Archiwa tagu: kino nowozelandzkie

Gdzie jest Billy, gdy go potrzebujemy? [„Czarne święta”, 2019]

     Remake „Czarnych świąt” od początku wzbudzał gorące emocje, a kiedy okazało się, że MPAA przyznało mu kategorię wiekową PG-13, w internecie wręcz zawrzało. W niczym nie pomogły tłumaczenia reżyserki, Sophii Takal, twierdzącej, że dzięki okrojonej przemocy film trafi do szerszej grupy demograficznej. Nie, bo „Czarne święta” od początku pomyślane były jako slasher, a w swojej odświeżonej wersji przypisane zostały również do nurtu rape and revenge. Czy horror powstały na kanwie grindhouse’owej eksploatacji można opowiedzieć bez przelania kropelki krwi na ekranie? Tak, ale dużo on na tym straci.

BlackChristmas3

     Ponad dziesięć lat temu z podobnym dylematem zmierzyli się twórcy „Balu maturalnego”: też chcieli zaprezentować swój slasher jak największej ilości widzów, więc poszli w stronę „młodzieżowej” grozy rodem z ramówki MTV. Film poniósł klęskę i nie spodobał się praktycznie nikomu. „Czarne święta” to stalk n’ slash lepszy, ale nieznacznie. Takal chciała zadowolić wszystkich, a ostatecznie wielu widzów jedynie wkurzyła. Nakręciła horror–opowieść ku przestrodze, wierząc, że trafi w gusta młodocianej publiczności. Z tego powodu wycięto z „Czarnych świąt” większość krwawych scen. Twórcy zapomnieli, że w 2019 roku brutalny content znajduje się na wyciągnięcie ręki każdego trzynastolatka ze smartfonem (czyli po prostu każdego 13-latka).

Czytaj dalej Gdzie jest Billy, gdy go potrzebujemy? [„Czarne święta”, 2019]

RomComZom po nowozelandzku. [„I Survived a Zombie Holocaust”, 2014]

         Absolwent szkoły filmowej, a zarazem aspirujący scenarzysta zjawia się na planie zdjęciowym niskobudżetowego horroru o ataku zombie. Ma wyręczać członków ekipy realizacyjnej w najbardziej upokarzających zadaniach, jak eskortowanie cierpiącego z powodu rozwolnienia aktora do szpitala. Pomimo pozycji chłopca do bicia i niechęci ze strony współpracowników, bohater nie traci naturalnego dla siebie optymizmu; co więcej, od pierwszego wejrzenia zakochuje się w serwującej posiłki kucharce. Sielanka kończy się wraz z momentem, w którym kontrolę nad planem przejmują autentyczne żywy trupy – okazuje się bowiem, że okolicę dziesiątkuje wirus rodem z apokaliptycznych filmów grozy.

Untitled 2

     Nazwanie „I Survived a Zombie Holocaust” odpowiedzią na wczesne filmy Petera Jacksona to z jednej strony pójście na łatwiznę, z drugiej natomiast – oczywista konieczność. Obie produkcje powstały w odległej Nowej Zelandii, skąpane zostały w morzu czerwonej posoki i wykazują wysokie stężenie komicznością. Analogie pomiędzy obrazem Guya Pigdena a „Martwicą mózgu” nabierają rozpędu, gdy w kadrze pojawia się kozioł ofiarny, Wesley Pennington. Grana przez Harleya Neville’a niedołęga to wykapany, jacksonowski Lionel Cosgrove. Neville wie, jak wywołać salwy śmiechu samą chociażby mimiką twarzy, lecz potrafi też zjednać sobie widzów (związkowi Wesleya i Susan nie da się nie kibicować!).

Czytaj dalej RomComZom po nowozelandzku. [„I Survived a Zombie Holocaust”, 2014]