Archiwa tagu: Nicolas Cage

Z dziwnymi eonami. [„Color Out of Space”, 2019]

     „Co to takiego, tylko Bóg jeden wie” – pisał H. P. Lovecraft w swym opowiadaniu „Kolor z przestworzy”, odnosząc się do tytułowego bytu. Uczucie podobnej łamigłówki towarzyszyło mi po obejrzeniu adaptacji autorstwa Richarda Stanleya. Tylko on sam orientuje się, o co w „Color Out of Space” chodziło – taką żywię przynajmniej nadzieję. Stanley nawiązał współpracę z producentami ubiegłorocznej „Mandy”, by wspólnymi siłami zmierzyć się z kultową prozą mistrza weird fiction. Znów postawiono na tripowy fason, dbając, by jaskrawe kolory wypalały widzowi oczy. Fabułę zepchnięto w kąt. Oglądając „Color Out of Space”, bierzemy udział w doświadczeniu halucynogennym i aktorzy musieli wychodzić z tego samego założenia. Grający pierwsze skrzypce Nicolas Cage nigdy dotąd nie szarżował na planie zdjęciowym tak, jak zdarzyło mu się tutaj, a przecież od dawna już wyznaje zasadę, że metoda na sukces tkwi w artystycznej wylewności i dzikim amoku.

Color3

     Gardnerowie mieszkają w nowoangielskim lesie, z dala od cywilizacji. Nathan (Cage), głowa rodziny, to były mieszczuch, który poczuł zew natury i postanowił opuścić metropolię. Wiedzie życie farmera, choć nie wie nic o uprawie plonów i hodowli zwierząt – to jeden z często powtarzających się w filmie gagów. Tylko on wydaje się zadowolony z uroków wiejskiego życia: chorująca na nowotwór żona ma daleko do szpitala, a syn wiecznie przebywa w stodole, wypełniając obowiązki ojca. Kiedy przed domem Gardnerów rozbija się meteoryt, rodzina zaczyna tracić rozum. Przychodzi jej to zaskakująco łatwo – jak gdyby obłąkanie i tak zbliżało się nieuchronnie.

Czytaj dalej Z dziwnymi eonami. [„Color Out of Space”, 2019]

Blood is in my eyes and nothing is rhyming. [„Mandy”, 2018]

     Podobnie jak w „The Wicker Man”, Nicolasowi Cage’owi znów przyszło zmagać się z morderczym kultem. Jego bohater dostaje w kość, ale tym razem nie pozostaje nikomu dłużny. Red Miller to bowiem mężczyzna o dzikich popędach i pierwotnym instynkcie, który za zabójstwo ukochanej odegra się nawet osławionym brutalom. Po drodze sporo wycierpi, ale osiągnie swój cel i rozpęta piekło na ziemi. Dźwignią, która wprawi w ruch jatkę, całą machinę szaleństwa, będzie energia id Reda − jego impulsywność, chęć natychmiastowego zaspokojenia animalnych potrzeb… „Mandy” przystrojona została po królewsku − czemu zawdzięczamy poetycką formę jej realizacji − ale przede wszystkim jest to film o przekraczaniu granic zwierzęcości, które tkwią w każdym z nas. Ten prymitywny pierwiastek odkrywa w sobie protagonista grany przez Cage’a − aktora głęboko wierzącego, że to w amoku tkwi metoda na sukces. Panos Cosmatos znów stworzył kawał obłędnego kina niezależnego i uwierzcie − chcecie się z nim zmierzyć.

Mandy2

     Warto zaznaczyć, że „Mandy” nie sprosta wszystkim gustom: przede wszystkim ma łechtać upodobania miłośników groteski. Film miesza ze sobą art house i grindhouse, jednak nawet średnio przytomny widz zauważy, jak bliskie są Cosmatosowi midnight movies. To właśnie pociąg do brutalności, typowej kinu exploitation, odcisnął na „Mandy” wyraźniejsze piętno. Tytułowa bohaterka ginie spalona żywcem, a Red musi się temu przyglądać. Przeprowadzona zostaje specyficzna forma gwałtu. Mężczyzna, jak w horrorach rape and revenge, odnajduje w sobie siłę i wyrusza na polowanie. Kulminacją jego bezkompromisowych łowów będzie walka na piły mechaniczne, a później − mord przy użyciu gołych rąk. „Mandy” to projekt przejaskrawiony, napędzany zarówno patosem, jak i chorym dowcipem. Zajmujący jest absurd, którym Cosmatos operuje z dużą wprawą. Nie tylko utrata wybranki prowokuje w Redzie agresję: błędnie pozostawiony przy życiu brodacz dokonuje też pomsty za ulubioną koszulkę, która w toku gwałtu została porwana. By zwiększyć swoje szanse na efektywną rzeź, samodzielnie odlewa wielki, metalowy topór. „Mandy” to gorączkowy sen każdego fana „seansów o północy”, a zarazem solidne kino autorskie.

Czytaj dalej Blood is in my eyes and nothing is rhyming. [„Mandy”, 2018]

Giń, ty mały gnojku! [„Mama i tata”, 2017]

     Matka-wariatka, tata-psychopata, okolica dziesiątkowana przez morderczy wirus. I jak tu normalnie dorastać? Nastoletnia Carly (Anne Winters) i jej młodszy brat Josh (Zackary Arthur) nie znają odpowiedzi na to pytanie. Wiedzą jedynie, że światem wstrząsnęła przedziwna pandemia: oto wszędzie – na ulicach dużych miast, za białymi płotkami idyllicznych suburbii – dzieci zmuszane są do odpierania ataku ze strony własnych rodziców. Fala masowej histerii właśnie obiła się o drzwi Ryanów. Jeśli Carly i Josh chcą dożyć 18. urodzin, muszą przejść szybką lekcję dojrzewania. I brutalnej walki wręcz też.

MomAndDad-2

     „Mamę i tatę” rozpoczyna grindhouse’owe intro, stylistycznie bardzo bliskie horrorom z lat siedemdziesiątych. Skojarzenia z takimi pozycjami, jak „Szaleńcy” (1973) czy „Hungry Wives” (’72) nie są tu przypadkowe. Apokalipsa (z którą radzą sobie wszyscy bohaterowie niepełnoletni) to przecież motyw bardzo romerowski. Reżyser Brian Taylor nie kopiuje jednak w „Mom and Dad” schematów; jego film wydaje się tyleż swojski, co oryginalny. Na taką dawkę jatki i szaleństwa czekaliście od dawna.

Czytaj dalej Giń, ty mały gnojku! [„Mama i tata”, 2017]

Pocałunek szaleństwa

        Dwadzieścia pięć lat minęło jak jeden dzień. Reżyserowany przez Roberta Biermana „Pocałunek wampira” – tragikomedia i zawrotny horror w jednym – nie zestarzał się w ciągu ćwierćwiecza ani trochę. Podjęta w nim problematyka pozostaje aktualna, a przeszywający, superdynamiczny występ Nicolasa Cage’a nadal uświetnia całość.

vampireskiss

     Bohaterem „Pocałunku…” jest Peter Loew (Cage), pracownik nowojorskiej agencji wydawniczej. Loew, nadęty i burżujski japiszon, udaną karierę zawodową okupił życiem emocjonalnym i kondycją psychiczną. Pewnego wieczoru do mieszkania Petera niespodziewanie wlatuje nietoperz. Walka z agresywnym ssakiem budzi w mężczyźnie nietypowe fantazje seksualne. Peter spędza noc z piękną uwodzicielką o imieniu Rachel, która podczas aktu miłosnego kąsa kochanka w szyję. Młody wydawca wierzy, że przeistoczono go w wampira. Od tej chwili zachowanie Petera napędza obłąkanie, a fabułę filmu – gorzka farsa.

Czytaj dalej Pocałunek szaleństwa