Archiwa tagu: Tom Savini

A date to remember

           Gdy w 1980 roku na ekranach kin debiutował pamiętny „Piątek, trzynastego” Seana S. Cunninghama, towarzyszyła mu atmosfera zgorszenia obyczajowego. Film, pełen efektów gore, bez skrępowania epatował obrazami otwartej przemocy. Krytycy nie kryli nienawiści wobec produkcji Cunninghama, a wielu z nich okrzyknęło ją jako sezonowy przebojów – filmidło, które przepadnie bez echa.

kbaconf13

     Jednak „Piątek, trzynastego” nie umarł i w krótkim czasie zainicjował obszerną, wieloletnią serię horrorów. Zgromadził też armię fanów, zarobił krocie oraz wpisał się w księgi historii amerykańskiej popkultury.

Czytaj dalej A date to remember

Reklamy

Gore górą

     Gdybym miał stworzyć subiektywny ranking co bardziej zapomnianych, ale też niedowartościowanych horrorów, „Zabójca Rosemary” plasowałby się w nim wysoko. Film nie jest arcydziełem, tym bardziej nie jest mielizną. To harmonijny, old-schoolowy slasher, który jeszcze dla niejednego widza okaże się bajecznym zaskoczeniem.

     Rok 1945, koniec drugiej wojny światowej. Jeden z amerykańskich bohaterów wojennych powraca z frontu, przyjeżdżając do prowincjonalnego Avalon Bay. Żołnierz nie ma szczęścia – dowiaduje się, że został porzucony przez narzeczoną. Ta sama dziewczyna ginie wkrótce potem na balu maturalnym, brutalnie zamordowana. Sprawca zbrodni, mężczyzna w pełnym wojskowym kombinezonie, okazuje się nieuchwytny, a burmistrz Avalon Bay na długie lata zakazuje organizowania potańcówek na zakończenie liceum. Dopiero po trzydziestu pięciu wiosnach zwyczaj zostaje przywrócony. Młoda Pam MacDonald, dziewczyna zastępcy szeryfa, jeszcze nie wie, że stanie oko w oko z dawno uznanym za miejską legendę zabójcą.

Czytaj dalej Gore górą

Są dni warte zapomnienia…

     Hordy zombie z typową dla siebie niezgrabnością i otępieniem przemierzają już wszelkie zakątki świata. Glob zdaje się należeć do nich, lecz grupy ocalałych ludzi nadal ukrywają się, gdzie tylko mogą. Naukowcy i członkowie wojsk, chroniąc się w przebudowanej kopalni na Florydzie, próbują znaleźć metodę na powstrzymanie inwazji nieumarłych. W tym celu eksperymentują także na schwytanych żywych trupach. Czy można uniknąć całkowitego spustoszenia?

     Po nocy przychodzi poranek, po poranku – dzień. Niezłomne prawo chronologii. W świecie filmu jest już trudniej. Rewelacyjna „Noc żywych trupów” pociągnęła za sobą wprawdzie popisową kontynuację w postaci Świtu żywych trupów”, jednak już drugi jej sequel okazał się niemiłą niespodzianką. Winą na pewno nie obarczymy za to zawsze świetnego i rzetelnego George’a A. Romero.

Czytaj dalej Są dni warte zapomnienia…