szaleństwa. Z innymi problemami boryka się irlandzka nauczycielka, która w Dzień Świętego Patryka pada ofiarą potwornej klątwy. W Wigilię Paschalną ciekawska dziewczynka spotyka na swojej drodze cierniem ukoronowanego zająca wielkanocnego, w Dni Matki i Ojca chęć zrodzenia potomstwa oraz odnalezienia rodzica sprowadza na bohaterów nieszczęścia. Zgubne okazują się także trzy końcoworoczne noce: halloweenowa, bożonarodzeniowa i sylwestrowa.

Czytaj dalej Unholy days. [„Holidays”, 2016]

10 najlepszych horrorów o tematyce halloweenowej

            Halloween. Ten magiczny czas, w którym fan horroru ma pełne i niepodważalne prawo do piania z zachwytu nad ulubionymi gatunkowymi pozycjami. Z okazji jutrzejszego „święta” postanowiłem przygotować ranking dziesięciu fabularnych esencji – filmów, które najlepiej oddają ducha 31 października. Niektóre z nich podejmują poważniejszą tematykę, inne straszą za pomocą groteski, wszystkie podsycają niepowtarzalną aurę halloween. Zapalcie świeczkę, włóżcie ją do dyniowego lampionu i zabierajcie się za oglądanie!

miniatura

Czytaj dalej 10 najlepszych horrorów o tematyce halloweenowej

Siwy dym i różowe chmury. [„Hellions”, 2015]

             Dora (Chloe Rose), uczennica ostatniej klasy liceum, dowiaduje się, że zaszła w niechcianą ciążę. Jest halloween i dziewczyna, zamiast bawić się z przyjaciółmi podczas hucznej imprezy, postanawia spędzić autorefleksyjny wieczór w zaciszu własnego, ciepłego gniazdka. Czas upływa jej na podjadaniu korniszonów w miodzie oraz namysłach nad tym, jak przekazać ukochanemu problematyczne wieści. Gdy do drzwi Dory pukają przerażająco poprzebierane, zaczepne dzieci, bohaterka nie spodziewa się, że wpuszcza do swego domu zło. Noc jest młoda. I będzie krwawa.

hellions2

     „Hellions” w reżyserii Bruce’a McDonalda – zaiste, efektowny film – najbardziej imponuje, gdy zamiast ukazywać halloween w sposób ugładzony przypomina, że jest to święto wywodzące się z tradycji pogańskiej, a zdaniem niektórych mające silne korzenie w czarnej magii. Scenarzysta Pascal Trottier, inaczej niż chociażby Michael Dougherty („Trick `r Treat”), nadał pisanemu przez siebie filmowi gęstą, niezwykle mroczną atmosferę. Nie ma w jego skrypcie miejsca na półśrodki – „Hellions” to ponury horror, gardzący komediowymi paliatywami. Bardziej niż sceny początkowe, przedstawiające miejsce akcji jako „dyniową stolicę świata”, urzekają finałowe momenty filmu. Dymem i przenikliwym chłodem roztaczają one niemal zapach prawdziwej, melancholijnej jesieni.

Czytaj dalej Siwy dym i różowe chmury. [„Hellions”, 2015]