Archiwa tagu: Patrick Melton/Marcus Dunstan

You don’t read the book, the book reads you. [„Upiorne opowieści po zmroku”, 2019]

     Znaczna część „Upiornych opowieści po zmroku” – nowego horroru wyprodukowanego przez Guillermo del Toro – toczy się w okresie halloweenowym. Z jednej strony żałuję, że film nie nawiedzi kin, gdy na zewnątrz hula dżdżysty, jesienny wiatr, z drugiej zaś rozumiem tę decyzję, bo w sierpniu przed dużym ekranem często zasiadają widzowie młodsi. „Upiorne opowieści…” to adaptacja serii książek, które w latach osiemdziesiątych zapewniły nieprzespane noce niejednemu kilku-, kilkunastolatkowi. W Stanach premiera ekranizacji jest wydarzeniem bez precedensu: powieści Alvina Schwartza stanowią tam dziedzictwo kulturowe i stawiane są na równi z bestsellerami R. L. Stine’a. Film może więc okazać się wielkim sukcesem kasowym. Nie wiem, czy polskim widzom udzieli się ta gorączka – gdybym miał zakładać, powiedziałbym, że nie. „Opowieści” mogą spodobać się dzieciakom jako dobry przykład „gateway horroru” – czyli grozy kontrolowanej, z kategorią „PG-13”. Do nich produkcja jest kierowana przede wszystkim. Starszym odbiorcom zagra zaś w sercu nostalgia za dawną epoką i klasykami spod szyldu Amblina.

ScaryStories4

     Rok 1968, Mill Valley w stanie Pensylwania. Grupa nastolatków, z aspirującą pisarką Stellą (Zoe Colletti) na czele, spędza wspólnie noc halloween. Przyjaciele trafiają do domu Bellowsów, który stoi pusty od dziesięcioleci i uchodzi za nawiedzony. Zapędzeni do piwnicy przez szkolnego prześladowcę, odkrywają księgę pełną opowieści z dreszczykiem – według wierzeń każde słowo spisano ludzką krwią. Stella chowa wolumin do torby i przemyca go do domu. Jeszcze nie wie, że grabież rozzłości martwą właścicielkę książki, która zrobi wszystko, by nie tylko dzieciaki nastraszyć, ale też dać im nauczkę.

Czytaj dalej You don’t read the book, the book reads you. [„Upiorne opowieści po zmroku”, 2019]

Krótka piłka: „The Neighbor” [2016]

     Kiedy portale filmowe po raz pierwszy zaczęły zapowiadać nowy projekt Marcusa Dunstana, „The Neighbor”, uznałem, że reżyser raz jeszcze próbuje skapitalizować sukces swoich poprzednich prac. „Kolekcjoner” i jego prequel wyewoluowały w końcu na podwalinach nienakręconych kontynuacji serii „Piła”, która sama w sobie dała Dunstanowi sławę. Zalążek fabuły aż nadto świadczy tu o komitywie sąsiedzko-kolekcjonerskiej: oto Josh Stewart, jako mężny, choć moralnie ambiwalentny bohater, dowiaduje się, że w piwnicy mieszkającego naprzeciw dziwaka przetrzymywani i zabijani są niewinni ludzie. Brzmi znajomo, prawda? Jednak, gdy zestawimy ze sobą dwie pozycje – „The Collector” oraz „The Neighbor” – próbę sił przejdzie pierwszy z tytułów. Film o morderczym sąsiedzie, choć trwa mniej niż półtorej godziny, potrzebuje niemal czterdziestu minut, by na dobre się rozkręcić. Nim to następuje, wyróżniają go miałkość i anemia scenariusza. Potem z marazmu wyciągać ma widzów niemrawy Stewart, którego całym planem na ratunek uciemiężonych jest krycie się przed zagrożeniem… W ostatnich minutach w „The Neighbor” wpojona zostaje pewna dawka suspensu i nęcąco skrojonej akcji, lecz ogół projektu ciężko ocenić pozytywnie. Nie pomagają w tym ani atrakcyjne zdjęcia i sugestywne oświetlenie planu, ani mniej lub bardziej oczywiste odniesienia do lepszych filmów reżysera. Nie jest to kino warte polecenia – nie w pełni.

     Albert Nowicki – dziennikarz, tłumacz i copywriter, miłośnik kina, zwłaszcza filmowego horroru. Jego teksty pojawiały się między innymi na łamach serwisów Filmweb oraz Movies Room. Blog His Name Is Death prowadzi nieprzerwanie od 2012 roku.

theneighbor2016

4 i pol

Coraz więcej wiadomo o „Halloween Returns” Marcusa Dunstana

        Od czerwca wiadomo, że najnowszy horror o Michaelu Myersie – „Halloween Returns” – wyreżyserowany zostanie przez Marcusa Dunstana, a napisany został przez Dunstana i Patricka Meltona. Aż do teraz niewiele o projekcie mówiono. Zasłonę milczenia zdarł jednak sam Dunstan.

Halloween78

     Reżyser planuje otworzyć swój film krzykliwie, rozpoczynając go sceną pełną brutalności. Inspiracją dla obrazu ma być morderstwo jednego z członków rodziny Dunstana. Dunstan sugeruje jednak, że „Halloween Returns” nakręcony zostanie w tradycji pierwszego filmu z serii, wyreżyserowanego przez Johna Carpentera, i nie będzie skupiał się na rozlewie sztucznej krwi. „Sylwetka Michaela Myersa opiera się na subtelności i suspensie”, wytłumaczył reżyser. „Suspens nie ma być drogi czy efekciarski. Pojedynki karate w płonącym budynku – owszem.”

Czytaj dalej Coraz więcej wiadomo o „Halloween Returns” Marcusa Dunstana

Sratatata

     Znacie trylogię „Feast”? Nie? Szczęściarze… Gwoli objaśnienia – są to survival horrory, w których atakowani przez krwiożercze bestie bohaterowie-egoiści mają się wzajemnie w jeszcze głębszym poważaniu niż mają ich widzowie. Cała seria to biblia puszczania gazów, wymiotowania, wypróżniania się na innych, międzygatunkowej kopulacji i wstrętnej, lepkiej śmierci. Z niesławnej trylogii najbardziej znienawidzona jest pozycja numer dwa – „Feast II: Sloppy Seconds”.

     Otóż pierwszy „Feast” był pełnym wigoru, wcale niegłupim horrorem komediowym, bez większych niepowodzeń żonglującym motywami, które wsławiły takie tytuły jak „Od zmierzchu do świtu” czy „Wstrząsy”. W warstwie formalnej reżyserski debiut Johna Gulagera nie zaskakiwał i trzymał swoje smaczki na wodzy, ani razu nie dając ponieść się przypływom świetności – w ten sposób zapracował na tytuł obrazu niezłego i przyjemnego. Sequel, choć zaplanowany jako równie lekka i ciesząca igraszka, swoją widownię raczej zawiódł i zniesmaczył.

Czytaj dalej Sratatata