Archiwa tagu: James Franco

No one is sejf. [„Sejf”, 2017]

     Do niezbyt zasobnego banku wkracza ekipa najbardziej nieprofesjonalnych, najgorzej zorganizowanych rabusiów pod słońcem. Kryminaliści, dowodzeni przez wyrachowaną Leah (Francesca Eastwood), liczą na szybki zarobek, ale zostają wyrolowani przez tyleż niepozornego, co sprytnego pracownika (James Franco). Mężczyzna opowiada im o milionach dolarów, zamkniętych w skrzętnie zaszytym sejfie. Pech chce, że pancerna kasa zlokalizowana jest w ciemnej, zaskakująco krętej piwnicy – poniekąd labiryncie, skrywającym makabryczny sekret. Pogoń za pieniądzem przeobrazi się w ucieczkę przed wkurzonymi duchami.

sejf2

     „Sejf” rozpoczyna tragiczny, komputerowo zaprojektowany prolog – nota bene, od ręki sprzedający najmożniejsze plot twisty, jakimi usłano scenariusz. Film sprawia wrażenie żywcem wyjętego z ramówki telewizji Puls – nie zdziwcie się, jeśli za kilka miesięcy stanie się stałym punktem jej programu. Brakuje Danowi Bushowi zmysłu artystycznego i poczucia estetyki – jego projekt wykonany został siermiężną ręką, opiera się na grafomańskim montażu oraz mało skondensowanej narracji. Zaburzona jest w filmie nawet struktura trzech aktów, choć najsurowsze cięgi powinien reżyser zebrać za przewidywalność, która ciąży nad jego dziełem niczym widmo z najnudniejszego koszmaru.

Czytaj dalej No one is sejf. [„Sejf”, 2017]

Umarł Ridley Scott, niech żyje Ridley Scott [„Obcy: Przymierze”, 2017]

     Statek-arka „Przymierze” zmierza w kierunku Origae-6, pozasłonecznej planety o niemal ziemskiej sile ciężkości i atmosferze. Na pokładzie osadniczego pojazdu, poza załogą, znajduje się blisko dwa tysiące zahibernowanych kolonistów oraz kilkaset embrionów. W wyniku komplikacji ekspedycja trafia na nieznaną gwiezdną przystań, która, choć przypomina ziemię obiecaną, kryje potworną tajemnicę. Na pozornie wyludnionej planecie wykształtowała się obca forma życia, jakiej członkowie wyprawy nie widzieli nawet w najgorszych koszmarach. Spotkanie nieznanych sobie nawzajem ras może przeistoczyć się w nierówną walkę.

Covenant2

     „Obcy: Przymierze” – premiera bezprecedensowa, quasi-sequel, który u niejednego kinomana zatrzymał oddech. Rezurekcja najsłynniejszego kosmity dziesiątej muzy zajęła Ridleyowi Scottowi dłuższą chwilę. W czasach, gdy mocarne serie filmowe co rusz są rebootowane, powrót Obcego na kinowe ekrany wydaje się jednak logicznym posunięciem. Dzięki scenariuszowi współautorstwa Johna Logana Obcy nie tylko został przywrócony do życia, ale i odzyskał świetną formę. Ekranowe harce neo- i protomorfów nie stanowią może głównego punktu odniesienia dla fabuły „Przymierza”, z pewnością sprawią natomiast, że w oku ciut starszych widzów zakręci się nostalgiczna łza.

Czytaj dalej Umarł Ridley Scott, niech żyje Ridley Scott [„Obcy: Przymierze”, 2017]