Archiwa tagu: satyra

Under the neon skin. [„Neon Demon”, 2016]

     Jesse (Elle Fanning), szesnastoletnia sierota marząca o zaistnieniu w modelingu, pojawia się w Los Angeles. Dziewczyna jest cnotliwa, naiwna, słodka jak deser; zdawać mogłoby się, że tyleż słoneczne, co zgniłe Miasto Aniołów pożre ją żywcem i wypluje jej kościec. Nic bardziej mylnego. Jesse rozpala swoją obecnością nawet najmroczniejsze, najbardziej szemrane atelier, zyskuje uznanie fotografów, a z czasem staje w centrum uwagi świata modelek. Popularność konkurentki psuje szyki grupce okrutnych, dwudziestoparoletnich piękności, które miesiące świetności mają już za sobą. Między młodymi kobietami narasta eufemiczny konflikt, stanowiący pożywkę dla neonowego demona.

tnd3

     Czy tytułowy „The Neon Demon” jest choćby spirytualnym bohaterem najnowszego filmu Nicolasa Windinga Refna – ciężko powiedzieć. Równie bardzo jak niezmaterializowanym, aluzyjnym bytem może okazać się metaforą dla utraty niewinności i zdziczenia wśród ludzi. Siła pierwszego w karierze Refna horroru tkwi w jego elastyczności: duński reżyser nie steruje widzem jak marionetką, pozwala mu odebrać film na wielu płaszczyznach, usnuć własną interpretację przedstawionej historii. „Neon Demon” może stanowić przewrotne, neopogańskie spojrzenie na opowieść Kopciuszka. Może, lecz nie musi.

Czytaj dalej Under the neon skin. [„Neon Demon”, 2016]

Enough with the creepiness, Joe. [„You’re Killing Me”, 2015]

     Akcja „You’re Killing Me”, nowego slashera o tematyce queerowej, toczy się w słonecznym Los Angeles, gdzie dochodzi do serii bezdusznych morderstw. Każdą kolejną ofiarą nieuchwytnego zwyrodnialca pada młody homoseksualista; każde zabójstwo zdaje się być niezasadne i popełnione bez afektu. Gdy ulubieniec social mediów George (Jeffery Self) poznaje przystojnego Joego (Matthew McKelligon), nawet nie podejrzewa, że ma do czynienia z niebezpiecznym psychopatą. Między mężczyznami zawiązuje się nić porozumienia, a z czasem pojawiają się gorące emocje. Joe widzi w George’u bratnią duszę, George zachwycony jest ekstrawaganckim poczuciem humoru Joego, który z osobliwą powagą podkreśla, że zabije każdego, kto stanie na drodze ich miłości. Przyjaciele internetowego gwiazdora boją się o jego życie.

Untitled 3

     George nie przykuwa znacznej uwagi do ostrzeżeń najbliższych, którzy – przeszywani zimnym spojrzeniem milczącego dziwaka – drżą ze strachu. Joe, mężczyzna rzadko włączający się w jakąkolwiek dyskusję, to dla zakochanego w sobie samym YouTubera idealna publiczność. „Dowcipne” dygresje nowo poznanego na temat podrzynania gardzieli bardziej George’a bawią niż przerażają, choć przewijają się przez rozmowy nagminnie. Joe „nie jest straszny, jest boski”: jego bezdenne spojrzenie to dla George’a najcenniejsza z wartości. Scenariusz autorstwa Selfa i Jima Hansena (także reżysera filmu) uszyty został z najgorszych stereotypów dotyczących mężczyzn homoseksualnych: jego postaciami uczyniono gejów narcystycznych, egocentrycznych i okrutnych.

Czytaj dalej Enough with the creepiness, Joe. [„You’re Killing Me”, 2015]

W utopii pożarte. [„Excess Flesh”, 2015]

     Jennifer (Mary Loveless) i Jill (Bethany Orr) są współlokatorkami. Przynajmniej jedna z nich uważa, że poza wspólnym mieszkaniem łączy je także przyjaźń. Nie jest to prawda. Choć obie dziewczyny borykają się z błędnym wyobrażeniem siebie samej i tłamszą własne ciała jedzeniem oraz używkami, ich korelacji nie scala emocjonalna więź – jedynie zazdrość i sadyzm. Jennifer jest wziętą modelką. Jill zmaga się z depresją i nadwagą. Gdy napięcie między bohaterkami sięga zenitu, bardziej operatywna z pań postawia podjąć radykalne kroki w walce o lepszą integrację. W ten sposób druga z lokatorek kończy przykuta łańcuchem do ściany.

excessflesh3

     W interesie twórcy ambitnego horroru leży zadawanie pytań o aspekty życia we współczesnym świecie. Kino gatunkowe nieskupiające się na kolejnych historiach walk z mocami nadnaturalnymi syci się walką człowieka z tym, co naturalne, z codziennymi znojami. „Excess Flesh” rozpoczyna się jak klasyk Barbeta Schroedera „Sublokatorka”, bo i ogniskuje się wokół kobiecych obsesji, lecz reżyser Patrick Kennelly zagłębia się w swoją tematykę bardziej niż twórca „Ćmy barowej”. Postaci jego pełnometrażowego debiutu zostają pożarte przez utopijne marzenia.

Czytaj dalej W utopii pożarte. [„Excess Flesh”, 2015]

RomComZom po nowozelandzku. [„I Survived a Zombie Holocaust”, 2014]

         Absolwent szkoły filmowej, a zarazem aspirujący scenarzysta zjawia się na planie zdjęciowym niskobudżetowego horroru o ataku zombie. Ma wyręczać członków ekipy realizacyjnej w najbardziej upokarzających zadaniach, jak eskortowanie cierpiącego z powodu rozwolnienia aktora do szpitala. Pomimo pozycji chłopca do bicia i niechęci ze strony współpracowników, bohater nie traci naturalnego dla siebie optymizmu; co więcej, od pierwszego wejrzenia zakochuje się w serwującej posiłki kucharce. Sielanka kończy się wraz z momentem, w którym kontrolę nad planem przejmują autentyczne żywy trupy – okazuje się bowiem, że okolicę dziesiątkuje wirus rodem z apokaliptycznych filmów grozy.

Untitled 2

     Nazwanie „I Survived a Zombie Holocaust” odpowiedzią na wczesne filmy Petera Jacksona to z jednej strony pójście na łatwiznę, z drugiej natomiast – oczywista konieczność. Obie produkcje powstały w odległej Nowej Zelandii, skąpane zostały w morzu czerwonej posoki i wykazują wysokie stężenie komicznością. Analogie pomiędzy obrazem Guya Pigdena a „Martwicą mózgu” nabierają rozpędu, gdy w kadrze pojawia się kozioł ofiarny, Wesley Pennington. Grana przez Harleya Neville’a niedołęga to wykapany, jacksonowski Lionel Cosgrove. Neville wie, jak wywołać salwy śmiechu samą chociażby mimiką twarzy, lecz potrafi też zjednać sobie widzów (związkowi Wesleya i Susan nie da się nie kibicować!).

Czytaj dalej RomComZom po nowozelandzku. [„I Survived a Zombie Holocaust”, 2014]

Dude-tastic!

           „Film, który za chwilę obejrzycie, zaginął niemal bezpowrotnie. Wszelkie jego kopie zostały uznane za zakazane i zniszczone na mocy poleceń głowy państwa, Ronalda Reagana”. Takimi słowami rozpoczyna się „Dude Bro Party Massacre III”. Nie sposób przeoczyć w tym kuriozalnym prologu dosadnego nawiązania do paradokumentalnej koncepcji „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”, a także uszczypliwej krytyki rządów 40. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Film nie jest jednak wymagający intelektualnie. Jego wstęp bardzo wyraźnie podpowiada, z jakim projektem będziemy mieli do czynienia: „DBPM3”, bardziej komedia niż horror, za zadanie obiera sobie kpinę z lubianych w latach 80. slasherów, raz po raz drwiąc też z jankeskiej kultury i mentalności. „Ale to już było”, parskniecie być może znudzeni. Spieszę Wam odpowiedzieć, że „Dude Bro…” aż do ostatnich minut pozostaje absolutnie niewzruszony w swym komediowym blichtrze, „Zombeavers”, przykładowo, zjadając na śniadanie.

dudebroshower

     Jakim cudem zdematerializowany lata temu, mikrobudżetowy horror odmaterializował się niespodzianie w lipcu 2015 roku? Odpowiedź jest tyleż prosta, co niedorzeczna. „Dude Bro Party Massacre III”, wyklęty i zgładzony przez zapienionych Republikanów, zachował się na jednej, jedynej taśmie VHS, zgranej późną nocą pod koniec lat 80. z lokalnej telewizji miasta Minneapolis. Film przepadłby bez śladu, a jego istnienie uznawano by za legendę, gdyby nie dobre serce szczęśliwego posiadacza archaicznego nagrania, który postanowił podzielić się nim ze światem. Teraz kultowy sequel wraca do użytku, by miłośnicy obskurnych slasherów nie posiadali się z radości. Takie bujdy sprzedają nam przynajmniej twórcy filmu.

Czytaj dalej Dude-tastic!

Witchin’ & bitchin’

            Wbrew imieniu, Lucky McKee – ponad dekadę temu okrzyknięty nową nadzieją filmowego horroru – nie ma szczęśliwej ręki do sprzedaży swoich dzieł. Najlepszy jak dotąd obraz McKee, znakomicie przyjęty przez krytyków „May” (2002), trafił do dziewięciu kin na terenie Stanów Zjednoczonych i nie spłacił półmilionowego budżetu, jaki został weń włożony. Kolejne produkcje reżysera (m. in. „Mroki lasu” i „The Woman”) również nie spotkały się z szeroką formą dystrybucji. Zapomniany dziś McKee zupełnie niezasłużenie podzielił los swoich filmów, spadając z panteonu współczesnego kina grozy, który okupował na fali artystycznego sukcesu „May” oraz odcinka „Mistrzów horroru” pt. „Sick Girl”.

allcheerldie

     Spadek McKee z horrorowego Olimpu nie powinien jednak prowadzić do jego dyskredytacji. Twórca „Mroków lasu” posiada zdolności reżyserskie, o jakich Eli Roth czy James Wan nie śmieliby śnić. Najświeższy twór Kalifornijczyka, „All Cheerleaders Die” – choć zebrał niekorzystne recenzje – dowodzi, że jego autor długo jeszcze zabawi w filmowym światku.

Czytaj dalej Witchin’ & bitchin’