Archiwa kategorii: Slashery

Krwawe i niezobowiązujące. Uwielbiamy je wszyscy – czy się przyznajemy, czy nie.

Szkocka masakra w Ameryce. [„Redwood Massacre: Annihilation”, 2020]

W 2014 roku ukazał się okropnie toporny, źle zainscenizowany i opracowany technicznie horror „The Reedwood Massacre”. Film, wyprodukowany w Szkocji, desperacko gonił za trendami zza Oceanu: w czasach, gdy coraz więcej zaczęło powstawać nostalgicznych, niskobudżetowych slasherów podanych w typowo amerykańskim sosie, reżyser David Ryan Keith postanowił podpiąć się pod ten trend. Niestety, to, co sklecił naprędce w towarzystwie amatorskiej ekipy, nijak nie równa się z indie slasherami pokroju „Discopathe”, „GirlHouse”, czy nawet „Dorchester’s Revenge: The Return of Crinoline Head”.

Amerykański sen zaprząta głowę Keitha po dziś dzień. Parę tygodni temu w serwisach VOD zadebiutował nowy koszmarek reżysera – nieproszony sequel „Redwood Massacre: Annihilation”. W kontynuacji typu „in-name-only” poznajemy grupę samozwańczych żołnierzy, którzy wyruszają do tytułowego lasu, by upolować znanego z poprzedniej odsłony serii, psychopatycznego farmera. Na przestrzeni trzech dekad w Redwood zaginęło bowiem ponad siedemdziesięciu biwakowiczów – są wśród nich osoby bliskie naszym bohaterom. Ekipie przewodzą autor literatury true crime, Tom Dempsey (Jon Campling), i jego córka Laura (Danielle Harris), pasjonatka sztuk walki. Kiedy uzbrojeni po uszy towarzysze broni znajdują dom w głębi lasu, wpadają w pułapkę bez wyjścia.

Czytaj dalej Szkocka masakra w Ameryce. [„Redwood Massacre: Annihilation”, 2020]

♫ How I hate going out in the storm. [„Let It Snow”, 2020]

Mia (Ivanna Sakhno) i Max (Alex Hafner), młodzi Amerykanie uwielbiający jazdę na desce snowboardowej i freeride, przybywają do Gruzji, by spędzić święta Bożego Narodzenia w odległym górskim kurorcie. Jak podkreśla mężczyzna, właśnie tu można liczyć na w pełni ustronną zabawę i najsilniejszy zastrzyk adrenaliny. Młoda para czarteruje prywatny helikopter, by dostać się na jeden z najbardziej niebezpiecznych szczytów – wcześniej ostrzegano turystów, by unikali miejsca jak ognia, bo miłośnicy zimowych wrażeń tajemniczo w nim znikają. Nieoczekiwanie na odludziu pojawia się on: zamaskowany maniak na skuterze śnieżnym, w ręku trzymający naostrzoną siekierę. Rozpoczyna się rozpaczliwa walka o…

…Przetrwanie – sami dobrze wiecie. „Let It Snow” w reżyserii Ukraińca, Stanisława Kaprałowa, to film bazujący jakby na podręczniku fundamentaliów gatunkowych. Ot, kolejny przykryty białym puchem horror stalk n’ slash – teoretycznie podobny do „Hotelu zła” czy „In 3 Tagen bist du tot 2”, ale dużo gorszy. Wątpię, by na Ukrainie zrobił wrażenie (niedawno pokazano go na kijowskim festiwalu „Mołodist”), nawet pomimo Sakhno, której rola przodująca całkiem się udała. Pochodzący z Dniepru Kaprałow wie co nieco o kinie grozy – stąd nawiązania do gnijącej baby oraz ciągłej pracy, braku zabawy ze „Lśnienia” – ale w starciu z tym konkretnym projektem zabrakło mu wyobraźni. Może następnym razem wyjdzie to lepiej.

Czytaj dalej ♫ How I hate going out in the storm. [„Let It Snow”, 2020]

Dynamite with a laser beam. [„Opiekunka: Demoniczna królowa”, 2020]

Kiedy jesienią 2017 roku w ramówce Netfliksa zadebiutowała „Opiekunka”, nikt nie spodziewał się, że film zbierze całą masę ciepłych recenzji, a w toku kolejnych wyświetleń zacznie powoli kształtować się na dzieło kultowe. Ot, następny komedio-horror z seksowną obsadą, kreskówkowymi scenami uśmierceń i ciskanymi średnio co dwie minuty one-linerami. Nadziei na sukces nie dawało już nazwisko reżysera, McG, który wciąż najbardziej znany był z banalnej adaptacji „Aniołków Charliego”. A jednak „Opiekunka” trafiła w gusta kinomanów: dzięki pastiszowej formie scenariusza, wyolbrzymionym do rangi karykatury schematom gatunkowym oraz zawrotnej roli Samary Weaving.

Minęły trzy lata i film nadal pozostawia po sobie dobre wspomnienia; nie dziwi więc fakt, że McG postanowił pójść za ciosem i dać fanom kontynuację. W „Opiekunce: Demonicznej królowej” wracają wszystkie postaci, które pokochaliśmy parę jesieni temu. Nastoletni Cole (Judah Lewis), dziś uczeń liceum, nosi w sobie traumę, której nie zaleczą żadne medykamenty. Nic dziwnego: obserwował, jak ludziom eksplodują głowy i pękają kręgosłupy, do tego musiał rozjechać ukochaną babysitterkę – bo okazała się przywódczynią satanistycznego kultu. Nikt nie uwierzył chłopakowi, że za dzieciaka chcieli go dorwać wyznawcy diabła. Cole czuje się jak Sarah Connor w „Terminatorze 2”, która nie potrafi przekonać otoczenia, że cybernetyczni zabójcy istnieją naprawdę. A przecież żadne z makabrycznych zdarzeń nie było wymysłem chorej głowy. Cole będzie miał szansę dowieść swojej racji: gang morderczej opiekunki urwał się bowiem z piekła i wciąż łaknie jego krwi.

Czytaj dalej Dynamite with a laser beam. [„Opiekunka: Demoniczna królowa”, 2020]

Jawajska masakra. [„Impetigore” aka „Perempuan Tanah Jahanam”, 2019]

Joko Anwar i aktorka Tara Basro nakręcili kolejny, po „Sługach diabła”, horror z wątkiem paranormalnym. Tym razem rzecz dzieje się w nieuczęszczanej indonezyjskiej wiosce, której nie można nawet znaleźć na mapie. Maya, główna bohaterka „Impetigore”, szybko zdaje sobie sprawę, że nietknięte, niemal tubylcze osady nie bez powodu pozbawione są kontaktu ze światem zewnętrznym.

Anwar powraca do tematyki rodzinnego dziedzictwa, którą – mocno wzorując się na amerykańskich ghost stories – podjął ostatnio w „Sługach…”. Tym razem nie wita nas w nawiedzonym domu, a w przedpieklu, gdzie niemowlaki morduje się praktycznie dla sportu, bieda piszczy, a mieszkańcom brakuje pełnego uzębienia. W roli Mayi Basro raz po raz imituje zresztą kreację Marilyn Burns z „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną”. Na indonezyjskiej wsi nie brakuje więc ani niespokojnych duchów, ani doskonale władających maczetą zwyroli.

Czytaj dalej Jawajska masakra. [„Impetigore” aka „Perempuan Tanah Jahanam”, 2019]

The night he bored us to death. [„Sorority House Massacre”, 1986]

     W weekend poprzedzający święto państwowe (Memorial Day) grupa studentek college’u organizuje spotkanie towarzyskie. Dziewczęta i chłopcy spotykają się w posiadłości należącej do siostrzanego stowarzyszenia Theta Omega Theta; nikt z obecnych na przyjęciu nie wie jednak, że przed laty doszło tu do straszliwej zbrodni. Dziwne przeczucia – trochę jakby déjà vu – towarzyszą tylko Beth (Angela O’Neill), najbardziej wyobcowanej siostrze, stale przebąkującej coś o krwi, mężczyźnie z nożem w ręku i majakach sennych. Nikt nie traktuje jej „bredni” na poważnie. Nastolatki pozostawione same w upiornym domu akademickim będą musiały zjednoczyć siły. Inaczej nie przetrwają spotkania z mordercą, który zbiegł z pobliskiego psychiatryka.

SororityHouseMassacre1

     Trudno o bardziej oklepaną fabułę. „Sorority House Massacre” to jeden z tych filmów, którym po latach od wydania udało się zapracować na status kultowy, choć nie bardzo wiadomo dlaczego. Postać mordercy nie budzi strachu i nie wydaje się groźna, a filmografię odgrywającego ją Johna C. Russella nie bez powodu zasila jeden jedyny tytuł. Aktorki, zamiast hipnotyzować krzykiem, ledwo zipią; do tego wcale nie są tak seksowne, jak zapewne wynika to ze scenariusza. Nóż antybohatera penetruje co najwyżej poduszki i kanapy, a w najlepszym wypadku owinięte koszulą manekiny – na zbliżeniach tak drobiazgowych, że trudno wiązać to z jakimkolwiek gore’em.

Czytaj dalej The night he bored us to death. [„Sorority House Massacre”, 1986]

Krwawa ikonografia. [„Random Acts of Violence”, 2019]

     Todd Walkley (Jesse Williams) jest autorem brutalnych komiksów, w których kobiety mordowane są w straszliwych okolicznościach przez niejakiego Slashermana. Dorobek nie przysporzył mu wielu miłośników w środowiskach feministycznych, ale pozwolił młodemu artyście wyrobić sobie renomę wśród koneserów gore’u. Właśnie dlatego zorganizowana zostaje promocyjna trasa po miasteczkach, gdzie dwadzieścia lat temu grasował rzeczywisty Slasherman. Ano właśnie: wyimaginowany przez Todda szaleniec zainspirował jednego z fanów do chwycenia za nóż. Teraz, gdy rysownik odwiedza miejsce dawnych zbrodni z trójką przyjaciół, koszmary odrodzą się na nowo.

RandomActsOfViolence2

     W „Random Acts of Violence” podjęto kwestię związku między przemocą iluzoryczną, popkulturową a tą, której nie brakuje w świecie autentycznym. Twórcy przyglądają się subkulturze komiksowej i horrormaniakom. Nie stawiają mostu między psychopatią a upodobaniem makabry, ale nie przeczą, że czasem media są powiązane z krwawymi przestępstwami. Życie imituje w filmie sztukę, maluczcy prowincjusze niczym prawdziwi wirtuozi kopiują „dzieła” wielkich zabójców, a sami rysownicy wezwani zostają do wzięcia odpowiedzialności za komiksy: bo to, co urodzi się w ich głowie, i najprawdopodobniej dobrze się sprzeda, może dać komuś impuls morderczy.

Czytaj dalej Krwawa ikonografia. [„Random Acts of Violence”, 2019]