Archiwa tagu: John Boyega

Bajki robotów. [„Pacific Rim: Rebelia”, 2018]

     Olbrzymie potwory „Kaiju” sprawiły, że świat dotknięty został piętnem chaosu. Do życia w takich realiach doskonale przystosował się Jake Pentecost (John Boyega) − pilot Jaegerów, syn wybitnego żołnierza. Jake to kryminalista, który otrzymuje od rządu propozycję: jeśli obiecuje kontynuować dzieło swojego ojca i dołączy do Eskadry Obronnej Pan-Pacific, nie trafi do pudła. Czy krnąbrny bohater − w którego żyłach płynie ferwor walki − stoczy pojedynek z gigantycznymi monstrami?

PRUprising3

     Warto napisać wprost: „Pacific Rim: Rebelia” to film znacznie słabszy niż jego prequel z 2013 roku. Guillermo del Toro nigdy nie pojawił się na planie zdjęciowym projektu, który finalnie przejął reżyser-debiutant, Steven S. DeKnight. Zamiast tego, rozpoczął prace nad „Kształtem wody”, co − jak wiemy − wyszło mu na zdrowie. „Rebelia” nie jest tak stylowa, jak pierwszy „PR” − brakuje jej choćby lovecraftowskiej ikonografii. Niestety, nie tylko. Zadziwiająco rzadko dochodzi w filmie do konfrontacji „Kaiju” vs. bohaterscy Ziemianie, a widowiskowość nielicznych scen akcji i tak kuleje (ciężko wyrwać widza z ospałego letargu, kiedy postaci o takich imionach, jak Amara Namani nijak nie wpisują się w wizerunek ekranowego bad assa). Na wielu poziomach jawi się „Rebelia” jako wydmuszka.

Czytaj dalej Bajki robotów. [„Pacific Rim: Rebelia”, 2018]

„Porażka najlepszym nauczycielem jest”. [„Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi”, 2017]

     Po wydarzeniach przedstawionych w „Przebudzeniu Mocy” Kylo Ren (Adam Driver) planuje raz na zawsze unicestwić Ruch Oporu. Do walki z jego oddziałami staną nieustraszony pilot Poe Dameron (Oscar Isaac), szturmowiec Finn (John Boyega) oraz Rey (Daisy Ridley), której udało się odnaleźć zaginionego przez wiele lat Luke’a Skywalkera (Mark Hamill). Słynny wojownik jest zmęczony życiem, ale postanawia pomóc Rey w treningach Jedi. Dziewczyna chce poznać tajniki Mocy i przy takim rycerzu, jak Luke, może dopiąć swego. Gwiezdna przygoda nie dobiegła jeszcze końca…

StarWarsLastJedi2

     Dziwny dualizm. Tymi słowa warto opisać „Gwiezdne wojny: Ostatniego Jedi” – jeden z najlepiej zarabiających blockbusterów ubiegłego roku. W reżyserowanym przez Riana Johnsona filmie nie brakuje ani patosu, ani autoparodystycznej lamówki. Niestety, jeśli nazwiemy projekt parodią, to tylko nieudaną. Sceny, w których Skywalker szkoli Rey na wojowniczkę, pozwalają sobie na zbyt wiele skierowanych do widza mrugnięć; są jak pastisz bagnistych treningów, znanych z „Imperium kontratakuje”. Kiedy indziej robi się natomiast zbyt pretensjonalnie. Przydługie sceny dramatycznych monologów zawsze zatopione są w kaskadach deszczu; księżniczka – już teraz generał – Leia, przeprawiająca się przez galaktyczną próżnię niczym Superman, nie tyle porusza, co zwyczajnie śmieszy do łez.

Czytaj dalej „Porażka najlepszym nauczycielem jest”. [„Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi”, 2017]

Krótka piłka: „Gwiezdne wojny – Przebudzenie Mocy” [2015]

         Po „Star Trek Into Darkness” J.J. Abrams powraca z kolejnym wyczekiwanym widowiskiem science-fiction. I choć „Przebudzeniu Mocy” nie można zarzucić wiele, nie jest to film równie udany jak „W ciemność”. Uznanie wzbudza wprawa, z jaką Abrams balansuje pomiędzy oczekiwaniami fanów oryginalnej trylogii a potrzebami młodszego widza. „Epizod VII” naładowany jest pierwszoligowymi efektami specjalnymi, lecz wzbudza zarazem nostalgię: wnętrza Sokoła Millennium w niczym nie przypominają statków kosmicznych widzianych w aktualnych pozycjach gatunkowych, co więcej – pachną naftaliną. Lawirowanie reżysera między erami i specyfikami kina fantastycznonaukowego okazuje się być tańcem na linie.

starwars7

Czytaj dalej Krótka piłka: „Gwiezdne wojny – Przebudzenie Mocy” [2015]