Archiwa tagu: Mckenna Grace

Do trzech razy sztuka. [„Annabelle wraca do domu”, 2019]

     Dopiero co gościliśmy w kinach Chucky’ego, a na horyzoncie już pojawił się kolejny horror o morderczej lalce: mowa oczywiście o „Annabelle wraca do domu”. Zabawki opętane przez diabelskie moce są w tym roku bardzo trendy, czemu dowodzi też inna nadchodząca premiera, „Brahms: The Boy 2” (na ten sequel będziemy musieli zaczekać do grudnia). Powtarzalność wcale nie musi być dla kina grozy ułomnością. Wystarczy wspomnieć pozycje, które okazały się sukcesem, choć zbudowano je na kanwie najprostszych motywów: „Pyewacket”, „Terrifier”, nawet „Nieznajomych: Ofiarowanie”. Seria „The Conjuring” też żongluje sprawdzonymi schematami i zaskarbiła sobie tytuł jednej z najbardziej dochodowych w swym gatunku. Pięć lat temu widzieliśmy pierwszą „Annabelle”, a przed dwoma laty – jej bardziej udaną kontynuację. Stara maksyma mówi: do trzech razy sztuka. Niestety, tym razem czarodzieje z Warner Bros. raczej nikogo nie nastraszą.

AnnabelleComesHome1

     Prolog „Annabelle wraca do domu” budzi apetyt na pełnokrwisty, dosadny horror. Po ekranie spływają wielkie, karminowe litery, składające się na tytuł filmu i chwilę później mkniemy już samochodem przez ciemną, spowitą w mgle drogę. Za kierownicą siedzi Ed Warren, tuż obok – jego żona Lorraine (niezmiennie: duet Patrick Wilson-Vera Farmiga). Para nieustraszonych demonologów wraca do domu z nowym nabytkiem: tytułową lalką. Gdy okazuje się, że przeklęta kukła potrafi kontrolować otaczającą ją przestrzeń, Ed niemal ginie w wypadku. Warrenowie zamykają Annabelle w szklanej gablocie, święcą jej sarkofag przy pomocy egzorcysty, a swojej córce zakazują schodzenia do piwnicy. Judy (Mckenna Grace) pilnie przestrzega rodzicielskich nakazów, ale jej opiekunki mają inne plany. Pod nieobecność Warrenów chcą obejrzeć pokój potworności, gdzie ukryte są nawiedzone przedmioty z całej Ameryki. Jak wiadomo, ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

Czytaj dalej Do trzech razy sztuka. [„Annabelle wraca do domu”, 2019]

Dom zły. [„Amityville: Przebudzenie”, 2017]

     Po latach „piekiełka” developmentowego oraz kilku re-shootach „Amityville: Przebudzenie” wreszcie zaprezentowany został widzom. Producenci ewidentnie stracili wiarę w swój projekt, przez co w jego jakość zwątpili też fani horroru. Śmiało mogę wszak powiedzieć, że La Scala i członkowie jego załogi zbyt długo grali na zwłokę. „Przebudzenie” nie jest rewolucyjnym filmem grozy – to straszak na wskroś konwencjonalny, niekiedy dość oczywisty. Reżyser Franck Khalfoun obejrzał jednak kilka klasyków o nawiedzonych domach i wie, jakimi metodami straszenia warto dręczyć publikę. Jego film ma w sobie też wystarczająco dużo autoświadomości, by odciąć się od LICZNYCH gniotów, jakie wpisują się w kronikę serii.

AmityvilleTheAwakening02

     Amityville w stanie New Jersey. Nastoletnia Belle (Bella Thorne) wprowadza się do posiadłości położonej przy 112 Ocean Avenue. Matka (Jennifer Jason Leigh) nie powiedziała jej, że przed laty tym położonym w zacisznej okolicy domem wstrząsnęła potworna zbrodnia. Od tego czasu lokalni mieszkańcy uważają, że w okazałej, zaprojektowanej w stylu kolonialnym rezydencji straszą złe duchy. Belle jest wściekła: historię ponurego domostwa poznaje dopiero w szkole, gdzie szybko staje się obiektem plotek i drwin. Dziewczyna podchodzi do sprawy bardzo sceptycznie; nie wierzy bowiem w zjawiska paranormalne. Wszystko zmienia się, gdy jej poszkodowany w wypadku brat, James (Cameron Monaghan), budzi się z wieloletniej śpiączki i zaczyna przejawiać oznaki opętania.

Czytaj dalej Dom zły. [„Amityville: Przebudzenie”, 2017]

Dead end town that just got deader

            Ileż to już razy twórcy kina grozy zabierali nas na jankeskie przedmieścia, by udowodnić, że za białym płotkiem kryje się tak naprawdę amerykański koszmar. W bezbłędnym „Halloween” John Carpenter za sąsiada głodnych łakoci dzieci podstawił psychopatycznego Michaela Myersa. Bohaterem „Ojczyma” i jego remake’u był niezrównoważony emocjonalnie pan domu. W „Koszmarze z ulicy Wiązów” pod krwawą płachtą zakamuflowano natomiast krytykę małomiasteczkowej opresji społecznej. Do Carpentera i Wesa Cravena dołącza teraz Richard Bates Jr. wraz ze swym drugim filmem fabularnym „Suburban Gothic”, w którym zacisznymi przedmieściami spływa fala… śmiechu.

suburbgoth

     Raymond (Matthew Gray Gubler) ukończył właśnie studia biznesowe i uzyskał dyplom MBA. Radość ze zdobycia prestiżowego stopnia naukowego szybko ustępuje miejsca goryczy. Nie mogąc znaleźć żadnego zatrudnienia, po serii porażek i upokorzeń, absolwent postanawia zamieszkać z rodzicami. Wprowadza się do dawno zapomnianego pokoju z dzieciństwa, gdzie większość czasu spędza schowany pod kołdrą we wzorzyste statki kosmiczne. Kiedy indziej upija się w lokalnej mordowni, prowadzonej przez koleżankę z liceum, Beccę (Kat Dennings). To właśnie ona pomoże Raymondowi uporać się z trupami ukrytymi w jego szafie – trupami jak najbardziej dosłownymi, nawiedzającymi rodzinny dom bohatera. Zblazowany chłopak – byłbym zapomniał – jest bowiem medium.

Czytaj dalej Dead end town that just got deader