Popcorn

     Najbardziej sławetny slasher schyłku dwudziestego wieku, „Krzyk” w reżyserii Wesa Cravena, na kulturze swojej ery odcisnął bardziej niż wyraźne piętno. W przeciągu kilku lat od premiery obrazu światowe kina zalała fala horrorów stanowczo inspirowanych postacią i światem Ghostface’a. Wystarczy tu wspomnieć o niemiecko-czeskiej klapie pt. „Basen”, australijskim „Cięciu” czy amerykańskich kalkach, z „Koszmarem minionego lata” na czele. Post-screamowe szaleństwo uderzyło do głowy także twórcom serii „Dzieci kukurydzy”. Bohaterami piątej odsłony niesławnego cyklu uczyniono grupę nastolatków, którzy gubią się w opustoszałym rolniczym miasteczku. Poszukując pomocy, trafiają na uzbrojoną w motyki i widły czeredę.

children5title

     „Pola grozy”, choć nie zostały wzniesione na poziom filmu dobrego, różnią się od trzech swoich prequeli. Są od nich zwyczajnie bardziej udane.

Czytaj dalej Popcorn

Reklamy

Fatalny biwak

             Filmowy slasher, jak dobre wino, im starszą ma datę wyrobu, tym lepiej posmakuje współczesnym koneserom. Ten popularny skrót myślowy spłyca i upraszcza kondycję kina grozy lat 70. i 80., a większości gatunkowych tytułów tego okresu przypisuje rangę klasyki. Podobnie jak wino, każdy retro horror posiada inny potencjał. Nietrudno jest wytypować oldschoolowe slashery, które przeszły do historii jako rewolucyjne lub sztandarowe dla swojego fasonu. Jeszcze łatwiejszym zadaniem wydaje się jednak wskazanie filmów spod znaku maski i piły łańcuchowej, które okazały się zwyczajnie kiepskie.

finalterr

     „Krwawy biwak”, backwoods slasher w reżyserii Andrew Davisa, to instruktaż ujawniający, jak nie powinno być kręcone kino grozy. Drugi pełny metraż Davisa („Liberator”, „Ścigany”) nie jest przyjemną miernotą klasy „so bad it’s good”, jest filmem złym, niewartym uwagi i nikomu niepotrzebnym.

Czytaj dalej Fatalny biwak

So, you want to hear a ghost story?

         Choć nie nastał jeszcze czerwiec, filmowy rok 2014 mógłby już zostać okrzyknięty czasem horroru. W ciągu czterech i pół miesiąca kina oraz serwisy typu „video on demand” zostały zalane potężną dawką obrazów grozy (światło dzienne ujrzały m.in. przygotowywane od lat splattery „Wolf Creek 2” i „Nurse 3D”). Parę dni temu bogata oferta jednego z operatów VOD zwróciła moją uwagę na niezależną pozycję zza Oceanu. Jakim filmem okazał się wymownie zatytułowany horror „Haunt” oraz jak wypada w zderzeniu z brygadą innych gatunkowych nowości?

Haunt13

     „Haunt” rozpoczyna się sceną retrospekcji, w której Jacki Weaver („Poradnik pozytywnego myślenia”) łamie czwartą ścianę i retorycznie pyta, czy chcemy usłyszeć opowieść o duchach. Poznajemy zawartość albumu rodziny Morello. Czarno-białe fotografie przytaczają dramat matki i ojca, którzy za sprawą okrutnych kolei losu tracą troje dzieci. Po latach ginie także Franklin Morello. Wdowa po tragicznie zmarłym mężczyźnie sprzedaje dom, który uznany został za przeklęty. Wprowadzają się do niego Asherowie – szczęśliwe małżeństwo wraz z osiemnastoletnim synem oraz dwiema córkami. Posiadłość leży na skraju lasu, jest spowita mrokiem i skrzypi ze starości. Nastoletni Evan zawiera przyjaźń z mieszkającą w sąsiedztwie rówieśnicą, Sam. Młodzi, ogarnięci wzajemną fascynacją, odkrywają sekrety starego budynku. Sekrety, które nie powinny zostać poznane.

Czytaj dalej So, you want to hear a ghost story?

Internetowa kultura terroru

            Found footage to podgatunek, za którym się przepada lub którego się nie znosi. Jego design nie pozostawia żadnych wątpliwości, a specyfika wywołuje skrajne emocje. Osobiście uznaję się za fana konwencji znalezionych taśm. W zakresie filmowego horroru ten modny nurt jest w stanie przywołać realizm i namacalną grozę, o jakich nie śnią twórcy wielu tradycyjnych straszaków. Dekady temu zdatność formuły found footage udowodnił Ruggero Deodato. W ubiegłym roku powstał film pretendujący do tytułu najlepszej podgatunkowej pozycji ostatnich lat: „The Den” w reżyserii Zachary’ego Donohue.

theden2

     Bohaterką filmu jest Liz (Melanie Papalia), studentka specjalizująca się w komunikacji i mediach społecznościowych. W ramach realizacji pracy dyplomowej dziewczyna nawiązuje współpracę z przedsiębiorstwem telekomunikacyjnym, wprowadzającym na rynek nowy komunikator internetowy. Jej zadaniem jest przełamanie barier społecznych i kulturowych oraz poznanie jak największej ilości użytkowników z całego świata. Za pomocą kamery komputerowej dokumentowana jest każda minuta rozmów Liz na prywatnym czacie. Studentka sumiennie wypełnia swoje zadanie. Choć nie udaje jej się ustrzec przed kontaktem z krętaczami i miłośnikami cyberseksu, zawiera parę interesujących znajomości. Zadowolenie dziewczyny trwa do momentu, w którym staje się ona świadkiem brutalnego morderstwa jednej z użytkowniczek czatu. Sprawca zbrodni przejmuje konto zabitej, aby prześladować Liz. Z czasem włamuje się na komputer bohaterki, by móc w pełni ją kontrolować.

Czytaj dalej Internetowa kultura terroru

Dziki zwiastun „V/H/S Viral” – sensacji ciąg dalszy?

        Kilkanaście godzin temu w sieci zadebiutował pierwszy trailer filmu „V/H/S Viral” – możliwie najbardziej wyczekiwanego horroru ostatnich miesięcy. Przypomnijmy: dwie poprzednie części budowanej trylogii okazały się sensacją, którą kręgi festiwalowe, jak i przeciętni zjadacze kina grozy żyli przez wiele miesięcy. Zwiastun sequela ma bardzo teaserowy charakter. Pierwsza jego połowa stanowi kompilację typu „the best of”, ukazującą najlepsze momenty filmów „V/H/S” i „V/H/S/2”; druga natomiast przedstawia kilkadziesiąt sekund nowego materiału. W niespełna 60-sekundową prezentację producenci wpoili tak wiele intrygujących kadrów, że projekt „Viral” już teraz sprawia wrażenie głośniejszej, mocniejszej i lepszej odmiany swoich poprzedników.

     Czy „V/H/S Viral” okaże się filmem równie ewolucyjnym jak jego prequel? Póki co przekonają się o tym przedsiębiorcy obecni na tegorocznym Cannes Film Market. Komercyjna premiera kontynuacji planowana jest na 2015 rok.