Archiwa tagu: zdeformowanie

Igranie z bóstwem. [„The Void”, 2016]

     Wystrojeni w białe płachty członkowie tajnego kultu czyhają na życie niewinnych ofiar, kryjących się w odciętym od świata szpitalu. Dlaczego – tego nie wie żaden z osaczonych. Wiadomo natomiast, że kuriozalnie odziani napastnicy nie są tak groźni, jak mutujące w potworne kreatury obce organizmy, które znikąd zaczęły pojawiać się w lecznicy. Niezapowiedzianą wizytę złoży bohaterom także półboży wysłannik piekielnej próżni.

Void2

     Nie wiemy, w jakim rejonie USA toczy się akcja „The Void”, nowego horroru duetu Astron-6, choć podejrzewać możemy, że są to tereny nowoangielskie. Postaciom przychodzi mierzyć się z przedludzkim złem, a ich wiara w porządek świata i natury zostaje zburzona. Człowiek sprowadzony jest do roli rekwizytu, staje się pionkiem w grze istot wyższych. Lovecraftowski motyw Wielkich Przedwiecznych nie zdominował może scenariusza autorstwa Jeremy’ego Gillespiego i Stevena Kostanskiego, choć znacząco i natrętnie nad nim ciąży. Z artystycznego starcia Lovecraft kontra Astron-6 dżentelmen z Providence wychodzi bez szwanku, a Panowie Kostanski i Gillespie obróceni zostają w marny pył. Tak kończy się igranie z bóstwem.

Czytaj dalej Igranie z bóstwem. [„The Void”, 2016]

Reklamy

Phantasmagoria gone wrong. [„Baskin”, 2015]

     Marketing jest podstawą funkcjonowania każdego dzieła filmowego. Umiejętna promocja dodaje skrzydeł nawet tym obrazom, które skrzydeł są z gruntu pozbawione. W kontekście horroru wystarczy przywołać tu przeboje: „Freddy kontra Jason” czy „Annabelle”, które – choć kulawe artystycznie – zawładnęły sercami widzów. Częściej mówi się o nieumiejętnej reklamie kina gatunkowego; takiej, która psychologicznym „Egzorcyzmom Dorothy Mills” przypisze wątek satanistyczny, a „Księgę Cieni: Blair Witch 2” opatrzy sloganem: „wiedźma powraca”. Turecki horror „Baskin”, reżyserowany przez Cana Evrenola, jest przykładem filmu zabitego przez dyletancki marketing.

baskin4

     Nie tak dawno temu w sieci zagościł oficjalny zwiastun projektu, prawie tak obficie jak piekielnymi majakami przepełniony wszelakimi odmianami słowa „Hell”, wyjętymi z ust krytykom. Zainteresowani podłapali „sugestię”: Turcy nakręcili film na miarę „Hellraisera”! Było się czym ekscytować: naszpikowany bólem i ekstremem, świetnie skrojony czasowo trailer zapowiadał produkcję niepokojącą, a przy tym w pełni dopracowaną, dopiętą na ostatni guzik. Potencjalnemu odbiorcy mydlono jednak tylko oczy.

Czytaj dalej Phantasmagoria gone wrong. [„Baskin”, 2015]

Uwaga, kolizja!

            Sprawiedliwości stało się zadość. Ed Wood naszych czasów, reżyser Declan O’Brien, nie znalazł gościny na planie zdjęciowym „Drogi bez powrotu 6”. Miejmy nadzieję, że spadając z reżyserskiego stołka, wylądował szczęką na glebie i nieprędko przyjdzie mu uśmiechnąć się na myśl o zerowej pracy i łatwej gotówce. Przejdę jednak do sedna, być może rozczarowując niektórych czytelników. „Wrong Turn 6” – najświeższy, przekombinowany reprezentant kultowej serii splatterów – nie jest filmem na tyle dobrym, na ile być powinien.

6-wrong-turn-last-resort

     Fabuła filmu stanowi kalkę scenariusza ubiegłorocznej „Piły mechanicznej 3D”. Akcja toczy się w Hobb Springs, podupadłym kurorcie uzdrowiskowym skrytym głęboko w lasach Wirginii Zachodniej. Obiekt odwiedza Danny, były makler giełdowy, borykający się z problemami emocjonalnymi. Młody mężczyzna dowiedział się właśnie, że jest spadkobiercą tajemniczego przybytku; placówkę traktuje jak miejsce, w którym mógłby rozpocząć nowe życie. Towarzyszący Danny’emu przyjaciele – wśród nich jego dziewczyna Toni – czas spędzony w uzdrowisku planują wykorzystać na dobrą zabawę. Nikt nie zwraca uwagi na podejrzane zachowanie właścicieli Hobb Springs, podających się za krewnych bohatera. Tymczasem ktoś – ktoś bardzo zdefasonowany – ostrzy na mieszczuchów nóż. I siekierę. O, i jeszcze pręży cięciwę łuku. A nawet… rozwija węża pożarniczego (zgadza się…).

Czytaj dalej Uwaga, kolizja!

Ucieczka z bagna

        Jako kontynuacja „Topór 2” to sukces. Wprawdzie druga odsłona przygód Victora Crowleya jest na tyle oryginalna, na ile Kane’a Hoddera można nazwać baletnicą, ale w charakterze sequelu filmu żenująco przeciętnego obraz Adama Greena broni się dumnie.

     Wraz z bohaterką najbardziej krwawego splattera minionych lat powracamy na dzikie bagniska Luizjany. Marybeth Dunston cudem uszła z życiem z masakry dokonanej przez Crowleya w poprzednim filmie, a mimo to chce odwiedzić Honey Island Swamp ponownie. Kieruje nią chęć zemsty za śmierć ojca i brata. W wizycie na mokradła towarzyszy jej grupa miejscowych twardzieli, pragnących nie tylko raz na zawsze rozprawić się z legendarną bestią, ale i należycie na misji zarobić.

Czytaj dalej Ucieczka z bagna

Tutaj zaczyna się twoja podróż

     Rzadko słyszy się o angielskim horrorze, tym bardziej wartym obejrzenia. Tymczasem połączywszy swoje siły z Niemcami, od lat również cierpiącymi na brak wizjonerów kina grozy, Wyspiarze nakręcili film znamienity. Powstały w 2004 roku „Lęk” to kandydat do tytułu horroru ubiegłej dekady.

     Późny wieczór w stolicy Wielkiej Brytanii. Młoda kobieta, Kate, wraca z przyjęcia. W największą od lat ulewę decyduje się skorzystać z linii metra. Na peronie, oczekując nocnego pociągu, sączy ukradkiem wódkę z piersiówki i niespodziewanie zasypia. Budzi się w opustoszałych podziemiach, zupełnie sama i przerażona. Nie mając możliwości opuszczenia stacji, musi spędzić na przystanku noc. Od początku wyczuwalna jest jednak czyjaś obecność…

Czytaj dalej Tutaj zaczyna się twoja podróż

The Hills Run Fear

     Kinowa obsesja na punkcie spływających posoką slasherów skończyła się dawno temu, lecz – na szczęście – sporadycznie nadal kręcone są udane filmy przynależne do tego osobliwego podgatunku. Przyzwoity, często niedoceniany obraz z nurtu „backwoods slasher” w roku 2009 wydał Dave Parker.  The Hills Run Red, bo o tym tytule mowa, to pełnokrwista gratka dla każdego fana Piątku, trzynastego czy The Burning.

     Nie jest to film ani wymagający, ani zobowiązujący. Parker nie tworzył horroru dziesięciolecia, którym zaskarbiłby sobie uwielbienie „slasherowców” dookoła świata. The Hills Run Red to nic więcej jak bardzo przystępne, czysto rozrywkowe rzemiosło, które reżyser postanowił obrodzić w pełną gamę schematów, jakie spłodził popularny w latach 80. podgatunek kina grozy. I chwała mu za to.

Czytaj dalej The Hills Run Fear