Archiwa tagu: religia/satanizm

Nonsense nuns. [„Herezja”, 2018]

     Jeżeli film dłuży się i przeciąga przy zaledwie osiemdziesięciu minutach, można śmiało mówić o porażce reżysera. Czasem zdarza się, że reżyser stawiający pierwsze kroki w swoim fachu kręci straszliwego gniota, a potem odbudowuje swój wizerunek w oczach widzów. U Paula Hyetta sprawa wygląda trochę inaczej: jego poprzedni horror, „Howl”, okazał się całkiem strawny, a nowsza „Herezja” wywołuję masę negatywnych odczuć. Warto przy tym wspomnieć, że począwszy od drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych pracuje Hyett jako charakteryzator i specjalista od FX. Branżowe doświadczenie nie nauczyło go chyba zbyt wiele: „Herezja” to film nieudolny, amatorski i ślamazarny, a przy tym okraszony chyba najszpetniejszymi efektami specjalnymi, jakie dane mi było zobaczyć od kilku dobrych miesięcy.

Herezja4

     Akcja „Herezji” toczy się w siedemnastowiecznej Anglii. Podejrzana o kontakt z diabłem Persefona (Hannah Arterton) ma zostać stracona na stosie, ale zostaje zbawiona przez tajemniczą Matkę Przełożoną (Clare Higgins). Ta zabiera dziewczynę do swego zakonu i zapoznaje ją z grupą upadłych grzesznic. Mniszki mają na nowo odnaleźć w sobie sprzymierzenie z Bogiem, co wcale nie jest łatwe: ich wybawicielka wykazuje skłonność do sadyzmu. Persefonie zaczyna objawiać się tragicznie zmarła matka. Czy w kamiennym klasztorze kryją się demony?

Czytaj dalej Nonsense nuns. [„Herezja”, 2018]

Reklamy

Różaniec potworności. [„Zakon Świętej Agaty”, 2018]

     Mary (Sabrina Kern) − młoda kobieta wyklęta przez apodyktycznego ojca − nie może znaleźć swojego miejsca w prowincjonalnej społeczności: są lata pięćdziesiąte i małe miasteczko w Georgii nie daje jej wielu perspektyw. Bohaterka postanawia wstąpić do zakonu, by pod opieką sióstr odnaleźć siebie samą. Jej nowe towarzyszki okazują się jednak nie tyle bogobojne, co bezduszne i pełne jadu. Mary staje się ich zakładniczką, a każda próba ucieczki kończy się surową karą. Zakonnice najbardziej zainteresowane są nienarodzonym dzieckiem, które rośnie pod sercem dziewczyny. Naiwna młódka z dnia na dzień staje się ofiarą bezlitosnej sekty.

StAgatha2

     Przysięgam, że gdy tylko zobaczyłem plakat „Zakonu Świętej Agaty”, pomyślałem: „no tak, kolejne jump-scare’owe łubu du dla mas”. Ponieważ nie jestem fanem Jamesa Wana, do filmu podszedłem raczej z poczucia dziennikarskiego obowiązku niż dla przyjemności. Pomimo swojego tytułu, „St. Agatha” nie przypomina jednak ubiegłorocznej „Zakonnicy”. To horror ciut ambitniejszy, dość umiejętnie obnażający hipokryzję religii oraz cynizm zdewociałych fanatyków. Nie wydam mu pozytywnej recenzji (dlaczego − o tym za chwilę), choć wierzę, że znajdzie swoich amatorów. W pewnym sensie jest to bowiem różaniec upleciony ze znanych i lubianych motywów filmowych. Prawie dla każdego znajdzie się tu coś… obrzydliwego.

Czytaj dalej Różaniec potworności. [„Zakon Świętej Agaty”, 2018]

Listen to the whispers. [„Suspiria”, 2018]

     Mówię Wam już teraz i miejcie moje słowa w pamięci: gdy tylko „Suspiria” zagości na ekranach amerykańskich kin, zdobędzie niechlubną „F-kę” w serwisie CinemaScore. Nie dlatego, że jest to film kiepski − to widzowie nie są na niego gotowi. Remake Luki Guadagnino − przezeń nazywany nie więcej niż ukłonem dla oryginału − stanowi zupełnie nowe, nieoczekiwane spojrzenie na klasyczną historię. Film zaskakuje: nawet gdy „wiemy”, w jakim kierunku zmierza, i tak zostajemy zapędzeni w kozi róg. Tegoroczna wariacja na temat „Suspirii” (bo tak należałoby ją określić) wymierza policzek każdemu, kto nadal powtarza frazesy o tym, jak bardzo nieoryginalne i wtórne są horrorowe reimaginacje. Wszystko za sprawą zgłębionego scenariusza oraz wirtuozerskiej reżyserii Guadagnino.

Suspiria18-3

     Punkt wyjścia dla całej opowieści jest dokładnie taki, jak w pierwowzorze. Susie Bannion (Dakota Johnson) przylatuje ze Stanów do Niemiec, by podjąć naukę w awangardowej szkole tańca − tym razem współczesnego. Nie wie, że wpadła w pułapkę czarownic. Guadagnino wykazuje się poszanowaniem dla materiału źródłowego, czego przykładem może być charakterologia Sary (Mia Goth, „Lekarstwo na życie”): jest to dziewczyna równie rezolutna, jak ta z filmu Argento; w toku kolejnych zdarzeń rodzi się w niej podobna podejrzliwość. Sama „Suspiria” okazuje się jednak filmem znacznie przekształconym − całkowicie innym, krzykliwość wymieniającym na mizantropię. W skrypcie pióra Davida Kajganicha nie brakuje rozmaitych kontekstów: jest ich tylko trochę mniej niż w vontrierowskim „Domu, który zbudował Jack”. Najdosadniej wśród scenariuszowych wartości wybija się feminizm. Guadagnino − reżyser empatyczny, o nowoczesnej wrażliwości − opiewa kobiecą siłę. W filmie pojawiają się tylko trzy postaci męskie; jedną z nich odgrywa aktorka o wielu twarzach, Tilda Swinton. Dwie pozostałe są dla wiedźm zabawkami, obiektami seksualnych upokorzeń.

Czytaj dalej Listen to the whispers. [„Suspiria”, 2018]

Psychokineza i religijne kajdany. [„Thelma”, 2017]

     Kino skandynawskie od dekad urzeka widzów stalową szarością, refleksyjnym charakterem i wyszukaną formą. Nordyczne smutki w swoich filmach przeanalizowali już między innymi Tomas Alfredson, Lars von Trier oraz Bo Mikkelsen („Sorgenfri”). Grono to zasila też Joachim Trier, nominowany do Złotej Palmy autor dramatów „Głośniej od bomb” i „Oslo, 31 sierpnia”. Jego najnowszy projekt – tragi-horror „Thelma” – nakręcony został w duchu „Wilkołaczych snów” oraz starszej, bergmanowskiej „Godziny wilka”. To film o byciu innym w niesprzyjających odmienności warunkach.

ThelmaNorsk02

     Tytułową bohaterkę (Eili Harboe) poznajemy, gdy zaczyna studia w obcym mieście. Dziewczynę wychowali chłodni rodzice, żyjący w oparciu o restrykcyjne zasady. Jest ona pobożna; przez świat idzie jednak z poczuciem wyższości. W jednej ze scen sama przyznaje, że uważa się za lepszą od „tych wszystkich” panienek i ich chłopców. Jakież palące uczucia napełnią serce Thelmy, gdy bez reszty zakocha się w jednej z tych panien… Najpierw poczuje się bohaterka zmieszana, a później wyniesie z tej konsternacji odpowiednią nauczkę. Nikt nie wmówi jej, że jest przeklęta.

Czytaj dalej Psychokineza i religijne kajdany. [„Thelma”, 2017]

Z nakazu bogów. [„Dziedzictwo. Hereditary”, 2018]

     Ari Aster w zawodzie reżysera stawia dopiero pierwsze kroki, ale na jego nazwisko warto mieć oko. Pełnometrażowa pierwocina Amerykanina, „Dziedzictwo. Hereditary”, swoją premierę odnotowała na tegorocznym Sundance Film Festival i natychmiast pokryła się złotem, zyskując aprobatywne recenzje. To horror o bardzo klasycznej podbudowie: inspirowany „Dzieckiem Rosemary” i historią paranormalnego spisku, pamiętnym „Nie oglądaj się teraz” i traumą po bolesnej utracie. Aster sam stracił niedawno bliską osobę. Nic więc dziwnego, że w jego filmie sporo uwagi poświęcono żałobie i walce z życiem („Hereditary” jest jak celuloidowy słownik nieoczywistych smutków). Projekt rozpoczyna się dramatem rodzinnym, by wkrótce ewoluować w metafizyczny tragi-horror.

Hereditary2

     W stanie Utah mieszkają Grahamowie: głowa rodziny, Steve (Gabriel Byrne), jego małżonka, Annie (Toni Collette), przygotowująca się do wystawy w galerii sztuki, a także dwójka dojrzewających dzieci. Peter (Alex Wolff, „Mój przyjaciel Dahmer”) lubi chodzić na imprezy i odurzać się nielegalnymi środkami. Charlie (Milly Shapiro) jest odrobinę zdziwaczała, a za najlepszą przyjaciółkę uważa własną babcię. Gdy ta umiera, świat nastolatki staje się miejscem pustym i melancholijnym. Mistrzynią w walce z apatią jest Annie, która ma sobą kilka wyczerpujących emocjonalnie lat. Niestety, najgorsze dopiero przed nią…

Czytaj dalej Z nakazu bogów. [„Dziedzictwo. Hereditary”, 2018]

Diabelska zabawa. [„Verónica”, 2017]

     „Verónica” – okultystyczny horror, inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, do jakich doszło w Hiszpanii dwadzieścia siedem lat temu – jest filmem tyleż sztampowym, co eleganckim i przewrotnym. Jego tytułowa bohaterka otwiera drzwi do świata demonów, korzystając z planszy Ouija. Przedmioty w domu Veróniki zaczynają więc żyć własnym życiem, w lustrach pojawiają się odbicia nie z tego świata, a po ścianach posępnie tułają się cienie jak z „Nosferatu – symfonii grozy”. W filmie znalazło się miejsce dla co najmniej kilku jump scare’owych sekwencji, ale reżyser Paco Plaza („[REC]”) postanowił skorzystać z jump scare’ów lepszego sortu. „Verónica”, choć nie urasta do rangi najbardziej przerażającego straszaka wszech czasów (a w taki sposób ją hype’owano), u niejednego widza wywoła szybszą akcję serca. Kluczem Plazy do sukcesy okazują się jednak nie podręcznikowe metody straszenia, a oryginalna stylizacja.

Verónica2

     Szereg osobliwych działań plastyczno-scenograficznych, na jakie zdobył się Plaza, pozwala „Verónice” osiągnąć status dzieła ekstrawaganckiego, chwilami śmiało awangardowego. Wtórnej i prostej historii demonicznego opętania nadał reżyser zacięcie artystyczne. Wszystko za sprawą precyzyjnego sterowania kamerą, abstrakcyjnego kadrowania obrazu i surrealistycznego w swej formie montażu. „Verónica” to film, w którym ważniejsze od kartek scenariusza są ilustracje: tekst wyraźnie wspierany jest tu obrazem, który ma znaczenie kardynalne. Nadworny kompan Plazy, Martí Roca, montując projekt, zastosował ciekawe manewry edytorskie. W jednej ze scen obserwujemy, jak zawieszona między dwoma światami bohaterka kroczy po Madrycie i gorączkowo szuka rozwiązania swych problemów. Bruk pod jej nogami nie bez powodu zmienia się w wertowaną książkę – kilka minut wcześniej powiedziano Verónice, że odpowiedzi na dręczące ją pytania ukryte są w literaturze ezoterycznej. Inne ujęcie pokazuje Verónikę, która uparcie idzie przed siebie, choć cały świat chodzi wspak (ciekawe, czy nawiązanie do „Przygody człowieka poczciwego” to wypadkowa podobieństwa fabularnego czy może zabieg celowy). Plaza i Roca z dużą wprawą operują też dźwiękiem. W jednej z sekwencji nocnych old-schoolowe materiały muzyczne, dobiegające z telewizora, nakładają się na narrację pierwszoplanową. W efekcie rodzina Veróniki przeżywa chwile grozy w rytm klasycznego horroru Narciso Ibáñeza Serradora, „Czy zabiłbyś dziecko?”.

Czytaj dalej Diabelska zabawa. [„Verónica”, 2017]