Archiwa tagu: śmierć

Niełatwe powroty. [„Jack Goes Home”, 2016]

     Twórcy hitowego telewizyjnego tasiemca mieli rację – życie jest nowelą, i przyjazną, i wrogą. Wie o tym Thomas Dekker, niezgorszy aktor oraz reżyser-nowicjusz, którego autorski film, „Jack Goes Home”, tonie w soap operowej specyfice.

jackgoeshome2

     Oto tytułowy bohater (Rory Culkin, „Shut In”) powraca w rodzinne strony na wieść o śmierci ojca. To nie koniec nieszczęść. W ciągu tygodnia do niedawna zadowolony z siebie narcyz usłyszy kilka bolesnych słów od ukochanej, wda się w spór z matką (Lin Shaye) oraz – przede wszystkim – odkopie zagrzebane przed laty rodzinne sekrety. Tych ostatnich najlepiej byłoby nie ruszać… „Jack…”, biorąc pod uwagę, jak życiowym ma być filmem, okazuje się też dziwnie bezemocjonalny. Niektórych widzów to ucieszy – horror, zainicjowany jako odpowiedź na depresję scenarzysty/reżysera, tonie w mroku i apatii. Przyglądając się opowieści Dekkera z mniej empatycznego punktu widzenia, możemy dostrzec materiał pasywny i zwyczajnie nieciekawy. I choć, faktycznie, „Jack Goes Home” wykazuje letargiczny charakter, wzmagany przez bezmiernie obojętną kreację pierwszoplanową, prezentowane na ekranie wydarzenia nigdy jednak nie nudzą. Największą zaletą projektu staje się w pewnym momencie towarzysząca mu aura niepokoju. Jack doświadcza obłędnych, surrealistycznych wizji, których nieprzewidywalność podnosi rozrywkowy walor filmu.

Czytaj dalej Niełatwe powroty. [„Jack Goes Home”, 2016]

Krętymi ścieżkami prowadzi nas Peachfuzz. [„Dziwak”, 2014]

     Aaron (Patrick Brice), młody i spłukany videographer, odpowiada na ofertę nietypowej pracy. W domu pośrodku lasu jego zadaniem ma być filmowanie ostatnich dni z życia dogorywającego bohatera tytułowego (Mark Duplass). Wkrótce na jaw wychodzi, że ogłoszeniodawca, Josef, jest nie tylko nad wyraz ekscentryczny, ale też kompletnie nieobliczalny…

creep2

     „Creep” sprawdza się na wielu poziomach: jako thriller o stalkingu, nieprzewidywalna czarna komedia czy też niespieszny, stawiający na bogaty suspens film grozy. Zamknięty w ramy horroru, projekt ma do zaoferowania najwięcej. Wszystko dzięki Duplassowi, którego obecność na ekranie budzi szczery niepokój. Ganiający niczym wariat po leśnym gąszczu czy też rozmawiający z nienarodzonym synem podczas kąpieli, Josef równie bardzo jak potencjalnie niebezpiecznym dziwakiem okazuje się postacią dramatyczną – facetem oscylującym na marginesie życia. Świętym nazwać go jednak nie można, podobnie zresztą, jak drugiego z bohaterów. „Creep” umiejętnie pogrywa z domysłami i oczekiwaniami widzów co do postaci centralnych, przez co jego (mniej lub bardziej) szokujący finał usatysfakcjonuje niejednego oglądającego.

Czytaj dalej Krętymi ścieżkami prowadzi nas Peachfuzz. [„Dziwak”, 2014]

Krótka piłka: „The Veil” [2016]

        Na nic zdała się charyzma Lily Rabe, nic nie pomógł też seksapil Jessiki Alby. „The Veil” Phila Joanou przez nieudolność realizatorów był filmem z góry skazanym na klęskę. Nie gra w nim wszystko: martwa kolorystyka zdjęć, sucha scenografia, na siłę upchnięta w scenariusz konwencja found footage, wreszcie potworny schematyzm sytuacji ekranowych. Najbardziej razi jednak brak zdyscyplinowania, jaki wykazuje reżyser. Nie wiemy, jakim filmem miał być „The Veil”; paranormalne jump scare’y podpowiadają, że horrorem o duchach, choć inne sekwencje sugerują slasher lub historię kultu religijnego. Oliwy do tego ogniska rozpaczy dolewa Thomas Jane, odtwórca roli obłąkanego sekciarza. Jego kreacja ocieka desperacją – Jane zrobi wszystko, by zatrzymać na sobie wzrok półprzytomnego, wynudzonego widza. Gdzieś pomiędzy entym okrzykiem szaleństwa a karykaturalnym atakiem konwulsji aktor gubi się w swych założeniach artystycznych, zaczyna robić z siebie błazna. „The Veil” to pozycja chybiona i najzwyczajniej słaba – nawet jak na film z katalogu BH Tilt.

veil2

3 i pol

Zakochani w mroku. [„Nina Forever”, 2015]

     Pogoda za oknem sprzyja, by zanurzyć się w otchłani zimnego, melancholijnego kina. Idealnym kompanem dżdżystego, zimowego wieczoru może okazać się mizantropijny horror oscylujący na pograniczu innych gatunków filmowych – wywoła w nas przecież emocje tak skrajne i tak palące, że na nic nie zdadzą nam się ciepły koc i herbata. Jeśli „Zagadkę nieśmiertelności” przewałkowaliście już dziesiątki razy, a z offowym filmem grozy jesteście za pan brat, zachwycić może Was „Nina Forever” – pełnometrażowy debiut braci Bena i Chrisa Blaine’ów.

nina-forever-1

     Gdy piękna artystka Nina (Fiona O’Shaughnessy) ginie w wypadku samochodowym, jej chłopak Rob (Cian Barry) pogrąża się w rozpaczy. Załamany, postawia popełnić samobójstwo; jego desperacki plan spala jednak na panewce. Wieść o suicydalnym ekscesie dociera do współpracowników Roba, w tym do zdziwaczałej Holly (Abigail Hardingham), zadurzonej w nieszczęśniku po uszy. Holly widzi w Robie beznadziejnego, oddanego romantyka, który opłakawszy ukochaną, ofiarowałby jej własne życie – to dla niej mężczyzna idealny. Zaczyna go nachalnie kokietować, a gdy ten chwyta haczyk, zaciąga go do łóżka. Spod pościeli wyłania się nagle krwawe truchło nieumarłej Niny. Była sympatia nie jest zadowolona z faktu, że Rob przygruchał sobie nową partnerkę i nie zamierza tego taić – nie kryje się z tym za każdym razem, gdy żywi kochankowie goszczą w sypialni.

Czytaj dalej Zakochani w mroku. [„Nina Forever”, 2015]

Haunt-tech

               W pierwszą rocznicę pogrzebu Laury Barns – licealistki doprowadzonej przez cyberprzemoc do samobójstwa – zaczyna dochodzić do zagadkowych zajść. Na własnej skórze doświadczają ich niedoszli przyjaciele Laury, w mniejszym lub większym stopniu odpowiedzialni za jej śmierć. Podczas grupowej rozmowy na Skypie nastolatkowe przyglądają się swoistemu opętaniu swoich komputerów: proste, wydawałoby się, czynności, jak wylogowanie z komunikatora, zdają się być kontrolowane przez niewidzialne siły. W trakcie konwersacji bohaterom towarzyszy bezawatarowy użytkownik o nicku „billie227”. Podaje się on za samą Laurę. Czyżby samobójczyni powróciła z zaświatów, by dać rozpuszczonym kolegom zasłużoną nauczkę?

unf1

     Nie rzucę tłustym spoilerem i nikogo szczególnie nie zaskoczę, jeśli napiszę, że tak właśnie jest. I dobrze. Nastoletni bohaterowie „Unfriended” to grupa najbardziej irytujących gówniarzy, jakich zrodziła kinematografia. Nie ma w tym zdaniu choćby krzty przesady. Każdy z „protagonistów” jest egoistyczny i rozwydrzony, żaden nie przejawia skruchy będąc świadomym, że doprowadził rówieśniczkę do odebrania sobie życia. W tym obrzydliwym zdemoralizowaniu prym wiedzie jedna z żeńskich postaci, której imienia nie zdradzę. Kompletnie pozbawione szkieletu moralnego dziewczę w odróżnieniu od swoich kolegów wzbudza przynajmniej zainteresowanie i paletę negatywnych emocji. Jej osobowość ulega nieoczekiwanej przemianie, a ona sama przestaje być w pewnym momencie embrionem bohatera filmowego. Na resztę zepsutych małolatów macha się jedynie ręką.

Czytaj dalej Haunt-tech

The body count continues

              Horrorów takich jak „Piątek, trzynastego IV: Ostatni rozdział” nie widuje się dziś prawie w ogóle – produkcja Josepha Zito to relikt czasów przyjaźniejszych bohaterom pokroju Jasona Voorheesa. Wielka to szkoda. O swojej miłości do filmów z lat 80. pisałem już wielokrotnie. „The Final Chapter” może posłużyć tak za czołowego reprezentanta tego okresu, jak i sztandarową odsłonę serii „Friday the 13th”. Dziewięćdziesięciominutowy slasher ma w ofercie wszystko, za co uwielbiamy kino czasów Johna Carpentera czy Wesa Cravena, od wybornych efektów gore zaczynając, a na podskakującej grzywce Crispina Glovera kończąc.

fridaythe13thIV-jimbo

     Po starciu z tyleż rozpieszczoną, co i waleczną Chris Higgins, Jason trafia do szpitala okręgowego w Wessex. Uznany zostaje za martwego, lecz co rusz subtelnie przejawia oznaki życia – czego nie zauważa personel kliniki. Psychopata wydostaje się z kostnicy, z zimną krwią zabija lekarza i pielęgniarkę, a następnie wyrusza w kierunku Crystal Lake. Z maczetą Voorheesa przyjdzie spotkać się grupie ośmiu nastoletnich urlopowiczów oraz mieszkającej na skraju lasu rodzinie Jarvisów.

Czytaj dalej The body count continues