Archiwa tagu: Jason Voorhees

The body count continues

              Horrorów takich jak „Piątek, trzynastego IV: Ostatni rozdział” nie widuje się dziś prawie w ogóle – produkcja Josepha Zito to relikt czasów przyjaźniejszych bohaterom pokroju Jasona Voorheesa. Wielka to szkoda. O swojej miłości do filmów z lat 80. pisałem już wielokrotnie. „The Final Chapter” może posłużyć tak za czołowego reprezentanta tego okresu, jak i sztandarową odsłonę serii „Friday the 13th”. Dziewięćdziesięciominutowy slasher ma w ofercie wszystko, za co uwielbiamy kino czasów Johna Carpentera czy Wesa Cravena, od wybornych efektów gore zaczynając, a na podskakującej grzywce Crispina Glovera kończąc.

fridaythe13thIV-jimbo

     Po starciu z tyleż rozpieszczoną, co i waleczną Chris Higgins, Jason trafia do szpitala okręgowego w Wessex. Uznany zostaje za martwego, lecz co rusz subtelnie przejawia oznaki życia – czego nie zauważa personel kliniki. Psychopata wydostaje się z kostnicy, z zimną krwią zabija lekarza i pielęgniarkę, a następnie wyrusza w kierunku Crystal Lake. Z maczetą Voorheesa przyjdzie spotkać się grupie ośmiu nastoletnich urlopowiczów oraz mieszkającej na skraju lasu rodzinie Jarvisów.

Czytaj dalej The body count continues

Zwycięski powrót

          „Friday the 13th” to więcej niż saga horrorów. To marka, renoma, producencki geniusz. Krytycy nie zostawiali na filmach z serii suchej nitki, a jednak przebojowa formuła krwawych slasherów przywracała Jasona Voorheesa do kin regularnie co rok. Do roku 2009 płodny cykl doczekał się dwunastu odsłon. Duża w tym zasługa reżysera Steve’a Minera, którego „Piątek, trzynastego II” do dziś pozostaje bardzo udanym sequelem.

friday2machete

     Nieszczęsnej Alice Hardy (Adrienne King), jedynej ocalałej z masakry dokonanej przez Pamelę Voorhees nad jeziorem Crystal, niedługo dane jest cieszyć się z życia. Dziewczyna zostaje zamordowana we własnym domu, zadźgana szpikulcem do lodu. Czy zdeformowany synalek pani Voorhees żyje i łaknie zemsty za śmierć matki? Przekonają się o tym młodzi dydaktycy, przygotowujący otwarcie obozu letniskowego po drugiej stronie kryształowej tafli.

Czytaj dalej Zwycięski powrót

A date to remember

           Gdy w 1980 roku na ekranach kin debiutował pamiętny „Piątek, trzynastego” Seana S. Cunninghama, towarzyszyła mu atmosfera zgorszenia obyczajowego. Film, pełen efektów gore, bez skrępowania epatował obrazami otwartej przemocy. Krytycy nie kryli nienawiści wobec produkcji Cunninghama, a wielu z nich okrzyknęło ją jako sezonowy przebojów – filmidło, które przepadnie bez echa.

kbaconf13

     Jednak „Piątek, trzynastego” nie umarł i w krótkim czasie zainicjował obszerną, wieloletnią serię horrorów. Zgromadził też armię fanów, zarobił krocie oraz wpisał się w księgi historii amerykańskiej popkultury.

Czytaj dalej A date to remember

Żmudnych prac nad nowymi przygodami Jasona ciąg dalszy

     O tym pomyśle mówi się od dłuższego czasu. Mimo to oficjalnych informacji na jego temat nadal brak. Po „Piątku, trzynastego”, dziewięciu jego sequelach, crossoverze i reboocie ma powstać „Friday the 13th Part XIII” – film poniekąd niepotrzebny a zagorzale wyczekiwany. Na przełomie lat 2009-2011 niechlubni scenarzyści Damian Shannon i Mark Swift zostali zaangażowani w projekt, a producent Brad Fuller wyznał, że będzie gotowy do pracy, gdy gotowe będzie New Line Cinema. Teraz, po miesiącach ciszy, dowiadujemy się, że stara ekipa współtwórców horrorowej sagi czeka na zielone światło od wytwórni. Ekipa zgrana i silna, a w jej szeregach… Corey Feldman i Barney Cohen!

Czytaj dalej Żmudnych prac nad nowymi przygodami Jasona ciąg dalszy

Więcej znaczy mniej

     Istnieją filmy, które jeszcze na długo przed premierą skazane są na sukces. Wzięty reżyser, aktor na fali – mogą oni być gwarancją sukcesu w przypadku najsłabszych projektów. Jednak częściej do kin przyciąga widzów historia, a dokładnie bohater. W omawianym dziełku spod ręki Ronny’ego Yu (Narzeczona Laleczki Chucky) pojawiają się aż dwie kultowe postacie – i to kultowe w najbardziej dosadnym tego słowa znaczeniu. Freddy Krueger i Jason Voorhees to kluczowe ikony kina, bożyszcza każdego szanującego się fana horroru.

     Podstawowa kwestia, której przed nakręceniem Freddy’ego kontra Jasona ani sekundy nie poświęcili twórcy to, czy po dziesiątkach mniej lub bardziej udanych sequeli widownia obu gigantów kina grozy nadal ma ochotę oglądać swoich pupili. W Freddy’s Dead: The Final Nightmare Kruegerowi zdarzyło się dosiąść miotły w spiczastym kapeluszu, a w jeszcze bardziej szmatławym Jasonie X tytułowy morderca wylądował na statku kosmicznym. Kolejne kontynuacje, choć najczęściej mogły pochwalić się dobrymi wynikami box office’owymi dookoła świata, sięgały wyżyn głupoty. Nie inaczej w przypadku spin-offa obu popularnych serii, scenariusz i prowadzenie fabuły obfituje w niedorzeczność.

Czytaj dalej Więcej znaczy mniej

The Man Behind the Mask, czyli początki Jasona popkulturowego

     Niewiele osób, które miało przyjemność lub nieprzyjemność zetknięcia się z serią „Friday the 13th”, wie, że początkowo planowano ograniczyć ją zaledwie do jednego tytułu. Geneza historii o krwawych morderstwach popełnianych nad zacisznym jeziorem miała być jednocześnie jej finałem. Serię postanowiono wszak kontynuować, a wśród dwunastu, jak na chwilę obecną, epizodów jasno świeci zaledwie kilka z nich. Piątek, trzynastego III” można uznać jednym z nich, główny antybohater otrzymuje w nim bowiem swój znamienny znak firmowy.

     Znak ten to nic innego, jak maska hokejowa, która przez dziesięć kolejnych części cyklu slasherów bardzo rzadko zdołała opuścić szpetną twarz swojego nabywcy.

Czytaj dalej The Man Behind the Mask, czyli początki Jasona popkulturowego