Archiwa tagu: survival horror

W prostocie siła! I flaki też. [„Downrange”, 2017]

     Gdzieś pośrodku niczego psuje się terenówka, którą podróżuje szóstka młodych ludzi. Przebita opona uniemożliwia bohaterom dalszą jazdę. Gdy jeden z chłopców zabiera się za demontaż dziurawego koła, odkrywa, że tkwi w nim zużyty pocisk, wykonany z twardego metalu. Ktoś przestrzelił oponę tylko po to, by unieruchomić pasażerów samochodu na odludnej drodze. Wkrótce rozlegają się kolejne strzały…

Downrange2

     Snajperski slasher, w którym z zimną krwią mordowani są zarówno dorośli, jak i dzieci. Tak − w generalnym skrócie − można by podsumować „Downrange”, najnowszy, makabryczny horror Ryûheiego Kitamury. Fabuła jest tu umowna, wręcz minimalistyczna i bardzo przypomina tę z niskobudżetowego thrillera „The Wall” w reżyserii Douga Limana − pozbawiono ją jednak aspektu socjologicznego, by w efekcie powstał bezpretensjonalny film o fascynacji przemocą. „Downrange” wyzuty jest z głębszego sensu, ale nie pozostaje horrorem beznamiętnym. Zapewnia mnóstwo rozrywki, dostarczając przy tym wystarczająco dużo gorących emocji.

Czytaj dalej W prostocie siła! I flaki też. [„Downrange”, 2017]

Reklamy

Giń, ty mały gnojku! [„Mama i tata”, 2017]

     Matka-wariatka, tata-psychopata, okolica dziesiątkowana przez morderczy wirus. I jak tu normalnie dorastać? Nastoletnia Carly (Anne Winters) i jej młodszy brat Josh (Zackary Arthur) nie znają odpowiedzi na to pytanie. Wiedzą jedynie, że światem wstrząsnęła przedziwna pandemia: oto wszędzie – na ulicach dużych miast, za białymi płotkami idyllicznych suburbii – dzieci zmuszane są do odpierania ataku ze strony własnych rodziców. Fala masowej histerii właśnie obiła się o drzwi Ryanów. Jeśli Carly i Josh chcą dożyć 18. urodzin, muszą przejść szybką lekcję dojrzewania. I brutalnej walki wręcz też.

MomAndDad-2

     „Mamę i tatę” rozpoczyna grindhouse’owe intro, stylistycznie bardzo bliskie horrorom z lat siedemdziesiątych. Skojarzenia z takimi pozycjami, jak „Szaleńcy” (1973) czy „Hungry Wives” (’72) nie są tu przypadkowe. Apokalipsa (z którą radzą sobie wszyscy bohaterowie niepełnoletni) to przecież motyw bardzo romerowski. Reżyser Brian Taylor nie kopiuje jednak w „Mom and Dad” schematów; jego film wydaje się tyleż swojski, co oryginalny. Na taką dawkę jatki i szaleństwa czekaliście od dawna.

Czytaj dalej Giń, ty mały gnojku! [„Mama i tata”, 2017]

Dźwięki strachu. [„Ciche miejsce”, 2018]

     Rok 2020. Światem władają chaos oraz niezidentyfikowane istoty, żywiące się ludźmi. Potwory pałają żądzą mordu i wyruszają na łowy za każdym razem, gdy wyczują człowieka. Są ślepe, ale mają niebywale wyczulony zmysł słuchu. Każde słowo, każdy nieprzemyślany ruch jest więc jak życzenie śmierci. W sercu lasu mieszkają Abbottowie: inżynier Lee (John Krasinski), jego żona-lekarka (Emily Blunt) oraz trójka dzieci. Pewnego dnia najmłodszy syn Lee i Evelyn zostaje porwany przez bestie. Ale to nie koniec udręk. Członkowie rodziny żyją przecież w świecie, w którym obowiązuje jedna zasada: gdy cię usłyszą, zginiesz.

AQuietPlace2

     „Ciche miejsce” to trzeci film w reżyserii Johna Krasinskiego, a zarazem pierwsze jego dzieło wyprodukowane przez dużą wytwórnię. W przeszłości Platinum Dunes współfinansowało między innymi „Diabelską planszę Ouija” oraz remake „Amityville”. Nowy projekt studia, „A Quiet Place”, jest jednak horrorem o wyraźnie art-house’owej podwalinie, z punktu widzenia tematyki i tonacji podobnym do „It Comes at Night” (choć znacznie lepszym). Krasinski na bok odstawił ograne jump scare’y i gatunkowe uproszczenia. Zainspirował go stoicyzm Ridleya Scotta: celebrowana jest w „Cichym miejscu” cisza, nie efekciarstwo. Przez pierwszych kilkadziesiąt minut w ogóle nie widzimy kreatur, przed którymi skrywają się Abbottowie. Jak w „Obcym – 8. pasażerze Nostromo”, straszniejszy okazuje się fakt, że zagrożenie gdzieś się na nas czai; że szczerzy kły w ukryciu i opieszale przymierza się do ataku. W drugiej połowie filmu potwory ukazane zostają w całej okazałości, a dynamika akcji wzrasta. Dla reżysera najważniejszy nadal pozostaje jednak kamienny nihilizm.

Czytaj dalej Dźwięki strachu. [„Ciche miejsce”, 2018]

Obcy gracji pełny. [„Obcy – 8. pasażer Nostromo”, 1979]

     Czas był dla „8. pasażera Nostromo” wyjątkowo łaskawy. Powstały w 1979 roku film uchodzi za klasykę horroru science-fiction, a z Ridleya Scotta i Sigourney Weaver uczynił monarchów Hollywood. Na przestrzeni dekad obraz nie zestarzał się ani trochę: zaprojektowane na jego potrzeby praktyczne efekty specjalne wciąż przyprawiają o zawrót głowy, są równie intensywne i ofensywne jak lata temu. Film hipnotyzuje strachem; na rozłogu kina grozy pozostaje żelaznym monumentem.

Alien2

     Strach ten widoczny jest zwłaszcza w oceanicznych oczach Veroniki Cartwright, filmowej Lambert. To Cartwright nastraja w widzach odpowiednie uczucia, to jej niebieskie ślepia odbijają w sobie grozę. Nawigatorka Lambert okazuje się postacią histeryczną – nie mniej niż Sally Hardesty, ulubiona „zabawka” Leatherface’a. Gdy w jednej ze scen na Cartwright bucha strumień sztucznej krwi, aktorkę zalewa nie tylko lepka maź, ale też fala paniki. „Obcy – 8. pasażer Nostromo” to film o kobiecej intuicji: Lambert i Ripley (Weaver) przeczuwają, że wezwanie z opuszczonej planetoidy może przynieść załodze Nostromo kłopoty. Decyzja zejścia na skalistą przystań należy do męskiej części ekipy.

Czytaj dalej Obcy gracji pełny. [„Obcy – 8. pasażer Nostromo”, 1979]

Total extermination of the heart. [„Nieznajomi: Ofiarowanie”, 2018]

     Czteroosobowa rodzina – matka, ojciec i dwoje dzieci – przybywa do Gatlin Lake, gdzie mieści się osiedle kempingowe. Błogi wypoczynek w letniskowym kurorcie stanie się walką na śmierć i życie. Okazuje się, że trójka uzbrojonych napastników wymordowała wszystkich miejscowych wczasowiczów, a Kinsey (Bailee Madison) i jej najbliżsi mają stanąć w kolejce pod nóż. Noc jest młoda. I będzie krwawa… Nie spodziewałem się, że „Nieznajomi: Ofiarowanie” przypadną mi do gustu. To przecież sequel filmu sprzed dziesięciu lat, który przeszedł przez wyjątkowo skwarne piekło developmentowe. A jednak zdołał Johannes Roberts nakręcić wyjątkowo efektowny horror, który po trosze stanowi zgrabną kontynuację pierwszych „Nieznajomych”, a po części jawi się jako twór autonomiczny, dumny z własnej inności.

StrangersPreyAtNight2

     Tym różni się „Ofiarowanie” od swojego poprzednika, że nie jest pełnym suspensu thrillerem. W filmie znalazło się kilka sekwencji okrutnego, psychologicznego zastraszania, choć tytułowych nieznajomych częściej widzimy w akcji – i to całkiem dosłownej. Kontynuacja jest bardziej dynamiczna niż prequel, bywa soczyście sensacyjna, chwilami wręcz wykrzyczana. Oryginał z 2008 roku wielu krytyków uznało za intymną, ale burzliwie emocjonującą odtrutkę na splat-packową ekstremę. W sequelu kameralność schodzi na drugi, może nawet piąty plan, a Roberts korzysta z innych niż Bertino środków wyrazu. Jego projekt to rasowy, ejtisowy slasher – o intensywnej barwie i bardzo „kompaktowym” scenariuszu.

Czytaj dalej Total extermination of the heart. [„Nieznajomi: Ofiarowanie”, 2018]

Stranger danger. [„Nieznajomi”, 2008]

     Kristen (Liv Tyler) i James (Scott Speedman) są parą z długim stażem. W ich związek wkrada się jednak wiele niedopowiedzeń. Zmęczeni sytuacją, a może też sobą, kochankowie postanawiają wypocząć w wiejskim domku letniskowym. O czwartej nad ranem do ich drzwi puka nieznajoma dziewczyna, pytająca o kogoś, kto wcale tu nie mieszka… Akcja „Nieznajomych” – debiutanckiego filmu Bryana Bertino – toczy się w ustronnym lesie, ale nie wiadomo, w jakim dokładnie stanie. Jedną ze straszniejszych horrorowych zagrywek jest suponowanie, że ekranowe – osadzone w świecie realnym – wydarzenia mogą przydarzyć się każdemu z nas. „Nieznajomi” to film częściowo oparty na faktach. Zarówno scenariusz, jak i przestrzeń kadru przywołają w nas wspomnienia okrutnej zbrodni, która wstrząsnęła światem niemal pół wieku temu. James i Kristen nie znają swoich prześladowców – podobnie, jak Sharon Tate nie znała Charlesa Mansona i jego wyznawców. Vintage’owy urok posiadłości, w której bohaterowie dręczeni są przez nocnych gości, pozwala wierzyć, że zabójstwo Tate i jej przyjaciół stanowiło dla Bertino diaboliczne źródło inspiracji. Manson zapukał do drzwi hollywoodzkiej aktorki, ale równie dobrze mógłby stanąć w Waszym progu. „Nieznajomi” wywołują nerwowe myśli: czy na pewno zamknąłem drzwi po powrocie do domu…?

StrangersThe2

     Film jest naturalistyczny i dużo zawdzięcza swej prostocie. Stanowi historię zbrodni kompletnie nieumotywowanej, bezsensownie brutalnej i pod tym względem przypomina klasyczny thriller Michaela Hanekego „Funny Games”. Tytułowi antagoniści noszą na twarzach maski, które można by dostać w pierwszym lepszym sklepie. Nie wiemy, jakie oczy kryją się za tym kamuflażem, choć możemy podejrzewać, że są bezdennie puste i emanują niewymawialnym złem. Braku ekspresji trojga morderców towarzyszy straszliwie stoicka choreografia ciał. Kristen i James wiedzą, że nieznajomych nie obchodzą konsekwencje, wynikające z ich własnego bestialstwa. Odór bezsilności unosi się w powietrzu.

Czytaj dalej Stranger danger. [„Nieznajomi”, 2008]