Archiwa tagu: Jeffrey Combs

Dead end town that just got deader

            Ileż to już razy twórcy kina grozy zabierali nas na jankeskie przedmieścia, by udowodnić, że za białym płotkiem kryje się tak naprawdę amerykański koszmar. W bezbłędnym „Halloween” John Carpenter za sąsiada głodnych łakoci dzieci podstawił psychopatycznego Michaela Myersa. Bohaterem „Ojczyma” i jego remake’u był niezrównoważony emocjonalnie pan domu. W „Koszmarze z ulicy Wiązów” pod krwawą płachtą zakamuflowano natomiast krytykę małomiasteczkowej opresji społecznej. Do Carpentera i Wesa Cravena dołącza teraz Richard Bates Jr. wraz ze swym drugim filmem fabularnym „Suburban Gothic”, w którym zacisznymi przedmieściami spływa fala… śmiechu.

suburbgoth

     Raymond (Matthew Gray Gubler) ukończył właśnie studia biznesowe i uzyskał dyplom MBA. Radość ze zdobycia prestiżowego stopnia naukowego szybko ustępuje miejsca goryczy. Nie mogąc znaleźć żadnego zatrudnienia, po serii porażek i upokorzeń, absolwent postanawia zamieszkać z rodzicami. Wprowadza się do dawno zapomnianego pokoju z dzieciństwa, gdzie większość czasu spędza schowany pod kołdrą we wzorzyste statki kosmiczne. Kiedy indziej upija się w lokalnej mordowni, prowadzonej przez koleżankę z liceum, Beccę (Kat Dennings). To właśnie ona pomoże Raymondowi uporać się z trupami ukrytymi w jego szafie – trupami jak najbardziej dosłownymi, nawiedzającymi rodzinny dom bohatera. Zblazowany chłopak – byłbym zapomniał – jest bowiem medium.

Czytaj dalej Dead end town that just got deader

Reklamy

„Sure is a funky old house, ain’t it?”

            Stare horrory od zawsze przykuwały uwagę hollywoodzkich wyjadaczy, a nowe wersje znanych filmów grozy kręcono już w latach pięćdziesiątych. Jednak to u progu nowego milenium wybuchł boom na remake’i. Protoplastą znanego dziś aż za dobrze zabiegu adaptowania wizji innych twórców był William Malone, który jesienią 1999 roku wydał swój najpopularniejszy film, „Dom na Przeklętym Wzgórzu”.

hohh

     „Dom…” zapożycza elementy fabuły ze słynnego horroru Williama Castle’a o tym samym tytule, choć cała historia ulega zmianom. Oto ekscentryczny miliarder Steven Price (Geoffrey Rush) decyduje się urządzić przyjęcie-niespodziankę dla swojej kapryśnej małżonki (Famke Janssen). Miejscem imprezy zostaje położony przy nadmorskim wzniesieniu budynek, który siedemdziesiąt lat temu służył za mordownię, pozorowaną na szpital psychiatryczny. Bankiet przewiduje grę o grube pieniądze, w której udział weźmie piątka nieznanych sobie śmiałków – wszystko ku uciesze bogaczy. Radość uczestników przyjęcia trwa do momentu, kiedy okazuje się, że były szpital nawiedzany jest przez niegdyś zakatowanych pacjentów.

Czytaj dalej „Sure is a funky old house, ain’t it?”