Archiwa tagu: Ryûhei Kitamura

Życie jak film. [„Nightmare Cinema”, 2018]

     Infantylnie śmieszna i przeszywająco upiorna, superkrwawa i telewizyjnie zachowawcza. Taka właśnie jest antologia „Nightmare Cinema”, w której Mickey Rourke wciela się w postać podejrzanego Kinooperatora. Na jego sali pokazywane są filmy zadziwiająco osobiste i odzwierciedlone w rzeczywistości: przekonuje się o tym grupa nieszczęśników, na ekranie oglądających właściwie siebie samych. Brzmi to wszyscy bardzo surrealistycznie, choć całość jest mniej wydumana niż na przykład „The Theatre Bizarre” z 2011 roku.

NightmareCinema4

     „Nightmare Cinema” to efekt współpracy pięciu skrajnie różnych reżyserów, między innymi Ryūheia Kitamury i Joe Dantego. Historie średnio przystają do siebie nawzajem, a przeplatający kolejne segmenty wątek Kinooperatora jawi się jako pomysł nierozwinięty, umieszczony w filmie z konieczności (ktoś przecież musi wyświetlać bohaterom ich własne koszmary na dużym ekranie). W anglojęzycznych recenzjach filmu często przewija się zwrot „mixed bag” i myślę, że dużo mówi on tym, czy udało się twórcom skleić tych kilka opowiastek, nadając im zwarty kształt. Dwa segmenty są udane, reszta – nie do końca.

Czytaj dalej Życie jak film. [„Nightmare Cinema”, 2018]

W prostocie siła! I flaki też. [„Downrange”, 2017]

     Gdzieś pośrodku niczego psuje się terenówka, którą podróżuje szóstka młodych ludzi. Przebita opona uniemożliwia bohaterom dalszą jazdę. Gdy jeden z chłopców zabiera się za demontaż dziurawego koła, odkrywa, że tkwi w nim zużyty pocisk, wykonany z twardego metalu. Ktoś przestrzelił oponę tylko po to, by unieruchomić pasażerów samochodu na odludnej drodze. Wkrótce rozlegają się kolejne strzały…

Downrange2

     Snajperski slasher, w którym z zimną krwią mordowani są zarówno dorośli, jak i dzieci. Tak − w generalnym skrócie − można by podsumować „Downrange”, najnowszy, makabryczny horror Ryûheiego Kitamury. Fabuła jest tu umowna, wręcz minimalistyczna i bardzo przypomina tę z niskobudżetowego thrillera „The Wall” w reżyserii Douga Limana − pozbawiono ją jednak aspektu socjologicznego, by w efekcie powstał bezpretensjonalny film o fascynacji przemocą. „Downrange” wyzuty jest z głębszego sensu, ale nie pozostaje horrorem beznamiętnym. Zapewnia mnóstwo rozrywki, dostarczając przy tym wystarczająco dużo gorących emocji.

Czytaj dalej W prostocie siła! I flaki też. [„Downrange”, 2017]