Archiwa tagu: wiedźma

Postrach na podwórzu. [„The Wretched”, 2019]

     Pierwsze minuty „The Wretched” mogłyby sugerować, że mamy do czynienia z kolejnym rutynowym horrorem, gdzie jump scare’y to jedyna metoda, za sprawą której twórcy chcą dotrzeć do widza – bo chcą po prostu wstrząsnąć nim w fotelu. Projekt braci Bretta i Drew Pierce’ów niewiele ma jednak wspólnego z „Obecnością” czy „Naznaczonymi”, bardziej próbuje uderzyć w strunę ponadpokoleniowej nostalgii. Z dużym akcentem na „próbuje”.

Wretched2

     W filmie, który opowiada o naturalnym dla większości z nas strachu przed wykluczeniem i byciem zapomnianym, nastolatek odkrywa, że ciało jego sąsiadki przywłaszczyła sobie antyczna wiedźma. Skryta w cudzej skórze, manipuluje bliskimi Bena dla własnych korzyści. Skojarzenia z „Postrachem nocy” i „Disturbią” nasuwają się same, choć końcowy efekt wysiłku Pierce’ów raczej nie zostanie wpisany w poczet horrorowych cult favorites. Za dużo tu dysonansu i chęci zadowolenia wszystkich widzów. Reżyserzy manewrują motywami znanymi z kina comig-of-age, paranormalnych straszaków i lekkostrawnych komedii grozy (główny bohater swoją wiedzę o czarownicach czerpie z Witchypedii). Żonglerka nie zawsze się sprawdza, czemu dowodzi finał: niby mroczny i zabarwiony nihilizmem, ale jednak anemiczny, pozbawiony elementu zaskoczenia. Całość nie wywiera silniejszego wrażenia, nie zostaje z nami na długo po seansie, bo brakuje „The Wretched” czegoś, co wyróżni film na tle innych tylko niezłych horrorów.

Czytaj dalej Postrach na podwórzu. [„The Wretched”, 2019]

Czarownice kontra świat. [„Małgosia i Jaś”, 2020]

     Szybko zdajemy sobie sprawę, dlaczego tytuł nowego filmu Oza Perkinsa to „Małgosia i Jaś”. W uwspółcześnionej adaptacji baśni Grimmów pierwsze skrzypce gra tylko jedna z postaci tytułowych: kreowana przez Sophię Lillis zaradna szesnastolatka. Jej brat to w zasadzie bohater drugoplanowy, do tego odmłodzony przez reżysera w stosunku do książkowego oryginału, by starsza Małgosia mogła mu matkować. Lillis błyszczy w roli przodującej. Film w znacznej mierze skupia się na drodze Małgosi (lub, jeśli wolicie, Gretel) ku emancypacji; pokazuje, jak dziewczyna usiłuje przejąć kontrolę nad swoim życiem, próbuje wzmocnić swoją pozycję społeczną. Nakręcił Perkins nietypowy coming-of-age movie, w którym nacisk położono na przemianie wystraszonej dziewczynki w silną kobietę.

GretelAndHansel-03

     Pozostaje jednak „Małgosia i Jaś” efektownym horrorem, bo oryginalne opowieści Grimmów były przecież pełne brutalnych metafor, niewypowiedzianego tragizmu i mrocznej symboliki. Jeśli ktoś na obecnej scenie kina grozy miał poradzić sobie z baśniową renarracją, to chyba właśnie Perkins. I zaskoczenia nie ma: film w jego wydaniu stanowi odważną wariację na temat klasycznego utworu, w której germański folklor ludowy przeplata się ze współczesnym wyczuciem gatunku. Mieszkająca w leśnej chacie czarownica to u Perkinsa satanistka o pedofilskich ciągotach, a Małgosia przedstawiona zostaje jako młódka szukająca swojego miejsca w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Dziewczyna odkrywa, że czarna magia to w odpowiednich rękach niemal feministyczny oręż.

Czytaj dalej Czarownice kontra świat. [„Małgosia i Jaś”, 2020]

Listen to the whispers. [„Suspiria”, 2018]

     Mówię Wam już teraz i miejcie moje słowa w pamięci: gdy tylko „Suspiria” zagości na ekranach amerykańskich kin, zdobędzie niechlubną „F-kę” w serwisie CinemaScore. Nie dlatego, że jest to film kiepski − to widzowie nie są na niego gotowi. Remake Luki Guadagnino − przezeń nazywany nie więcej niż ukłonem dla oryginału − stanowi zupełnie nowe, nieoczekiwane spojrzenie na klasyczną historię. Film zaskakuje: nawet gdy „wiemy”, w jakim kierunku zmierza, i tak zostajemy zapędzeni w kozi róg. Tegoroczna wariacja na temat „Suspirii” (bo tak należałoby ją określić) wymierza policzek każdemu, kto nadal powtarza frazesy o tym, jak bardzo nieoryginalne i wtórne są horrorowe reimaginacje. Wszystko za sprawą zgłębionego scenariusza oraz wirtuozerskiej reżyserii Guadagnino.

Suspiria18-3

     Punkt wyjścia dla całej opowieści jest dokładnie taki, jak w pierwowzorze. Susie Bannion (Dakota Johnson) przylatuje ze Stanów do Niemiec, by podjąć naukę w awangardowej szkole tańca − tym razem współczesnego. Nie wie, że wpadła w pułapkę czarownic. Guadagnino wykazuje się poszanowaniem dla materiału źródłowego, czego przykładem może być charakterologia Sary (Mia Goth, „Lekarstwo na życie”): jest to dziewczyna równie rezolutna, jak ta z filmu Argento; w toku kolejnych zdarzeń rodzi się w niej podobna podejrzliwość. Sama „Suspiria” okazuje się jednak filmem znacznie przekształconym − całkowicie innym, krzykliwość wymieniającym na mizantropię. W skrypcie pióra Davida Kajganicha nie brakuje rozmaitych kontekstów: jest ich tylko trochę mniej niż w vontrierowskim „Domu, który zbudował Jack”. Najdosadniej wśród scenariuszowych wartości wybija się feminizm. Guadagnino − reżyser empatyczny, o nowoczesnej wrażliwości − opiewa kobiecą siłę. W filmie pojawiają się tylko trzy postaci męskie; jedną z nich odgrywa aktorka o wielu twarzach, Tilda Swinton. Dwie pozostałe są dla wiedźm zabawkami, obiektami seksualnych upokorzeń.

Czytaj dalej Listen to the whispers. [„Suspiria”, 2018]

Ladies of sorrow. [„Suspiria”, 1977]

     W pierwszej połowie lat siedemdziesiątych Dario Argento tworzył zabarwione estetyką giallo kryminały. To wówczas powstał nabuzowany erotyką majstersztyk, „Ptak o kryształowym upierzeniu”, oraz jego zupełnie nieprzekonujący follow-up, „Kot o dziewięciu ogonach”. Filmy złożyły się na tak zwaną trylogię zwierzęcą i osadzone były w świecie jak najbardziej rzeczywistym. Zrywa z tym stylem Argento za sprawą „Suspirii” − wyśnionej w gorączkowych koszmarach fantasmagorii, w której Fryburg terroryzowany jest przez złowrogie wiedźmy. W symbolicznym geście jedna z postaci tłucze figurkę pawia. Od tego momentu szalony Włoch regularnie zabierał swych widzów w podróż po światach irracjonalnych i niezbadanych (w „Fenomenach” czy „Inferno”).

Suspiria6

     Atmosfera nieodpartej grozy udziela się filmowi od napisów początkowych, gdy głos z offu przedstawia nam główną bohaterkę. Nowojorka Suzy Bannion (Jessica Harper) przybywa do Monachium, by rozpocząć naukę w ekskluzywnej szkole baletu. Szybko orientuje się, że jest to miejsce chłodne i opresyjne, skrywające swoje sekrety. W zasadzie, kiedy tylko opuszcza lotnisko, natychmiast wkracza w świat iluzji − gdzie fantazja miesza się z koszmarem. Na postoju taksówek wita Amerykankę apokaliptyczna ulewa, a u progu akademii potrąca ją podenerwowana tancerka, plotąca coś o irysach. To właśnie ta panna zostaje brutalnie zamordowana kilka minut później, w budynku zamieszkałym przez swoją koleżankę. W pięknym, udekorowanym abstrakcyjnymi witrażami apartamentowcu rozegra się prawdziwa aria przemocy. Nieznany sprawca potnie swoją ofiarę przy użyciu brzytwy, a ostatecznie zaciśnie pętlę wokół jej karku i rozbije nią dachową okiennicę. Ekstremalnym zbliżeniom na dźgane, wciąż bijące serce nieszczęśnicy towarzyszy jej bolesny śpiew.

Czytaj dalej Ladies of sorrow. [„Suspiria”, 1977]

„Our pizza is to die for”. [„Slice”, 2018]

     „Slice” to najnowszy film z katalogu A24. Niestety, nie dorównuje on poprzednim produkcjom wziętego studia; mizernie wypada nawet w zestawieniu z „Ostatnim Rekinadem”, z którym − wierzcie lub nie − wiele go łączy. Reżyser Austin Vesely wspina się w swym pełnometrażowym debiucie na wyżyny absurdu, serwując historię o bitwie wilkołaków, wiedźm, duchów i… dostawców pizzy. „Slice” nie wkupi się w upodobania widza z łatwością, bo zamiast pieścić kubki smakowe, woli je maltretować. Film przeładowany jest mnożącymi się wątkami i postaciami, a Vesely’emu brakuje ogłady, reżyserskiej intuicji, przez co całość wydaje się niespójna. Miało wyjść pyszne quattro stagioni, a powstał zakalec, który terminowi „cheese factor” nadaje nowego znaczenia.

Slice2.jpg

     O tyle to wszystko smutne, że Vesely wykazuje pewne pokłady charyzmy, a jego aktorom nie brak kompetencji − zwyczajnie przyszło im grać kiepsko zarysowane postaci. Na ekranie co rusz pojawiają się kolejni bohaterowie, wielu z nich szybko przepada jednak jak kamień w wodę i nie powraca w drugiej lub trzeciej scenie (za przykład może tu posłużyć Jackson w wykonaniu Joego Keery’ego). Film wydaje się pozbawiony ładu i składu, bywa też przestylizowany. Nadużywane przez reżysera efekty slo-mo sprawdzają się w jednej-jedynej sekwencji: gdy na ulicach miasta dochodzi do rozróby, a duchy atakują żywych mieszkańców. Jak na psychotronic movie „Slice” jest zbyt nieśmiały, za mało drapieżny: Vesely nie myśli bowiem nieszablonowo, on po prostu szasta konwencjami, gatunkami, chybionymi ideami. W efekcie uformowano niekształtne ciasto, którego nie warto nawet wrzucać do pieca: film odrzucony został przez większość kin amerykańskich. Marketingowe triki zwiastowały ciekawy projekt, „Slice” wywołuje natomiast gorzkie rozczarowanie.

Czytaj dalej „Our pizza is to die for”. [„Slice”, 2018]

Darkness, I charge you with this sign. [„Pyewacket”, 2017]

     Po śmierci ojca nastoletnia Leah Reyes (Nicole Muñoz) przenosi się do posiadłości położonej w sercu lasu. Jej matka (Laurie Holden) stale wspomina szczęśliwe chwile u boku męża i postanawia rozpocząć życie od nowa – wraz ze zbuntowaną córką. Narastająca w Leah agresja swoje apogeum osiąga tuż po przeprowadzce, wyrywającej dziewczynę z kręgu przyjaciół. Licealistka – zainteresowana okultyzmem i czarną magią – odprawia rytuał i rzuca na rodzicielkę śmiertelną klątwę. Choć już następnego dnia okazuje skruchę, nie może liczyć na taryfę ulgową: obudziła ze snu demoniczną istotę, która spocznie dopiero, gdy zasmakuje ludzkiej krwi.

pyewacket2

     „Pyewacket” w reżyserii Adama MacDonalda to horror głęboko osadzony w prozie życia codziennego, a nawet niosący pewne przesłanie moralne. Reżyser (i scenarzysta zarazem) zaszczepia w umyśle widzów przestrogę: uważaj, czego sobie życzysz. Odprawiając niebezpieczny rytuał, Leah wykazuje się egoizmem o potężnie destrukcyjnej mocy. Po utracie ojca i przyjaciół dziewczyna pała nienawiścią do świata – niestety, zostaje ona ukierunkowana na troskliwą, w gruncie rzeczy, matkę. Wiedźma, prześladująca bohaterki, wyłania się z kłębów gniewu. I to całkiem dosłownie: po raz pierwszy widzimy ją, gdy pod osłoną nocy wypełza z czarnej chmury, zawieszonej tuż obok śpiącej Leah.

Czytaj dalej Darkness, I charge you with this sign. [„Pyewacket”, 2017]