Archiwa tagu: Jen Soska/Sylvia Soska

Mutacja. [„Rabid”, 2019]

     „Dlaczego uporczywie próbujemy odświeżać stare trendy?” – pyta nas z ekranu Günter, arogancki i nadęty guru branży modowej. To jeden z drugoplanowych bohaterów nowego „Rabid” – wiecie, długo wyczekiwanego remake’u Cronenbergowskiej „Wściekłości”… Reżyserowany przez siostry Jen i Sylvię Soska film pełen jest humorystycznych, samoświadomych aluzji, choć nie nazwiemy go pastiszem oryginału. To opowieść o fenomenie modyfikacji cielesnej, może nie tak ekstremalna, jak „American Mary” (2012), ale wciąż dosadna. Kanadyjskie bliźniaczki odbierają swej bohaterce ludzką powłokę, ale dają jej głos, którym nie operowała Marilyn Chambers w oryginale Cronenberga.

Rabid4

     W odpowiedzi na pytanie, którym rozpocząłem recenzję: remaki powstają, bo zmieniają się czasy. Bo zmieniają się oczekiwania widzów, potrzeby fanów horroru, bo dawne filmy się starzeją i dezaktualizują. Sprytnie odniosła się do tej kwestii Jen Soska: „zabawa leży w dodaniu czegoś świeżego od siebie, przy jednoczesnym oparciu się na walorach oryginału”. Od razu napiszę: nowa wersja „Wściekłości” nie okazuje się lepsza i bardziej wstrząsająca od tej pierwszej. Podjęto jednak próbę przeprojektowania pierwowzoru, a główną heroinę napojono jeszcze większą niż u Cronenberga siłą.

Czytaj dalej Mutacja. [„Rabid”, 2019]

Siostry Soska opowiadają o remake’u „Wściekłości” Davida Cronenberga

     Choć remaki uznanych horrorów nie cieszą się szczególną aprobatą, media z zaciekawieniem przyglądają się postępowi prac nad projektem „Rabid”, znajdującym się w rękach sióstr Jen i Sylvii Soska. Film stanowił będzie nową wersję klasycznego shockera „Wściekłość”, który w drugiej połowie lat 70. wyreżyserował David Cronenberg („Mucha”, „Nagi lunch”). Obraz otworzył młodemu Kanadyjczykowi drzwi do światowej kariery, a dziś uchodzi za kultowy body horror. Główna bohaterka filmu, uległszy wypadkowi, zapada w śpiączkę. Poddana zostaje eksperymentalnemu leczeniu, które – choć wybudza ją z miesięcznego snu – wznieca w niej też łaknienie ludzkiej krwi.

rabid1

     W wywiadzie udzielonym witrynie scifinow.co.uk bliźniaczki Soska opowiedziały, jakie są ich własne oczekiwania wobec remake’u, a także zasugerowały, czego oczekiwać mogą zainteresowani. Jen, dość przewrotnie, wyznała, że doskonałymi kandydatkami na stanowisko reżyserskie czyni ją i jej siostrę niechęć w stosunku do remake’ów.

Czytaj dalej Siostry Soska opowiadają o remake’u „Wściekłości” Davida Cronenberga

Dead end town that just got deader

            Ileż to już razy twórcy kina grozy zabierali nas na jankeskie przedmieścia, by udowodnić, że za białym płotkiem kryje się tak naprawdę amerykański koszmar. W bezbłędnym „Halloween” John Carpenter za sąsiada głodnych łakoci dzieci podstawił psychopatycznego Michaela Myersa. Bohaterem „Ojczyma” i jego remake’u był niezrównoważony emocjonalnie pan domu. W „Koszmarze z ulicy Wiązów” pod krwawą płachtą zakamuflowano natomiast krytykę małomiasteczkowej opresji społecznej. Do Carpentera i Wesa Cravena dołącza teraz Richard Bates Jr. wraz ze swym drugim filmem fabularnym „Suburban Gothic”, w którym zacisznymi przedmieściami spływa fala… śmiechu.

suburbgoth

     Raymond (Matthew Gray Gubler) ukończył właśnie studia biznesowe i uzyskał dyplom MBA. Radość ze zdobycia prestiżowego stopnia naukowego szybko ustępuje miejsca goryczy. Nie mogąc znaleźć żadnego zatrudnienia, po serii porażek i upokorzeń, absolwent postanawia zamieszkać z rodzicami. Wprowadza się do dawno zapomnianego pokoju z dzieciństwa, gdzie większość czasu spędza schowany pod kołdrą we wzorzyste statki kosmiczne. Kiedy indziej upija się w lokalnej mordowni, prowadzonej przez koleżankę z liceum, Beccę (Kat Dennings). To właśnie ona pomoże Raymondowi uporać się z trupami ukrytymi w jego szafie – trupami jak najbardziej dosłownymi, nawiedzającymi rodzinny dom bohatera. Zblazowany chłopak – byłbym zapomniał – jest bowiem medium.

Czytaj dalej Dead end town that just got deader

Krótka piłka: „ABCs of Death 2”

          Choć wielu chciałoby, aby było inaczej, horrorowa antologia „ABCs of Death 2” stanowi spory progres względem swojego poprzednika. Jak zapewne pamiętacie, „The ABCs of Death” był jednym z dwóch, obok „The Lords of Salem” Roba Zombie, najbardziej znienawidzonych straszaków 2013 roku. Producenci sequela zachowali na szczęście zdrowy dystans do swoich krytykantów; w napisach końcowych ślą im nawet dedykację: „To all the haters online – we fuckin’ love you!”. W reżyserowanym m. in. przez Larry’ego Fessendena, Jen i Sylvię Soskę oraz Juliena Maury’ego i Alexandre’a Bustillo projekcie aż roi się od dobrego materiału! Pomiędzy kilkoma szczerze genialnymi nowelkami zagnieździła się wprawdzie garść filmików nieudanych – takimi prawami rządzą się wszak sążniste antologie; co jednak najważniejsze, słabe nowele nie przysłaniają tych lepszych. Górę nad projektem biorą trzy swoiście wyróżniające się krótkie metraże. Dwa z nich to animacje, tyleż niepokojące, co psychodeliczne. Trzeci, aktorski obraz parodiuje tematykę zombie, czarując oprawą techniczną oraz bawiąc burzycielską puentą. Między filmikami panuje duża rozbieżność, zarówno w odniesieniu do talentu reżyserów i jakości ich pracy, jak również snutych historii. Pomimo niedostatków paru opowieści (np. „L is for Legacy”), „ABCs of Death 2” sprawia jednakże bardzo pozytywne wrażenie.

     Gwoli przypomnienia: druga odsłona antologii „ABCs of Death” zajęła 18. miejsce zestawienia najlepszych gatunkowych filmów minionego roku. 3 lutego odbędzie się premiera obrazu na dyskach DVD/Blu-ray.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb oraz Movies Room. Blog His Name Is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

abcs2-n-is-for-nexus

7

Nie ma tego złego…

        Gdy kilka miesięcy temu obwieszczono, że siostry Jen i Sylvia Soska reżyserują sequel wyprodukowanego przez WWE Studios slashera „See No Evil”, zakiełkowało we mnie ziarno niepokoju. „Żegnajcie, bliźniaczki”, pomyślałem. „Miło było Was poznać”. Ostatni projekt kanadyjskich sióstr – głośny, nagradzany horror „American Mary”, swym widzom zapewnił głęboki i zaskakujący seans, a dla reżyserek stał się katapultą do sławy. „See No Evil” natomiast był filmem bezwartościowym – niegodnym uwagi, odmóżdżonym rupieciem. Wrodzony sceptycyzm odpłacił mi się z nawiązką. Kontynuacja przeboju kinowego z 2006 roku jest nie tylko lepsza niż prequel, ale też udana w indywidualnym zakresie.

seenoevil2-1

     Niedoszła studentka medycyny Amy (Danielle Harris) spędza noc w prosektorium. W asyście dwóch towarzyszy ma przeprowadzić pośmiertne badania dostarczonych zwłok. Szpital odwiedzają jednak niespodziewani goście. Są nimi przyjaciele Amy, którzy, nie bacząc na nic poza dobrą zabawą, planują urządzić w lecznicy huczną imprezę – obchodzony jest bowiem dzień urodzin dziewczyny. Pomiędzy łykiem alkoholu a pląsem w rytm głośnej muzyki rodzi się pomysł, by zwiedzić spowitą mrokiem klinikę. Radość bohaterów nie trwa długo. W kostnicy dochodzi do ewenementu, a błędnie zdiagnozowany jako denat mężczyzna powstaje na równe nogi. Zmartwychwstałym okazuje się Jacob Goodnight (Glenn „Kane” Jacobs), nieujarzmiony masowy morderca.

Czytaj dalej Nie ma tego złego…