Archiwa tagu: Vernon Wells

W ciemnej… puszczy. [„The Horde”, 2016]

     Grupa studentów fotografii na wycieczce oświatowej trafia w sam środek piekła, gdy znikąd pojawiają się zmutowani genetycznie agresorzy. Młodzi mieli szlifować swoje umiejętności artystyczne pod czujnym okiem nauczycielki (Tiffany Brouwer), ale ich wyprawa przeobraziła się w scenariusz horroru. Gdy opiekunka zostaje porwana, z odsieczą wyrusza jej bohaterski narzeczony John (Paul Logan) − były członek Navy SEALs.

Horde2

     „The Horde” rozpoczyna się jak archaiczny backwoods slasher, a kończy niczym sieczka z sobotniej ramówki Telewizji Puls. Mieszają się w filmie tropy i konwencje gatunkowe, ale nie jest to raczej zaplanowany manewr: to reżyser i scenarzysta (ponownie Logan) pogubili się w swych inspiracjach. Gdyby „Wzgórza…” miały romans z „Teksańską masakrą…”, a Craven i Hooper nie byliby geniuszami grozy, powstałby straszak podobny do „Horde”. Atakujący protagonistów mordercy przypominają trochę zdeformowanych leśnych dziadków z ostatnich sequeli „Drogi bez powrotu” − nie jest to, oczywiście, komplement.

Czytaj dalej W ciemnej… puszczy. [„The Horde”, 2016]

Wyrok śmierci. [„Death House”, 2017]

     W tajnym więzieniu o zaostrzonym rygorze dochodzi do awarii zasilania, przez co ze swoich celi wydostają się najniebezpieczniejsi zwyrole. Sytuację próbuje załagodzić para agentów specjalnych (Cortney Palm, Cody Longo), ale chaos nie podlega przecież negocjacjom. Więźniowie mordują kolejnych strażników i doktorów, którzy przez lata na nich eksperymentowali. Ratunkiem dla Boon i Novaka może być grupa pilnie strzeżonych pół-demonów, załamujących prawa natury. By nawiązać z nimi kontakt, agenci będą musieli przebrnąć przez piekło na ziemi.

DeathHouse-3

     „Death House” w reżyserii Harrisona Smitha (twórcy znośnego slashera „Camp Dread”) już na etapie preprodukcji okrzyknięto jako horrorową odpowiedź na „Niezniszczalnych”. Był to pierwszy powód do obaw: trylogia reklamowana nazwiskami upadłych gwiazd kina akcji spodobać mogła się jedynie pryszczatym dwunastolatkom o zaniżonym IQ. Lub ich niewiele bystrzejszym tatusiom. „Niezniszczalni” mieli jednak tę przewagę nad „Death Housem”, że wpojono w nich tak wiele hajsu, jak to możliwe − zarówno na poziomie efektów specjalnych, jak i marketingu. Aktorom reżyserowanym przez Smitha nie zaoferowano chyba zbyt wysokiej gaży, bo niektóre z ich ról wydają się zupełnie pozbawione polotu (I’m lookin’ at you, Danny Trejo). „Niezniszczalni Świata Horroru” właśnie trafili na platformy VOD i, niestety, dają się brukać bardzo wielu krytykom. Nie bez powodu: to po prostu marny film.

Czytaj dalej Wyrok śmierci. [„Death House”, 2017]