Archiwa tagu: kino francuskie

Kryzys męskości po francusku. [„Złość”, 2019]

     Jeśli wieloletnia tradycja backwoods horrorów czegoś nas mogła nauczyć, to że domy na odludziu – jakkolwiek idyllicznie by się nie kojarzyły – nigdy nie są w pełni bezpieczne. Nie, bo w okalających je lasach może grasować seryjny morderca, bo pobliskie miasteczko zamieszkują rednecy zawsze trzymający przy sobie broń, bo piękny dom może stać się łupem dla dawnej niani i jej konkubenta. Z tym ostatnim problemem mierzą się Paul i Chloé Diallo (duet Adama Niane–Stéphane Caillard), małżonkowie, którzy po powrocie z wakacji odkrywają, że ich posiadłość przejęli dzicy lokatorzy. Okazuje się, że zatrudniona przez parę opiekunka, która wprowadziła się do domu na czas urlopu, została jego właścicielką. Wszystko przez umowę wynajmu, spisaną na szybko i niezbyt wnikliwie przeanalizowaną – teraz niańka i jej partner cieszą się pełnią praw do śródleśnej rezydencji, a Diallowie nic na to nie poradzą. Paul jest wściekły, ale też bezsilny. Nieoczekiwanie znajduje sprzymierzeńca w Mickey’m (Paul Hamy), który zarządza przydrożnym parkiem kempingowym.

Furie-Zlosc-4

     „Złość” w reżyserii Oliviera Abbou rozpoczyna się jak łzawy dramat familijny, ale szybko ewoluuje w psychologiczny dreszczowiec. Finał filmu najwięcej wspólnego ma zaś z cielesną eksploatacją i Nową Francuską Ekstremą – z pozycjami jak „Najście”, „Ils” czy „Głód miłości”. Mieszanka jest wybuchowa, a przejścia gatunkowe – gwałtowne. Chwilami „Złość” sprawia wrażenie odrobinę pogubionej tonalnie. W finalnym rozrachunku filmowi udaje się jednak wywalczyć tytuł udanego home invasion movie, który – choć najczęściej brak mu subtelności – jest efektowny właśnie dzięki swemu sadyzmowi. Dzięki przedstawieniu świata w nihilistycznych barwach, groteskowemu zezwierzęceniu jego antybohaterów.

Czytaj dalej Kryzys męskości po francusku. [„Złość”, 2019]

Homocidal − it’s About Anger. [„Nóż + serce”, 2018]

     Najlepszymi horrorami są te oparte na uczuciach swoich bohaterów − na konfliktach wewnętrznych, obawach czy mrocznych pragnieniach. Za przykład mogą posłużyć tu choćby „Dziedzictwo. Hereditary” czy „Egzorcysta”, gdzie zrozpaczone Toni Collette i Ellen Burstyn stawiają czoła ciemnej stronie macierzyństwa. W nowym filmie Yanna Gonzaleza, „Nóż + serce”, też nie brakuje płomiennych emocji − przede wszystkim iskrzących się w ciele Anne (Vanessa Paradis). To kobieta wyrazista i osobliwa, o skrzekliwym głosie, z uderzającą szparą między zębami. Anne pracuje jako reżyserka gejowskich filmów porno i uwielbia swoją pracę. Nie ma dla niej żadnych świętości: w produkcjach o tak wymownych tytułach, jak „Homocidal” ciało męskie można upokarzać, a życiowe tragedie stają się budulcem scenariuszowych „historii”.

KnifeHeart2

     Anne związana jest z montażystką, która łamie jej serce i odchodzi. Targany smutkiem jest też grasujący w okolicy zabójca, przebrany za miłośnika skór i lateksu. Aktorzy pornograficzni są dla niego zwierzyną łowną: mężczyzna krzywdzi ich cieleśnie, bo sam jest udręczony emocjonalnie. Uwikłani zostajemy w historię pełną seksu, namiętności, ale też dławiących frustracji. „Nóż + serce” to thriller whodunit, widziany oczami Kennetha Angera. Dzieje się w Paryżu wczesnych lat 80. i stanowi ukłon zamaszyście składany François Aboutowi − znanemu z pracy nad vintage’owym porno dla gejów. Film powstał na złość heteronormie; niemal wszystkie jego postaci określimy jako LGBT lub bi-curious. Gonzalez posługuje się frywolnym językiem i ta dzikość − niekiedy wręcz wściekłość − udziela się kolejnym bohaterom. Anne oraz członkowie jej „rodziny” kochają to, co robią i kroczą przez świat z podniesioną głową − aż do momentu, gdy ich dumę pokaleczy psychopata w czarnych rękawiczkach.

Czytaj dalej Homocidal − it’s About Anger. [„Nóż + serce”, 2018]

Samotny Paryż. [„Noc pożera świat”, 2018]

     Paryż. Uzdolniony muzycznie Sam (Anders Danielsen Lie) przytomnieje po mocno zakrapianej imprezie. Wolał nie pić za dużo − zamknął się więc w jednym z pokoi, by przedwcześnie pójść spać. Nudziarstwo wyszło mu na zdrowie: okazuje się bowiem, że w przeciągu nocy miasto stało się pustkowiem, a niemal wszyscy mieszkańcy zostali pomordowani przez hordy żywych trupów. Ci, którzy przetrwali, kryją się w najbezpieczniejszych budynkach. Sam robi dokładnie to samo: nie jest głupi, wie, że poległby w konfrontacji z zombiakami. Jego schronienie ma grube ściany − na tyle, że nie słychać przez nie nawet odgłosów ulicy. Poddany własnowolnej kwarantannie, mężczyzna zaczyna cierpieć z powodu alienacji.

NocPozeraSwiat2

     „Noc pożera świat” to film powstały na kanwie opowieści Pita Agarmena. Choć wśród jego antybohaterów wyraźnie pomrukują nieumarłe kreatury, nie jest to horror sensu stricto. Prędzej nazwiemy projekt Dominique’a Rochera dramatem jednostki lub balladą o izolacji. Sam ścigany bywa przez zombie, a sceny pogoni truposzy za świeżym mięsem są szczerze emocjonujące. Nawet kamienica, w której toczy się akcja, upodobniona została do barcelońskiej czynszówki z pierwszego „[REC]-a”. W generalnym ujęciu film jest jednak oszczędny, a jego reżyserowi nie zależy na widowiskowości. Głównym zadaniem „Nocy…” było nie tyle przerażenie oglądającego, co wzbudzenie w nim uczucia melancholii, może nawet lekkiej apatii. Zamknięci zostajemy sam na sam z umysłem wyłącznego protagonisty − obraz Rochera to chamber piece, w którym wszelakie postacie epizodyczne policzymy na palcach jednej ręki. Głównym, obok Liego, aktorem tego dziwowiska jest bezwzględna cisza.

Czytaj dalej Samotny Paryż. [„Noc pożera świat”, 2018]

„He just wants to play with dolls”. [„Ghostland”, 2018]

     Pascal Laugier znów to zrobił. Dokładnie dziesięć lat po premierze kontrowersyjnego „Martyrs. Skazani na strach” ponownie zamknął niewinne dziewczęta w piwnicy i poddał je ostrym torturom. Pamiętam, że po obejrzeniu jego opus magnum nie mogłem dojść do siebie przez dobry tydzień: tak bestialski, odbierający wiarę w dobro był to film. „Pech” chce, że pozostają produkcje Laugiera świetnie skonstruowane, zaskakujące w swym okrucieństwie. Nie nazwiemy ich zwykłymi shockerami, bo to znaczące niedopowiedzenie. Jakkolwiek niepokojące nie byłyby fantazje 46-letniego Francuza, talentu reżyserskiego odmówić mu nie można.

Ghostland2

     Nowy projekt Laugiera, „Ghostland”, porusza się na dwóch płaszczyznach narracyjnych − przeskakuje pomiędzy snem a rzeczywistością, między przeszłością a chwilą aktualną. Beth (Emilia Jones) i Verę (Taylor Hickson) poznajemy, gdy wraz z matką wprowadzają się do wiejskiego domu, odziedziczonego po ekscentrycznej ciotce. Posiadłość szpecą setki upiornych, mechanicznych lalek, które wyskakują zza luster i wydają z siebie transylwańskie wręcz chichoty. Beth, fanka Lovecrafta i aspirująca pisarka, dowiaduje się, że w okolicy grasują mordercy. Choć nowiny te mogłyby stanowić dla niej literackie natchnienie, na obracanie piórem nie ma czasu: późną nocą do drzwi byłych mieszczanek pukają bowiem nieznajomi. Spotkanie przyniesie bardzo drastyczne skutki…

Czytaj dalej „He just wants to play with dolls”. [„Ghostland”, 2018]

Z duszą na ramieniu. [„Personal Shopper”, 2016]

     Maureen (Kristen Stewart), pochodząca z Ameryki stylistka, mieszka w Paryżu, gdzie zarabia na życie jako asystentka znanej celebrytki. Nie cierpi swojej pracy – uważa, że trywialne obowiązki, jak odbiór biżuterii od cenionego projektanta, odwracają jej uwagę od tego, co naprawdę ważne. Priorytetem w życiu Maureen jest nawiązanie kontaktu ze zmarłym bratem-bliźniakiem, Lewisem. Dziewczyna uważa się za medium i wierzy w synergię między światem realnym a tym zamieszkanym przez duchy. Jej próby uzyskania łączności z duszą brata kończą się jednak niepowodzeniem. Potajemnie Maureen wertuje szafę swojej pracodawczyni, strojąc się w warte grube pieniądze przyodzienia. Wie o tym tajemniczy nieznajomy, który nęka Amerykankę niepokojącymi SMS-ami. A może nadawcą tych wiadomości jest Lewis?

PersonalShopper3

     Maureen sięga po zakazany owoc i spotyka się z przykrymi konsekwencjami. Zachodzi reakcja łańcuchowa: naruszanie granic intymności i zaufania ściąga na bohaterkę voyeurystyczną karę. Jak u Briana De Palmy, obiektyw kamery podziwia i seksualizuje ciało Stewart. Inaczej niż u mistrza, akcja plącze się jednakże w hałdzie powściągliwości. Gdy Maureen zaczyna onanizować się w zmysłowej, cudzej sukience, scena nagle zostaje ucięta. „Personal Shopper” nie jest parnym, pobrzmiewającym saksofonowym dźwiękiem thrillerem, a zimnym, żałobnym dreszczowcem o bólu i dolegliwej apatii, o samotnym poszukiwaniu własnego „ja”.

Czytaj dalej Z duszą na ramieniu. [„Personal Shopper”, 2016]

Horror bardzo cielesny. [„Raw” aka „Grave”, 2016]

     W jednej ze szkół weterynaryjnych na terenie Francji dochodzi do wydarzeń bardziej przerażających niż te, które niegdyś wstrząsnęły fryburską akademią baletu (kto nie obejrzał jeszcze „Suspirii”, niech natychmiast to zrobi!). Nad przyszłymi weterynarzami nie ciąży jednak nadnaturalne widmo, a atmosfera wszechogarniającej znieczulicy, która we znaki daje się przede wszystkim studentce pierwszego roku Justine (Garance Marillier). Dziewczyna bierze udział w dzikich otrzęsinach, których początki nasuwają skojarzenia z upokorzeniami bohaterów „Salo, czyli 120 dni Sodomy”, a które to kończą się rytualnym spożyciem króliczych nerek. Jako gorliwa wegetarianka Justine nie wykonuje polecenia starszych. Z „pomocą” przychodzi jej siostra, Alexia (Ella Rumpf), która wciska obrzydzonej mięso do ust. Inni studenci dostrzegają w Justine żałosną ofiarę. Bohaterka zaczyna mierzyć się z ostracyzmem, także ze strony szanowanego profesora. To jednak najmniejszy z jej problemów. Pierwszy kęs mięsa obudził w Justine niechciane, kanibalistyczne zapędy.

Rawgrave3

     W „Raw”, solowym debiucie reżyserskim paryżanki Julii Ducournau, zobaczymy poucinane i poobgryzane palce, siostrzane ejakulacje moczu, a nawet kończyny kryjące się w krowim odbycie aż po ramię. „Raw” to horror cielesny – cielesny bardzo i obrzydliwie – co wielu oglądającym może wydać się dość ordynarnym chwytem. Ale choć dewastacja ciała odgrywa w tej ekstremalnej francuskiej produkcji kluczowe znaczenie, sam film posiada szykowną formę, mądrze prawi o życiu i jego znojach, a przede wszystkim nie pozwala oderwać oczu od ekranu – nawet, kiedy byśmy tego chcieli.

Czytaj dalej Horror bardzo cielesny. [„Raw” aka „Grave”, 2016]