Archiwa tagu: Mary Elizabeth Winstead

W oczekiwaniu na „Faults” w reżyserii Rileya Stearnsa

     Jedną z ciekawszych horrorowych premier trwającego roku może okazać się debiutancki film pełnometrażowy Rileya Stearnsa „Faults”. Swoją oficjalną premierę obraz odnotował w marcu podczas festiwalu South by Southwest w Teksasie, gdzie spotkał się z przychylnymi opiniami widzów. Komercyjna premiera projektu nie została póki co ustalona. „Faults”, łącząc w sobie elementy dramatu i kina grozy, opowiada historię zrozpaczonych rodziców, usiłujących wydostać córkę spod kontroli kultu religijnego. Nim film otrzyma zielone światło od dystrybutora, zachęcam do zapoznania się z pierwociną Stearnsa, 13-minutową krótkometrażówką „Magnificat”. W obu wspomnianych dziełach wystąpiła żona reżysera, uznana scream queen Mary Elizabeth Winstead. Wcale nie przesadnym byłoby stwierdzenie, że „Magnificat” to horror klimatem bliski starym filmom Romana Polańskiego.

[vimeo http://vimeo.com/29026626]
Reklamy

Sacrum nie-profanum. Na nowo, bez herezji.

     Jeśli Norwedzy mają żyłkę do odkrywania pozaziemskich bytów (i ostentacyjnego opijania swoich sukcesów), Holendrzy posiadają zadatki na zdolnych reżyserów-debiutantów. Jesienią 2011 roku Matthijs van Heijningen Jr., blisko pięćdziesięcioletni filmowiec znad Amstel, wydał swój prymarny film fabularny. Jego „The Thing” zaskoczył wielu.

     Obraz Heijningena służy za prequel klasycznego przerażacza Johna Carpentera „Coś”. Wydarzenia przedstawione w filmie rozgrywają się na kilka dni przed akcją horroru z Kurtem Russellem. Antarktyda. Załoga naukowa z Norwegii odkrywa skutą w lodzie formę życia. Łącząc siły z konkurencyjną ekipą Amerykanów, postanawiają przyjrzeć się nieznanemu organizmowi i wnikliwie go zbadać. Paleontolog Kate Lloyd (Mary Elizabeth Winstead) od początku węszy kłopoty. Pech chce, że jej przeczucia się sprawdzają, a zagadkowa istota okazuje się śmiercionośnym kosmitą.

Czytaj dalej Sacrum nie-profanum. Na nowo, bez herezji.