Who can kill an American counselor? [„Summer Camp”, 2015]

     Zbliżają się wakacje. Do El Búho – położonej opodal Barcelony, na wpół zrujnowanej willi, przekształconej w śródleśny kemping – przybywa czworo pedagogów-nowicjuszy. Ich zadaniem będzie przygotowanie obiektu na przyjazd młodocianych wczasowiczów. Muszą też studenci – rodowity Hiszpan oraz trzej Amerykanie – wiedzieć, jak zabawiać dzieci: planują więc gry i swawole. „Psoty” nie ominą jednak ich samych. Gdy śmiertelnie groźny wirus atakuje schronienie bohaterów, jedyny komunikujący się po hiszpańsku wychowawca umiera. Pozostała grupka zdana jest na pastwę szerzącej się choroby, której symptomy aż nadto przypominają oznaki wścieklizny.

summercamp1

     Postaci centralne w „Summer Camp” – najnowszym filmie twórców iberyjskiego przeboju „[REC]” – zdają się być wydarte z pierwszego lepszego slashera. Oto jako potencjalne mięso armatnie podrzuceni zostają nam: przystojny i przywódczy Antonio (Andrés Velencoso), bogata i rozpieszczona Christy (Jocelin Donahue), niezręczny okularnik Will (Diego Boneta) oraz energiczna optymistka Michelle (Maiara Walsh). Ktokolwiek widział choć jeden z sequeli „Piątku, trzynastego”, będzie w stanie wskazać, który z bohaterów – zgodnie z niepisanymi standardami kina spod znaku maski i piły łańcuchowej – dotrwa do napisów końcowych, a który nie. Takie przynajmniej można by odnieść wrażenie. „Summer Camp” nie ma jednak wiele wspólnego ze slasherami doby lat 80., a reżyser Alberto Marini robi, co może, by w ogóle nie dało się jego dzieła ująć w ramy schematyzmu.

Czytaj dalej Who can kill an American counselor? [„Summer Camp”, 2015]

Reklamy

Eli Roth pracuje nad sequelem „The Green Inferno”

     „The Green Inferno” Eliego Rotha – kanibalistyczny horror, który zaszokował widzów we wrześniu ubiegłego roku – dość długo czekał na możliwość wydania przez swojego oficjalnego dystrybutora. Po premierze na MFF w Toronto w 2013 zapowiedziano, że obraz trafi do kin dokładnie za rok. Tak się jednak nie stało, a projekt opublikowano dopiero dwa lata później. Jeszcze przed premierą festiwalową media zapowiadały, że film doczeka się sequela: sugerowano, że obraz zatytułowany „Beyond the Green Inferno” wyreżyseruje Nicolás López, stały kolaborant Rotha. Niemniej na tych donosach spekulacje się ucięły.

greeninfernosequel1

     Teraz okazuje się, że projekt, noszący roboczy tytuł „The Green Inferno 2”, wcale nie spalił na panewce. TheWrap.com informuje, że Roth nie porzucił kontynuacji, która znajduje się we wczesnych etapach przygotowawczych. Witryna nie precyzuje, czy tytuł filmu, „Beyond the Green Inferno”, pozostanie niezmieniony. Nie wiadomo też, czy Roth obraz wyreżyseruje, czy jedynie wyprodukuje (w ciągu ostatnich lat pracował głównie na stanowiskach producenckich).

Czytaj dalej Eli Roth pracuje nad sequelem „The Green Inferno”

Siostry Soska opowiadają o remake’u „Wściekłości” Davida Cronenberga

     Choć remaki uznanych horrorów nie cieszą się szczególną aprobatą, media z zaciekawieniem przyglądają się postępowi prac nad projektem „Rabid”, znajdującym się w rękach sióstr Jen i Sylvii Soska. Film stanowił będzie nową wersję klasycznego shockera „Wściekłość”, który w drugiej połowie lat 70. wyreżyserował David Cronenberg („Mucha”, „Nagi lunch”). Obraz otworzył młodemu Kanadyjczykowi drzwi do światowej kariery, a dziś uchodzi za kultowy body horror. Główna bohaterka filmu, uległszy wypadkowi, zapada w śpiączkę. Poddana zostaje eksperymentalnemu leczeniu, które – choć wybudza ją z miesięcznego snu – wznieca w niej też łaknienie ludzkiej krwi.

rabid1

     W wywiadzie udzielonym witrynie scifinow.co.uk bliźniaczki Soska opowiedziały, jakie są ich własne oczekiwania wobec remake’u, a także zasugerowały, czego oczekiwać mogą zainteresowani. Jen, dość przewrotnie, wyznała, że doskonałymi kandydatkami na stanowisko reżyserskie czyni ją i jej siostrę niechęć w stosunku do remake’ów.

Czytaj dalej Siostry Soska opowiadają o remake’u „Wściekłości” Davida Cronenberga

Samobój. [„Suicide Note”, 2016]

     Współlokatorka ambitnej studentki psychologii popełnia samobójstwo. Dziewczyna, która sama targnęła się niegdyś na swoje życie, nie chce wierzyć w suicidydalne zapędy koleżanki. Wszczyna śledztwo w sprawie jej śmierci i odkrywa przerażający sekret.

suicidenote3

     Właściwie odkrywa Molly to, czego nie widzą otaczający ją ślepcy. Scenariusz „Suicide Note” – najnowszego filmu Jake’a Helgrena – okazuje się banalny do bólu. Tytuł powinien zobowiązać młodego twórcę (zarazem reżysera i autora skryptu) do zabawy konwencją „murder mystery”, do mieszania wątków i tropów, wodzenia oglądającego za nos. Omamieni, jeśli w ogóle, zostajemy negatywnie: rozwiązanie fabuły nijak nie emocjonuje, przez co przyglądamy się ostatnim scenom dreszczowca bardziej ze znużeniem niż z wypiekami na twarzy. Co gorsza, około trzydziestej minuty seansu niemal każdy widz zdoła przewidzieć, jaka „niebywała” tajemnica kryje się za śmiercią biednej bohaterki epizodycznej.

Czytaj dalej Samobój. [„Suicide Note”, 2016]

Most likely to left the viewer mixed. [„Most Likely to Die”, 2015]

     W dziesiątą rocznicę ukończenia liceum grupa przyjaciół urządza huczną imprezę. Zjazd absolwentów odbywa się w wystawnej willi, należącej do organizatora przyjęcia. Gdy jednak Gaby (Heather Morris), Brad (Ryan Doom) i pozostali goście zjawiają się na miejscu, odkrywają, że pomysłodawca spotkania przepadł jak kamień w wodę. Luksusową kalifornijską rezydencję cicho otula półmrok. Dla krążącego po domu zabójcy to idealny moment na rozpoczęcie łowów.

mltd1

     „Most Likely to Die”, najnowszy projekt Anthony’ego DiBlasi („Last Shift”, „Lęk”), rozpoczyna i kończy się jak rasowy, post-screamowy teen slasher, choć okazuje też ducha kina grozy lat osiemdziesiątych. Formuła filmu – wymęczona jak koń po westernie, a zarazem budząca nostalgię – znana jest wszystkim: oto opętany obsesją mordu szaleniec kolejno wybija bandę mało rozgarniętych młodziaków. DiBlasi nieco tu mąci. Jego „dzieciaki” zachowują się niedojrzale, lecz na karkach mają grubo ponad dwie i pół dychy. Ciekawy to patent: w gatunku, w którym do ról 17-latków zwykło się zatrudniać aktorów dobijających trzydziestki, postawiono wreszcie na podwyższenie wieku postaci. Nic nie wskazuje jednak, by reżyser wiedział, jakiej rewizji dokonuje. Bardziej niż metahumorem wykazuje się DiBlasi chwiejnością. Kręci horror mocno tchnięty kinem lat minionych, chociaż sam nie jest pewien, jakimi materiałami źródłowymi ostatecznie się inspiruje.

Czytaj dalej Most likely to left the viewer mixed. [„Most Likely to Die”, 2015]

Co ma wisieć, nie utonie. [„Nóż w wodzie”, 1962]

     Jak wspomina Grażyna Stachówna – filmoznawczyni, członkini Polskiej Akademii Nauk, „Nóż w wodzie” uznany został wkrótce po swojej premierze za „napaść” na wzory społeczne dyktowane przez władze PRL-owskie. Pierwszy pełny metraż w długiej karierze Romana Polańskiego okazał się dziełem nad wyraz nowoczesnym, bardziej niż polskim – europejskim; stanowił przewrotną i nonkonformistyczną wizję życia młodych. Reżyserowi i towarzyszącej mu ekipie zarzucano chorą fascynację obyczajami zachodnimi, oskarżano ich o perwersję, wreszcie o apolityczność. „Nóż w wodzie”, faktycznie, odcina się od tradycji Polskiej Szkoły Filmowej – choć jest jej sztandarowym reprezentantem. Bardziej niż na przebiegu i skutkach II wojny światowej Polański wolał skupić się na obserwacji trzech intrygujących indywiduów.

knifeinthewater1

     W ciepłe letnie popołudnie dziennikarz sportowy Andrzej (Leon Niemczyk) i jego żona Krystyna (Jolanta Umecka) wyruszają nad jezioro. Są burżujami, wożą się bogatym samochodem, posiadają własny jacht. Na drodze spotykają młodego, bezimiennego autostopowicza (Zygmunt Malanowicz). Andrzej podwozi go do przystani. Splot wydarzeń prowadzi chłopaka na pokład żaglówki. Dziennikarz popisuje się przed ubogim studentem pozycją materialną, a nawet piękną Krystyną, która zdaje się stanowić w jego oczach trofeum. Gość przyjmuje pozę buntownika, nie ulega prowokacji. Zamiast pić z organizatorami rejsu drogie wino woli bawić się własnym nożem, w którym widzi narzędzie zaradności, potęgę.

Czytaj dalej Co ma wisieć, nie utonie. [„Nóż w wodzie”, 1962]