Archiwa tagu: Melanie Papalia

Go home, E.T., you’re drunk

           A gdyby tak za przysłowiowe marne grosze nakręcić film o barwnej strukturze wizualnej, z arsenałem zapierających dech w piersi efektów specjalnych? To jest plan! Z takiego założenia wyszli reżyser i scenarzysta Colin Minihan oraz jego współpartner Stuart Ortiz. Znani pod ksywką The Vicious Brothers filmowcy, twórcy dylogii „Grave Encounters”, dopięli swego – zrealizowany przez nich offowy horror „Extraterrestrial” chwilami sprawia wrażenie kręconego dla dużego studia blockbustera. Jest głośny, atrakcyjny dla oczu, malowniczy; egzamin z plastyki filmowej okropni bracia zdają na piątkę. Niestety, Minihan i Ortiz kompletnie zawalili zajęcia ze scenopisarstwa.

extraterrestrialmovie

     Na poziomie ich skryptu leży mnóstwo problemów. We znaki dają się widzom chociażby łopatologia oraz przewidywalność dialogów. Gdy bohaterowie filmu odnajdują zakopany w glebie, monstrualny spodek, jedna z dziewcząt pouczająco obwieszcza, że jest to statek kosmiczny. W innej scenie zgryźliwa heroina chwyta za strzelbę. Zapytana, gdzie nauczyła się posługiwać bronią, odpowiada: „polowałam z tatusiem”. Stereotypowym postaciom przyszło odnaleźć się w natłoku bardzo wtórnego humoru sytuacyjnego, który szybko przestaje bawić. Kiedy któryś z uczestników fabuły zapewnia, że dana sytuacja nie ma prawa się wydarzyć – no patrzcie tylko! – właśnie to zdarzenie ma miejsce. I tak w nieskończoność…

Czytaj dalej Go home, E.T., you’re drunk

Internetowa kultura terroru

            Found footage to podgatunek, za którym się przepada lub którego się nie znosi. Jego design nie pozostawia żadnych wątpliwości, a specyfika wywołuje skrajne emocje. Osobiście uznaję się za fana konwencji znalezionych taśm. W zakresie filmowego horroru ten modny nurt jest w stanie przywołać realizm i namacalną grozę, o jakich nie śnią twórcy wielu tradycyjnych straszaków. Dekady temu zdatność formuły found footage udowodnił Ruggero Deodato. W ubiegłym roku powstał film pretendujący do tytułu najlepszej podgatunkowej pozycji ostatnich lat: „The Den” w reżyserii Zachary’ego Donohue.

theden2

     Bohaterką filmu jest Liz (Melanie Papalia), studentka specjalizująca się w komunikacji i mediach społecznościowych. W ramach realizacji pracy dyplomowej dziewczyna nawiązuje współpracę z przedsiębiorstwem telekomunikacyjnym, wprowadzającym na rynek nowy komunikator internetowy. Jej zadaniem jest przełamanie barier społecznych i kulturowych oraz poznanie jak największej ilości użytkowników z całego świata. Za pomocą kamery komputerowej dokumentowana jest każda minuta rozmów Liz na prywatnym czacie. Studentka sumiennie wypełnia swoje zadanie. Choć nie udaje jej się ustrzec przed kontaktem z krętaczami i miłośnikami cyberseksu, zawiera parę interesujących znajomości. Zadowolenie dziewczyny trwa do momentu, w którym staje się ona świadkiem brutalnego morderstwa jednej z użytkowniczek czatu. Sprawca zbrodni przejmuje konto zabitej, aby prześladować Liz. Z czasem włamuje się na komputer bohaterki, by móc w pełni ją kontrolować.

Czytaj dalej Internetowa kultura terroru

Czekając na powód do uśmiechu

     Gdyby tak wymazać podjęte decyzje, chwile szpecące przeszłość… Aktorom filmu „Smiley” z pewnością zbierze się jeszcze na tego typu wynurzenia. Zrealizowany za przysłowiowe grosze koszmarek Michaela Gallaghera zasłużył na mnogość obelg, z którymi się spotkał, choć nie jest to spowodowane jego absolutną beznadzieją.

     Jako kino grozy drugiego sortu film można strawić. „Smiley” natchniony jest duchem klasycznego teen slashera, lecz do klasyki gatunku nigdy nie wejdzie. Główną bohaterkę filmu Ashley (Caitlin Gerard w ni to ziębiącej, ni grzejącej roli) poznajemy na pierwszym roku studiów filozoficznych. Po śmierci matki dziewczyna rozpoczyna samodzielne życie i osiedla się gdzieś w Kalifornii. Wraz z ekstrawertyczną współlokatorką (wkurzająca jak mało kto Melanie Papalia) Ashley wpada na trop tytułowego Smileya – mordercy o wyszytym na twarzy, krwawiącym uśmiechu, może upiorze, może humanoidzie czyhającym na swoje ofiary w internecie. Smiley pojawia się znikąd, a jego wizyta przywołana może być tylko na jednym z tyleż popularnych, co budzących grozę wideoczatów. Dla zabawy dziewczęta testują prawdziwość miejskiej legendy podczas internetowej pogawędki z kolegą. Chłopak pada ofiarą Smileya na oczach zszokowanych studentek. Sielskie życie młodych kobiet zamienia się w koszmar.

Czytaj dalej Czekając na powód do uśmiechu