Archiwa tagu: Julian Richings

Ciała studenckie. [„Ulice strachu”, 1998]

     Nowa Anglia na północnym wschodzie Stanów Zjednoczonych. Kampusem Uniwersytetu Pendleton wstrząsa seria brutalnych morderstw, które popełniane są w zgodzie z popularnymi legendami miejskimi. Jako pierwsza ginie Michelle Mancini (Natasha Gregson Wagner): bezwzględny zabójca kryje się w samochodzie dziewczyny i uśmierca ją podczas jazdy, ucinając łeb siekierą. To jedynie początek krwawej łaźni, która zdaje się koncentrować wokół niepozornej studentki Natalie (Alicia Witt) i jej najbliższych przyjaciół. Władze uczelni rozkładają ręce: psychopata chowający swe oblicze pod zwalistym, zimowym kapturem pozostaje nieuchwytny. Zbrodnie mogą być powiązane z zapomnianą masakrą, która rozegrała się w Pendleton dwadzieścia pięć lat wcześniej.

UrbanLegend1998-2

     Jamie Blanks od zawsze uchodził za fana horroru. Niektórzy uznawali go za niepoprawnego ekscentryka. Jako młodzieniec ten urodzony w Australii reżyser tworzył swoje własne „home movies”: nie były jednak zapisem życia rodzinnego, a mikrobudżetowymi shockerami, o tytułach jak „Maniac” czy „Chopping Spree”. Blanks korzystał z kliszy Super 8 i szlifował swój warsztat, by w przyszłości dowieść, że dobrze zna się na fachu. Okazja nadarzyła się prędzej niż później. W połowie lat dziewięćdziesiątych 20-parolatek był już znany w Hollywood, za sprawą krótkometrażówki „Silent Number”. Neal H. Moritz miał zlecić mu reżyserię „Koszmaru minionego lata”, ale zdecydował się na Jima Gillespiego. Blanks zdążył jednak nakręcić testowy trailer tego filmu, który choć nie przyniósł mu angażu w roku 1997, zwrócił uwagę grupy młodych producentów. Był ponoć tak efektowny, że tylko na jego podstawie zaoferowano Australijczykowi pracę przy „Ulicach strachu”.

Czytaj dalej Ciała studenckie. [„Ulice strachu”, 1998]

Siła sugestii, siła talentu. [„The Witch” aka „The VVitch: A New-England Folktale”, 2015]

     Przytomny widz znajdzie przynajmniej kilka sposobów interpretacji „The Witch” – tak wątku fabularnego oraz tematyki, jak i warstwy metaforycznej – i okazuje się ta sposobność olbrzymim walorem filmu. Głośny debiut Roberta Eggersa niektórym odbiorcom wyda się gorzkim spojrzeniem na fanatyzm religijny i towarzyszącą mu histerię, a w oczach innych jawić będzie się jako obraz chorych purytańskich represji lub, po prostu, solidna fantastyka. Jest przede wszystkim „The VVitch: A New-England Folktale” filmem intuicyjnym i surowym, jest horrorem podejmującym próbę rewaloryzacji grozy we współczesnym kinie. Bieżący film gatunkowy ciemięży dominacja oczywistości nad ambiwalencją (patrz: „Obecność”). Eggers wypowiada tak płytkiemu podejściu do gatunku wojnę.

witch3

     „The Witch” to horror psychologiczny: znikomej fabule towarzyszą nasycenie emocjonalne postaci i wszechobejmująca melancholia. Reżyser przedstawia nam grupę bohaterów – członków ubogiej rodziny. Jest XVII wiek, William, jego żona Katherine i czwórka ich dzieci mieszkają na farmie pośrodku lasu, gdzie cierpią głód i zimno. Ekskomunikowani z nowoangielskiej osady, zmuszeni są do życia w poniżających warunkach. Pewnego dnia na świat przychodzi piąte dziecko Katherine i Williama. Radość rodziców szybko ustępuje miejsca rozpaczy: niemowlę ginie w niejasnych okolicznościach. Winą za nieszczęście obarczona zostaje najstarsza córka, Thomasin. To przez jej nieuwagę rzekomo porwała noworodka wiedźma, mająca czyhać w okolicznej głuszy.

Czytaj dalej Siła sugestii, siła talentu. [„The Witch” aka „The VVitch: A New-England Folktale”, 2015]