Archiwa tagu: nawiedzony dom

Hipokryzja w 2D. [„Found Footage 3D”, 2016]

     Grupa filmowców-amatorów realizuje horror utrzymany w stylistyce found footage. Ma on być jednocześnie pierwszym tego typu filmem grozy nakręconym w technice trójwymiarowej. Pomysł, choć pozbawiony sensu, nie jest tak niedorzeczny, jak decyzja o uczynieniu z nawiedzonego domu planu zdjęciowego. Z upływem kolejnych dni absurdy piętrzą się coraz bardziej. Wreszcie członkowie ekipy realizacyjnej zdają sobie sprawę, że sami stali się bohaterami horroru – i to jak najbardziej rzeczywistego.

ff3d 2

     Niektórzy recenzenci chwalą „Found Footage 3D” za umiejętną żonglerkę metafikcją oraz grozą skrytą pod prześmiewczym płaszczykiem, ale prawda jest taka, że autoironia ma tu jedynie przykryć powierzchowny scenariusz, miałką akcję i bezpłciowość postaci. Fabularzysta-debiutant Steven DeGennaro ewidentnie nie umie pisać historii – ciekawych, a nawet jakkolwiek składnych – ale i tak nie jest to najgorszy zarzut, jaki można mu postawić. Przede wszystkim okazuje się DeGennaro wstrętnym hipokrytą. W wywiadzie dla serwisu HorrorNews.net miał powiedzieć, że nadał swojej pierwocinie aspekt trójwymiarowy dla dobra przedstawionej opowieści, a nie marketingu. To wierutna bzdura: bohaterowie filmu już we wstępie deklarują, że „pierwszy found footage 3D” (sic!) nakręcą tylko po to, by skupić na sobie uwagę mediów. Dokładnie to samo zrobił DeGennaro, choć brakuje mu jaj, by przyznać to wprost.

Czytaj dalej Hipokryzja w 2D. [„Found Footage 3D”, 2016]

Reklamy

Dom zły. [„Amityville: Przebudzenie”, 2017]

     Po latach „piekiełka” developmentowego oraz kilku re-shootach „Amityville: Przebudzenie” wreszcie zaprezentowany został widzom. Producenci ewidentnie stracili wiarę w swój projekt, przez co w jego jakość zwątpili też fani horroru. Śmiało mogę wszak powiedzieć, że La Scala i członkowie jego załogi zbyt długo grali na zwłokę. „Przebudzenie” nie jest rewolucyjnym filmem grozy – to straszak na wskroś konwencjonalny, niekiedy dość oczywisty. Reżyser Franck Khalfoun obejrzał jednak kilka klasyków o nawiedzonych domach i wie, jakimi metodami straszenia warto dręczyć publikę. Jego film ma w sobie też wystarczająco dużo autoświadomości, by odciąć się od LICZNYCH gniotów, jakie wpisują się w kronikę serii.

AmityvilleTheAwakening02

     Amityville w stanie New Jersey. Nastoletnia Belle (Bella Thorne) wprowadza się do posiadłości położonej przy 112 Ocean Avenue. Matka (Jennifer Jason Leigh) nie powiedziała jej, że przed laty tym położonym w zacisznej okolicy domem wstrząsnęła potworna zbrodnia. Od tego czasu lokalni mieszkańcy uważają, że w okazałej, zaprojektowanej w stylu kolonialnym rezydencji straszą złe duchy. Belle jest wściekła: historię ponurego domostwa poznaje dopiero w szkole, gdzie szybko staje się obiektem plotek i drwin. Dziewczyna podchodzi do sprawy bardzo sceptycznie; nie wierzy bowiem w zjawiska paranormalne. Wszystko zmienia się, gdy jej poszkodowany w wypadku brat, James (Cameron Monaghan), budzi się z wieloletniej śpiączki i zaczyna przejawiać oznaki opętania.

Czytaj dalej Dom zły. [„Amityville: Przebudzenie”, 2017]

Gdyby John Hughes wyreżyserował film o duchach… [„The Axe Murders of Villisca”, 2016]

     Czerwiec 1912 roku. Miejscowością Villisca w stanie Iowa wstrząsają makabryczne doniesienia: nieznany sprawca z zimną krwią wymordował członków ośmioosobowej rodziny. Oprawca złożył Moore’om wizytę pod osłoną nocy, uzbrojony w siekierę, a jego ofiarami padły przede wszystkim kilkuletnie dzieci. Po latach osławiona rezydencja wciąż znajduje się na językach, służy bowiem za cel wycieczek miłośników zjawisk paranormalnych. Według pogłosek, dom Moore’ów stanowi doskonały fundament dla badań nad istnieniem duchów. Pasjonatem parapsychologii jest Denny (Jarrett Sleeper), który Villiscę obrał sobie na miejsce kolejnej podróży naukowej. W wyprawie towarzyszą mu najbliższy przyjaciel, Caleb (Robert Adamson), oraz nowo poznana Jessica (Alex Frnka). Po zmierzchu młodzi zakradają się do posiadłości. Chcą poznać szczegóły nigdy nierozwikłanej zagadki kryminalnej.

axemurders3

     Bazujący na faktach projekt Tony’ego E. Valenzueli „The Axe Murders of Villisca”, pomimo true-crime’owych konotacji, najwięcej wspólnego ma z młodzieżowym dramatem. Już początkowe minuty filmu wciągają widza w wir nastoletnich uniesień i afektów. W jednej z pierwszych scen Denny podwozi nieznacznie młodszego Caleba do szkoły na skuterze. Drugi z chłopaków stoi u progu dorosłości, za kilka godzin przyznany zostanie mu dyplom absolwenta liceum. Przyjaciele popijają wódkę z piersiówki, choć tylko Caleb ma powody do oblewania sukcesów: wuj zaproponował, że wyciągnie go z małomiasteczkowej monotonii, jeśli ten zgodzi się pracować w jego warsztacie. Dla samotnego, skrycie podkochującego się w koledze Denny’ego jest to duży cios.

Czytaj dalej Gdyby John Hughes wyreżyserował film o duchach… [„The Axe Murders of Villisca”, 2016]

Krótka piłka: „Obecność 2” [2016]

     Przez kilkanaście dobrych minut wierzyłem, że „Obecność 2” to usprawniona kontynuacja dochodowego blockbustera sprzed lat trzech – jeden z tych horrorowych sequeli (wcale nie tak nielicznych), które okazują się lepsze niż ich poprzednicy. Moje uznanie kulminację osiągnęło podczas sceny z udziałem Very Farmigi, gdy Lorraine Warren „mierzy się” z przerażającym malowidłem. Szybko jednak wróciłem na właściwe sobie tory percepcyjne, a finalną oceną, jaką filmowi przyznałem, okazało się sześć i pół punktu na dziesięć możliwych. Drugą „Obecność” postrzegam tak samo, jak niemal wszystkie straszaki Jamesa Wana – jako rozrywkę na wysokim poziomie, ale nie mistrzostwo w swoim gatunku, obraz udany bardziej niż nieudany, za to gorliwie obstający przy dolegliwej sztampie. Doceniam umiejętność reżysera do rozpalenia w dziecięcych aktorach ogniska żarliwej ekspresji, doceniam jego oko do szczegółów – w „Obecności 2” każdy najdrobniejszy rekwizyt scenograficzny zdaje się być tchnięty jakąś nieziemską siłą. Mimo wszystko nadal nie stawiam Wana pośród królów horroru; widzę w nim zdolnego rzemieślnika. Sequel „Obecności” straszy, gdy powinien, lecz jest też wyrazem niedojrzałego samouwielbienia. Ponad dwie godziny spędzone z jump scare’ami potrafią najzwyczajniej w świecie zmęczyć.

     O „Obecności 2”, jak i dziesiątkach innych tegorocznych horrorów więcej przeczytacie już za dwa tygodnie: na blogu pojawi się wtedy, tradycyjnie, wyczerpujące podsumowanie roku pod kątem kina gatunkowego. Bądźcie czujni!

conj2-2

6 i pol

Dwója! Lufa! Zero! [„The Final Project”, 2016]

     W niewielkiej mieścinie na krańcu Luizjany znajduje się rzekomo nawiedzony dom, słynny na cały stan. Posiadłość stoi na gruncie dawnej plantacji, która – według legend – była milczącym świadkiem okrucieństw wojny secesyjnej. Posępna atmosfera miejsca budzącego postrach wśród okolicznych wieśniaczków ucieszy szóstkę irytujących studentów. Młodzi, by zdać zajęcia filmowe, muszą nakręcić inspirujący dokument. W domu, w którym przed laty brutalnie wymordowano ponoć oddział konfederatów, bohaterowie widzą plan zdjęciowy.

thefinalproject1

     „The Final Project” – jeszcze jeden rip-off kultowego „Blair Witch Project” – powstał z inicjatywy byłego korposzczura. Pochodzący z Church Point Taylor Ri’chard nie powinien nazywać się reżyserem, choć porzucił pracę w korporacji, by dogonić marzenia o błysku fleszy i powszechnym uznaniu. Ani popularność, ani tym bardziej sukces artystyczny mu nie grożą: jego debiutancki film niepowszechnie uchodzi za jeden z największych gniotów dobiegającego końca roku.

Czytaj dalej Dwója! Lufa! Zero! [„The Final Project”, 2016]

Przez dziurę w ścianie. [„Under the Shadow”, 2016]

     Teheran, czasy ucisku kulturalnego i religijnego. Na tle wojny iracko-irańskiej przedstawiona zostaje historia Shideh (Narges Rashidi) – młodej mamy, studentki wydalonej z uczelni ze względu na zaangażowanie w aktywizm lewicowy. Kobieta z cichą dezaprobatą przygląda się zmianom, jakim uległ Iran. Porewolucyjne wymogi rządu zabraniają jej pokazywania się na ulicy nieodzianej w hidżab, a sąsiedzi z trudem tolerują fakt, że potrafi ona prowadzić samochód. Mąż Shideh, lekarz wojskowy, zostaje oddelegowany na terytorium najcięższego sporu wojennego. Pogrążona w apatii, skłócona z życiem bohaterka poznaje, czym jest opuszczenie. Towarzyszy jej wprawdzie córka – kilkulatka z wybujałą fantazją – choć obecność dziewczynki bardziej Shideh frustruje niż cieszy. Gdy nieopodal rozbija się rakieta, okolica pustoszeje. Mała Dorsa wymyśla sobie niewidzialnego przyjaciela. A może wcale nie musi go wymyślać?

undertheshadow1

     „Under the Shadow”, pełnometrażowy debiut Babaka Anvariego, to połączenie horroru nadnaturalnego oraz kina obyczajowego z wyraźnym zacięciem socjologicznym. Nie powinien interesować widzów fakt, czy Anvari jest feministą oraz czy jego fabuła stanowić ma sprzeciw wobec arabskiej dominacji na terenie Iranu. Ważniejsze okazują się ambicje początkującego reżysera, który potencjalnie szablonowej opowieści wywodzącej się z mitologii bliskowschodniej nadał charakter zaskakująco uniwersalny. Parę lat temu weteran sceny horroru, Tobe Hooper, nakręcił nieudany film o Dżinnie, w którym upiorowi poświęcono zbyt dużo uwagi. U Anvariego orientalny demon, choć straszy, nie przeraża tak, jak widok upadającego społeczeństwa, z trudem walczącego o oddech w najbardziej znojnych czasach. Jest w „Under the Shadow” świetna scena, w której Shideh zostaje niemal skazana na baty, bo śmiała uciec z miejsca zagrożenia (tj. nawiedzonego mieszkania) nieosłonięta od stóp do głów chustą. Film – skromna, introwertyczna koprodukcja Kataru, Jordanii i Wielkiej Brytanii – stanowi porażający portret kobiecej opresji, a zarazem alegorię złamanego narodu. Popękane ściany budynku zamieszkanego przez Shideh służą za zwierciadło dla wewnętrznych demonów zgnębionych teherańczyków.

Czytaj dalej Przez dziurę w ścianie. [„Under the Shadow”, 2016]