Nurse fatale

             Narracja żywcem wyjęta z filmu noir, zabójczo czarny humor, pikanteria i kicz kina sexploitation. „Nurse 3D”, czwarty film fabularny w reżyserii Douglasa Aarniokoskiego, to pozycja dziwaczna i prowokacyjna; obraz, który z czystym sumieniem polecić można zdrowo zdystansowanym (i zdrowo trzepniętym) miłośnikom filmowej eksploatacji.

nurse

     Abby Russell (Paz de la Huerta), psychopatyczna pielęgniarka, wykorzystuje swój seksapil, by odwrócić uwagę od morderczej natury. Za dnia dziewczyna z oddaniem poświęca się chorym. Nocą przeistacza się w pragnącą krwi femme fatale i z zamiłowaniem pozbawia życia zdradzających swoje kobiety mężczyzn. Przekonana o męskiej bezużyteczności, Abby postanawia uwieść urodziwą koleżankę z pracy, Danni (Katrina Bowden). Gdy spotyka się z odrzuceniem, morduje jej niewiernego ojczyma. Tak uruchamia się spirala seksu i przemocy, która zamienia życie Danni w piekło.

     Za sprawą toksycznego zauroczenia Danni traci wszystko. Nawiązania do „Sublokatorki”, safońskiego erotycznego dreszczowca sprzed lat, wydają się tu oczywiste. Choć fabuła może zdawać się homofobiczna, sam film przypomina lesbijski sen na jawie – co druga scena opiera na wzajemnej adoracji pięknych, silnych kobiet, a mężczyźni przewijają się przez kadr tylko jako antybohaterowie. Co więcej, w zasadzie wszystkie żeńskie postaci to protagonistki. Pielęgniarki pełnią role aniołów stróżów, przedkładających dobro potrzebujących nad dobrem własnym. Również Abby, mimo szaleństwa i śmiercionośnych zapędów, posiada cechy klasycznej bohaterki. W jej bohaterstwo wierzymy nawet w ostatnich minutach filmu, gdy po dokonaniu finalnego mordu, bez krzty skruchy, pozostaje dumna z wykonanej roboty.

     Po filmie „Nurse 3D”, zapowiadanym na krwawy slasher, spodziewałem się pokaźniejszego bodycountu i większej interakcji pomiędzy tytułową pielęgniarką a niewiernymi draniami. Douglas Aarniokoski ofiarował nam jednak udany horror komediowy, dobrze skrojony pod oba gatunki. Momentami film bawi do łez. Wystarczy wspomnieć tu o przekomicznej scenie, w której Abby i Danni walczą nad operowanym pacjentem. Mimo humorystycznego ferworu, Aarniokoski potrafi też wstrząsnąć widzem, jak na twórcę horroru przystało. Na poziomie formy filmowej początkujący reżyser z dużą zwinnością wykorzystuje frazy typowe dla kina grozy, łącząc je z konwencjami innych gatunków X muzy. Tak oto scena retrospektywnych wspomnień Abby – czarno-biała, skąpana w krwistej symbolice – odpowiada na pytanie, co by było gdyby Dario Argento wyreżyserował „Sokoła maltańskiego”. Tak, „Nurse 3D” to półtorej godziny lubieżnej filmowej prowokacji!

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

7

Advertisements

2 myśli nt. „Nurse fatale”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s