Archiwa tagu: Warwick Davis

Narodziny legendy. [„Han Solo: Gwiezdne wojny – historie”, 2018]

     Outsider i wieczny awanturnik, Han Solo (Alden Ehrenreich), opuszcza ukochaną i dołącza do marynarki wojennej jako pilot. Wszystko w wyniku mafijnych komplikacji: kłopoty stale trzymają się naszego bohatera. Chłopak zostaje intergalaktycznym szmuglerem, który przemierza kosmos w towarzystwie imperialnego żołnierza Becketta (Woody Harrelson) oraz humanoida o wielkim sercu, Chewbacki. Po cichu marzy o ponownym spotkaniu z Qi’rą (Emilia Clarke). Podróże po gwieździstych przestrzeniach będą dla niego lekcją życia. Han Solo ma szansę stać się najsłynniejszym przemytnikiem w całej Galaktyce. I, jak wiemy, sposobność tę wykorzysta.

HanSolo2

     „Han Solo: Gwiezdne wojny – historie” bynajmniej nie jest złym filmem. Ale kompletnie niepotrzebnym – już tak: od pierwszych minut podejrzewamy, dokąd nas poprowadzi, wiemy, jakich zachowań spodziewać się po bohaterze tytułowym. Ehrenreich nie odnajduje się pod skrzydłami Howarda zbyt dobrze – choć rolami w „Pięknych istotach” czy „Stokerze” zdążył dowieść, że jest aktorem powściągliwym, taktownym i wyrazistym jednocześnie. Jako Han Solo bez skutku próbuje zrewaloryzować zawadiacki urok, który Harrison Ford roztaczał na planie „Nowej nadziei”. Nie urasta jednak w oczach widza do pozycji everymana, z którym łatwo się utożsamimy; wydaje się jednowymiarowym frat boyem, ciut mniej irytującym niż Zac Efron, obnażający klatę i chlejący na umór w „Sąsiadach”.

Czytaj dalej Narodziny legendy. [„Han Solo: Gwiezdne wojny – historie”, 2018]

Reklamy

„Porażka najlepszym nauczycielem jest”. [„Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi”, 2017]

     Po wydarzeniach przedstawionych w „Przebudzeniu Mocy” Kylo Ren (Adam Driver) planuje raz na zawsze unicestwić Ruch Oporu. Do walki z jego oddziałami staną nieustraszony pilot Poe Dameron (Oscar Isaac), szturmowiec Finn (John Boyega) oraz Rey (Daisy Ridley), której udało się odnaleźć zaginionego przez wiele lat Luke’a Skywalkera (Mark Hamill). Słynny wojownik jest zmęczony życiem, ale postanawia pomóc Rey w treningach Jedi. Dziewczyna chce poznać tajniki Mocy i przy takim rycerzu, jak Luke, może dopiąć swego. Gwiezdna przygoda nie dobiegła jeszcze końca…

StarWarsLastJedi2

     Dziwny dualizm. Tymi słowa warto opisać „Gwiezdne wojny: Ostatniego Jedi” – jeden z najlepiej zarabiających blockbusterów ubiegłego roku. W reżyserowanym przez Riana Johnsona filmie nie brakuje ani patosu, ani autoparodystycznej lamówki. Niestety, jeśli nazwiemy projekt parodią, to tylko nieudaną. Sceny, w których Skywalker szkoli Rey na wojowniczkę, pozwalają sobie na zbyt wiele skierowanych do widza mrugnięć; są jak pastisz bagnistych treningów, znanych z „Imperium kontratakuje”. Kiedy indziej robi się natomiast zbyt pretensjonalnie. Przydługie sceny dramatycznych monologów zawsze zatopione są w kaskadach deszczu; księżniczka – już teraz generał – Leia, przeprawiająca się przez galaktyczną próżnię niczym Superman, nie tyle porusza, co zwyczajnie śmieszy do łez.

Czytaj dalej „Porażka najlepszym nauczycielem jest”. [„Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi”, 2017]

W kosmosie nikt nie zobaczy twojego zażenowania. [„Karzeł 4”, 1996]

         Nigdy nie pojmę, jakim cudem „Karzeł” za pośrednictwem ciągu sequeli ewoluował do rangi mocarnej filmowej serii. Do 2014 roku powstało siedem horrorów powiązanych postacią morderczego Leprikona; ostatni z nich to „Leprechaun: Origins”. Pomiędzy odsłonami kiepskimi lub tak bublowatymi, że w swej tandecie zabawnymi kryje się pozycja będąca już poniżej wszelkiej krytyki. Karzeł, na wzór Pinheada („Hellraiser: Dziedzictwo krwi”), wybiera się w niej w międzygwiezdną podróż.

lepr4

     Żeby chociaż. Obecność granego przez Warwicka Davisa antybohatera w kosmosie nie zostaje w „Karle 4” w żaden sposób uzasadniona, ma być w zupełności naturalna. Bardziej wyrozumiały widz powie, że film o tytule „Leprechaun 4: In Space” ma prawo kuleć pod względem logiki i związków przyczynowo-skutkowych. Niestety, projekt Briana Trencharda-Smitha okazuje się bezdennie bzdurny, a w efekcie połamany intelektualnie. Przez dziury w scenariuszu filmu z łatwością przelecieć mógłby statek kosmiczny z pokrewnego „Jasona X”.

Czytaj dalej W kosmosie nikt nie zobaczy twojego zażenowania. [„Karzeł 4”, 1996]

Krótka piłka: „Gwiezdne wojny – Przebudzenie Mocy” [2015]

         Po „Star Trek Into Darkness” J.J. Abrams powraca z kolejnym wyczekiwanym widowiskiem science-fiction. I choć „Przebudzeniu Mocy” nie można zarzucić wiele, nie jest to film równie udany jak „W ciemność”. Uznanie wzbudza wprawa, z jaką Abrams balansuje pomiędzy oczekiwaniami fanów oryginalnej trylogii a potrzebami młodszego widza. „Epizod VII” naładowany jest pierwszoligowymi efektami specjalnymi, lecz wzbudza zarazem nostalgię: wnętrza Sokoła Millennium w niczym nie przypominają statków kosmicznych widzianych w aktualnych pozycjach gatunkowych, co więcej – pachną naftaliną. Lawirowanie reżysera między erami i specyfikami kina fantastycznonaukowego okazuje się być tańcem na linie.

starwars7

Czytaj dalej Krótka piłka: „Gwiezdne wojny – Przebudzenie Mocy” [2015]