Archiwa tagu: kanibalizm

Wzgórza nie mają polotu. [„Killbillies” aka „Idila”, 2015]

     Z cyklu „film, który chciałbym ocenić wyżej, a nie mogę”: „Killbillies” w reżyserii Tomaža Gorkiča, jeden z pierwszych słoweńskich horrorów. Opowieść o śródleśnej sesji fotograficznej, mającej przeobrazić się w koszmarny sen mieszczucha.

idila03

     Scenariusza praktycznie tu nie ma; odnieść można wrażenie, że Gorkič i członkowie jego ekipy kręcili „Killbillies” w oparciu o umiejętności improwizacyjne. Film uszyto z najbardziej oczywistych klisz, co gorsza takich, które nieznane są naiwnym postaciom. Gdy pośrodku głuszy żwawym krokiem człapią w stronę bohaterów zdeformowane leśne pokraki, u nikogo nie zapala się czerwona lampka ostrzegawcza. W konsekwencji miastowi głupcy trafiają pod ostrze wieśniackiej siekiery. W głowie reżysera świtają dwa hasła: masakra i kanibalizm. Nieszczęsne ofiary, w tym twardzielka Zina (Nina Ivanisin), jakimś cudem nigdy nie widziały jednak klasyków Cravena i Hoopera.

Czytaj dalej Wzgórza nie mają polotu. [„Killbillies” aka „Idila”, 2015]

Under the neon skin. [„Neon Demon”, 2016]

     Jesse (Elle Fanning), szesnastoletnia sierota marząca o zaistnieniu w modelingu, pojawia się w Los Angeles. Dziewczyna jest cnotliwa, naiwna, słodka jak deser; zdawać mogłoby się, że tyleż słoneczne, co zgniłe Miasto Aniołów pożre ją żywcem i wypluje jej kościec. Nic bardziej mylnego. Jesse rozpala swoją obecnością nawet najmroczniejsze, najbardziej szemrane atelier, zyskuje uznanie fotografów, a z czasem staje w centrum uwagi świata modelek. Popularność konkurentki psuje szyki grupce okrutnych, dwudziestoparoletnich piękności, które miesiące świetności mają już za sobą. Między młodymi kobietami narasta eufemiczny konflikt, stanowiący pożywkę dla neonowego demona.

tnd3

     Czy tytułowy „The Neon Demon” jest choćby spirytualnym bohaterem najnowszego filmu Nicolasa Windinga Refna – ciężko powiedzieć. Równie bardzo jak niezmaterializowanym, aluzyjnym bytem może okazać się metaforą dla utraty niewinności i zdziczenia wśród ludzi. Siła pierwszego w karierze Refna horroru tkwi w jego elastyczności: duński reżyser nie steruje widzem jak marionetką, pozwala mu odebrać film na wielu płaszczyznach, usnuć własną interpretację przedstawionej historii. „Neon Demon” może stanowić przewrotne, neopogańskie spojrzenie na opowieść Kopciuszka. Może, lecz nie musi.

Czytaj dalej Under the neon skin. [„Neon Demon”, 2016]

Eli Roth pracuje nad sequelem „The Green Inferno”

     „The Green Inferno” Eliego Rotha – kanibalistyczny horror, który zaszokował widzów we wrześniu ubiegłego roku – dość długo czekał na możliwość wydania przez swojego oficjalnego dystrybutora. Po premierze na MFF w Toronto w 2013 zapowiedziano, że obraz trafi do kin dokładnie za rok. Tak się jednak nie stało, a projekt opublikowano dopiero dwa lata później. Jeszcze przed premierą festiwalową media zapowiadały, że film doczeka się sequela: sugerowano, że obraz zatytułowany „Beyond the Green Inferno” wyreżyseruje Nicolás López, stały kolaborant Rotha. Niemniej na tych donosach spekulacje się ucięły.

greeninfernosequel1

     Teraz okazuje się, że projekt, noszący roboczy tytuł „The Green Inferno 2”, wcale nie spalił na panewce. TheWrap.com informuje, że Roth nie porzucił kontynuacji, która znajduje się we wczesnych etapach przygotowawczych. Witryna nie precyzuje, czy tytuł filmu, „Beyond the Green Inferno”, pozostanie niezmieniony. Nie wiadomo też, czy Roth obraz wyreżyseruje, czy jedynie wyprodukuje (w ciągu ostatnich lat pracował głównie na stanowiskach producenckich).

Czytaj dalej Eli Roth pracuje nad sequelem „The Green Inferno”

Phantasmagoria gone wrong. [„Baskin”, 2015]

     Marketing jest podstawą funkcjonowania każdego dzieła filmowego. Umiejętna promocja dodaje skrzydeł nawet tym obrazom, które skrzydeł są z gruntu pozbawione. W kontekście horroru wystarczy przywołać tu przeboje: „Freddy kontra Jason” czy „Annabelle”, które – choć kulawe artystycznie – zawładnęły sercami widzów. Częściej mówi się o nieumiejętnej reklamie kina gatunkowego; takiej, która psychologicznym „Egzorcyzmom Dorothy Mills” przypisze wątek satanistyczny, a „Księgę Cieni: Blair Witch 2” opatrzy sloganem: „wiedźma powraca”. Turecki horror „Baskin”, reżyserowany przez Cana Evrenola, jest przykładem filmu zabitego przez dyletancki marketing.

baskin4

     Nie tak dawno temu w sieci zagościł oficjalny zwiastun projektu, prawie tak obficie jak piekielnymi majakami przepełniony wszelakimi odmianami słowa „Hell”, wyjętymi z ust krytykom. Zainteresowani podłapali „sugestię”: Turcy nakręcili film na miarę „Hellraisera”! Było się czym ekscytować: naszpikowany bólem i ekstremem, świetnie skrojony czasowo trailer zapowiadał produkcję niepokojącą, a przy tym w pełni dopracowaną, dopiętą na ostatni guzik. Potencjalnemu odbiorcy mydlono jednak tylko oczy.

Czytaj dalej Phantasmagoria gone wrong. [„Baskin”, 2015]

Fear will eat you alive. [„The Green Inferno”, 2013]

             Jeśli pamiętacie jeszcze Eliego Rotha, wiecie, czego oczekiwać po jego nowym, całkiem głośnym filmie. „The Green Inferno”, podobnie jak „Hostel” czy „Śmiertelna gorączka”, to paradny festiwal groteskowej brutalności i rozlewu krwi. Od czasu premiery swojego ostatniego horroru (a ta miała miejsce osiem lat temu) Roth wydoroślał jednak jako reżyser; lub inaczej – w mniejszym lub większym stopniu porzucił chłopięcy infantylizm. „Green Inferno” to nie tylko film gore, ale też głos w dyskusji nad gorączkowym, snobistycznym aktywizmem politycznym. Głos dość cichy i nieśmiały, lecz uchwytny.

hnid01

     Nowy Jork. Justine (Lorenza Izzo), której ojciec pracuje dla Organizacji Narodów Zjednoczonych, jest studentką prestiżowego college’u. Zszokowana wykładem na temat barbarzyńskich praktyk obrzezania kobiet, dziewczyna angażuje się w ruch studenckich aktywistów. Bardzo szybko ulega wpływom przystojnego Alejandro (Ariel Levy), planującego wystąpić z protestem przeciw wycinaniu peruwiańskich lasów deszczowych. Zorganizowana zostaje ekspedycja, w której udział bierze blisko tuzin osób, wśród nich Justine. Strajk nowojorskich uczniaków ma zostać sfilmowany i puszczony w świat za pośrednictwem mediów społecznościowych. Młodzi ideowcy nie przewidują jednak najbardziej oczywistego: niecywilizowani, tubylczy mieszkańcy Amazonii wcale nie muszą uznać ich działań za pokojowe…

Czytaj dalej Fear will eat you alive. [„The Green Inferno”, 2013]

„I don’t want to be eaten by a cannonball!”

        Rok 1977, Michigan. Przerażona, biuściasta panna wybiega z leśnej chaty, domniemanie uciekając przez zagrożeniem. Zszokowana widokiem rozczłonkowanych ciał swoich kolegów, zapomina o udziale w dramatycznej walce o przetrwanie. Nie mija kilka sekund, a dziewczę zostaje krwawo zaszlachtowane przez monstrualnego szaleńca. Siedem lat później siostra zamordowanej szykuje się na wyjazd z siedmiorgiem przyjaciół ze szkoły. Młodzi chcą poimprezować w domku nad jeziorem, należącym do ojca jednego z nich. Ich wycieczka okazuje się podróżą donikąd, gdy środek transportu gaśnie nagle pośrodku lasu. W poszukiwaniu pomocy nastolatki trafiają na teren zamieszkany przez zdegenerowanego kanibala.

LostAfterDark3

     „Lost After Dark” Iana Kessnera nie podbije serc widzów lubujących się w oryginalnym kinie. Jako rasowy przedstawiciel throwback horroru, nacisk kładzie na odniesienia popkulturowe – głównie, choć nie tylko, do jankeskich slasherów doby lat 80. Film wygląda więc, owszem, jak jeden z kolejnych sequeli „Piątku, trzynastego”. Niewiele z tego, niestety, wynika. Poza cieszącą oko, nostalgiczną estetyką „Lost After Dark” oferuje widzom figę z makiem. Choć okrzyknięty został przez twórców mianem „inteligentnego hołdu” złożonego krwawym horrorom, jego błyskotliwość przejawia się bardzo rzadko. Ciężko jest w ogóle mówić o obrazie Kessnera jako o hołdzie: jeśli już, „Lost After Dark” hołduje wszystkiemu temu, za co krytycy nienawidzą kina spod znaku maski i piły łańcuchowej, z niedopracowanymi postaciami i generalną pasywnością scenariusza na czele.

Czytaj dalej „I don’t want to be eaten by a cannonball!”