Archiwa tagu: Blumhouse Productions

Nawiedzony Bacon. [„You Should Have Left”, 2020]

     Tytuł „You Should Have Left” zdradza o samym filmie bardzo dużo: przede wszystkim, że bohaterów nie spotka raczej nic dobrego, być może czeka ich jakiś tragiczny finał. Na zbyt wiele nie powinni liczyć też widzowie, skuszeni pierwszoligową obsadą i nazwiskiem reżysera. „You Should Have Left” to drugi thriller z wątkiem paranormalnym, powstały przy współudziale Davida Koeppa i Kevina Bacona. Poprzedni, „Stir of Echoes”, mocno przypominał „Szósty zmysł”, a ten nowszy to miałka opowiastka, przywodząca na myśl dziesiątki innych straszaków o nawiedzonych domach. I nawiedzonych ludziach.

YouShouldHaveLeft3

     Theo Conroy (Bacon), bankier pod sześćdziesiątkę, postanawia zabrać swoją rodzinę za granicę. Zamieszkują w walijskiej wiosce, bo dużo młodsza żona (Amanda Seyfried) jest aktorką, a jej nowy film kręcony będzie w Anglii. Urlop w sielskiej atmosferze przemienia się w koszmar, kiedy mężczyzna odkrywa, że dom żyje własnym życiem. Jednocześnie jego córka nawiedzana jest w snach przez upiornego dziadygę o złowrogich zamiarach.

Czytaj dalej Nawiedzony Bacon. [„You Should Have Left”, 2020]

Pomieszanie z poplątaniem. [„Wyspa Fantazji”, 2020]

     Tegoroczne horrory ze stycznia i lutego naprawdę dorastają do swojej niechlubnej reputacji. „The Grudge”, „The Turning”, „Underwater” − każdy z tych tytułów był wielkim rozczarowaniem. Ale jednocześnie każdy stanowił, faktycznie, pewną formę kina grozy, czego nie można powiedzieć o „Wyspie Fantazji” Jeffa Wadlowa. Film ten uśmiercony został przez chybiony marketing, niefortunnie przydzieloną kategorię wiekową i stertę naprawdę źle przemyślanych plot twistów.

FantasyIsland3

     Najłatwiej podsumować „Wyspę Fantazji” jako pomieszanie z poplątaniem. Tonalnie film sprawia wrażenie nieopanowanego, dawkującego na wyrywki kuriozalny horror, komedię, akcję z udziałem zombie, torture-pornowe zabawy w piwnicy, hallmarkową dramę. Chwilami wydaje się, że scenariusz to efekt burzy mózgów dziesięciu fabularzystów − za dużo tu pomysłów, które nie zostają potem rozwinięte w satysfakcjonujący sposób. Wątki paranormalne, zamiast straszyć, żenują, a podróże w czasie nie mają żadnego sensu − zwłaszcza w epilogu, który łączy kinową „Wyspę…” z oryginalnym serialem telewizyjnym. W niczym nie pomaga restrykcja PG-13, a oczywista dla takiej historii brutalność wydaje się chwilami niepotrzebnie tłamszona; nijak nie wykorzystuje też Wadlow talentów swojej obsady. Kim Coates znów drapie po uszach twardym akcentem (tym razem rosyjskim), a Ryan Hansen po raz enty wciska nam, że jest 20-letnim frat boyem. Ładne zdjęcia i malownicze tereny Fidżi na niewiele się zdają. „Wyspa Fantazji” to dużo słabsza produkcja Blumhouse’a niż chociażby „Prawda czy wyzwanie”. Co ciekawe, w obu filmach wystąpiła Lucy Hale; w obu bohaterowie wybierają się na wakacje z piekła rodem, które będą miały dla nich okropne konsekwencje.

Czytaj dalej Pomieszanie z poplątaniem. [„Wyspa Fantazji”, 2020]

Sypiając z wrogiem. [„Niewidzialny człowiek”, 2020]

     Tytuł recenzji nie jest przypadkowy. Bohaterką zarówno „Niewidzialnego człowieka”, jak i „Sypiając z wrogiem” jest udręczona kobieta, która po latach przemocy domowej postanawia uciec przed mężem-sadystą. Oba filmy rozpoczynają się ujęciami na wystawną willę, położoną u brzegu oceanu. Pozornej idylli możemy tylko postaciom pozazdrościć, ale okazuje się, że elegancka posiadłość i przystojny małżonek to nie wszystko. Cecilia, bohaterka „The Invisible Man”, zamknięta została w szklanej pułapce – dla Adriana jest przedmiotem, kimś, kogo można posiąść bez reszty. Uwięziona w domu pośrodku niczego, jest bita i zastraszana. Azyl znajduje u byłego męża swojej siostry. Gdy po kilku tygodniach od ucieczki dowiaduje się, że Adrian popełnił samobójstwo, doświadcza ulgi – i źle się z tym czuje. Niestety, mężczyzna nie znika z jej życia nawet po swojej śmierci. Jego niewytłumaczalna obecność doprowadza Cee do szału.

THE INVISIBLE MAN

     Długo czekaliśmy na jego odrodzenie i wreszcie „Niewidzialny człowiek” powrócił – bardziej aktualny niż kiedykolwiek. Leigh Whannell nie wzorował się zanadto na poprzednich odsłonach serii spod szyldu Universal Monsters, postawił na własną wizję. Jego film adaptuje prozę H. G. Wellsa w sposób bardzo luźny i wybiórczy, a do przedkodeksowego klasyku w reżyserii Whale’a odwołuje się za pomocą easter eggów (vide: scena w szpitalu, z zabandażowanym pacjentem). Tradycyjne metody straszenia, choć zagrzały swoje miejsce w filmie, usuwają się w cień na rzecz fascynującego studium paranoi. Cee przekonana jest bowiem, że jej oprawca powrócił – może zza grobu, a może wcale nie, bo nigdy nie umarł. W istnienie tytułowego niewidzialnego człowieka nie wierzy jednak nikt poza kobietą, a nawet my zaczynamy w pewnym momencie kalkulować, czy bohaterka nie postradała czasem zmysłów. Cee bez przerwy spogląda nerwowo przez ramię, czując, że nigdy nie jest sama. Nie ma się gdzie skryć, w walce z prześladowcą skazana jest na siebie. Nakręcił Whannell horror na równi nadnaturalny i osadzony w prozie życia codziennego. „Niewidzialny człowiek” to opowieść o tym, jak dajemy wciągnąć się w wir toksycznej miłości i jak ciężko wydostać się z takiego związku.

Czytaj dalej Sypiając z wrogiem. [„Niewidzialny człowiek”, 2020]

Gdzie jest Billy, gdy go potrzebujemy? [„Czarne święta”, 2019]

     Remake „Czarnych świąt” od początku wzbudzał gorące emocje, a kiedy okazało się, że MPAA przyznało mu kategorię wiekową PG-13, w internecie wręcz zawrzało. W niczym nie pomogły tłumaczenia reżyserki, Sophii Takal, twierdzącej, że dzięki okrojonej przemocy film trafi do szerszej grupy demograficznej. Nie, bo „Czarne święta” od początku pomyślane były jako slasher, a w swojej odświeżonej wersji przypisane zostały również do nurtu rape and revenge. Czy horror powstały na kanwie grindhouse’owej eksploatacji można opowiedzieć bez przelania kropelki krwi na ekranie? Tak, ale dużo on na tym straci.

BlackChristmas3

     Ponad dziesięć lat temu z podobnym dylematem zmierzyli się twórcy „Balu maturalnego”: też chcieli zaprezentować swój slasher jak największej ilości widzów, więc poszli w stronę „młodzieżowej” grozy rodem z ramówki MTV. Film poniósł klęskę i nie spodobał się praktycznie nikomu. „Czarne święta” to stalk n’ slash lepszy, ale nieznacznie. Takal chciała zadowolić wszystkich, a ostatecznie wielu widzów jedynie wkurzyła. Nakręciła horror–opowieść ku przestrodze, wierząc, że trafi w gusta młodocianej publiczności. Z tego powodu wycięto z „Czarnych świąt” większość krwawych scen. Twórcy zapomnieli, że w 2019 roku brutalny content znajduje się na wyciągnięcie ręki każdego trzynastolatka ze smartfonem (czyli po prostu każdego 13-latka).

Czytaj dalej Gdzie jest Billy, gdy go potrzebujemy? [„Czarne święta”, 2019]

Daddy’s here. [„Bloodline”, 2018]

     Evan Cole (Seann William Scott) pracuje jako licealny psycholog i właśnie został ojcem. Narodziny pierwszego dziecka okazują się potężnym wyzwaniem zarówno dla niego, jak i małżonki, więc pod dachem Cole’ów zamieszkuje Marie (Dale Dickey) – matka Evana, która ma pomóc w opiece nad niemowlęciem. Więź łącząca syna z rodzicielką jest co najmniej osobliwa i szybka zwraca uwagę Lauren (Mariela Garriga). Wizyta niańki wydłuża się, a Evan zaczyna ponownie przeżywać dziecięce traumy, którym myślał, że już umknął. Gdy szkolni podopieczni ujawniają Evanowi, że są sponiewierani przez najbliższych, świeżo upieczony tata chwyta za nóż. W głowie mu się nie mieści, że jakikolwiek rodzic mógłby skrzywdzić własne dziecko.

Bloodline4

     Bohater „Bloodline” – pierwszego filmu aktorskiego Henry’ego Jacobsona – zaczyna zabijać, by jego rodzinie żyło się jak najlepiej. Wierzy, że mordując gwałcicieli i uciekających się do przemocy ojców, oczyszcza świat. Jest jak Dexter Morgan, choć w swych działaniach nie kieruje się skrajnym perfekcjonizmem, co w końcu może doprowadzić go do zguby. Jacobson, znany dokumentalista, postanowił nakręcić film o rodzicielstwie i o tym, jak ciągłe wyrzeczenia, nieprzespane noce, wreszcie rozczarowania dorosłości prowadzą nas prosto w ramiona obłędu. Grany przez Scotta pedagog nawet nie próbuje opierać się chorym instynktom. Z szaleństwem jest mu wręcz do twarzy.

Czytaj dalej Daddy’s here. [„Bloodline”, 2018]

Serial mom. [„Ma”, 2019]

     Począwszy od roku 1996 Octavia Spencer stale gości na dużym i małym ekranie. Pomimo doświadczenia zawodowego, najczęściej obsadzana bywa w rolach drugoplanowych: uznanie przyniosły jej przecież występy w „Kształcie wody” oraz „Służących”. Zmęczona graniem drugich skrzypiec, z radością przyjęła ofertę Tate’a Taylora, który obsadził ją w filmie „Ma” – thrillerze z zacięciem psychologicznym, kinie zemsty wykorzystującym motyw traumy jako paliwa żywiącego wewnętrzne demony. Spencer wciela się tu w niejaką Sue Ann: kobietę o zranionej duszy i niespodzianego sprzymierzeńca grupy nastolatków, lubiących smak alkoholu. Gdy licealiści wypatrują miejscówki na libacje, z pomocą przychodzi tytułowa bohaterka – matczyna figura rozpaczliwie szukająca akceptacji. Lata temu spotkała ją wielka przykrość i poniżona Sue Ann zamknęła się w swym hermetycznym świecie.

Ma1

     Ma pozwala nastolatkom na imprezy pod własnym dachem, choć oczekuje, by goście przestrzegali kilku rygorystycznych zasad. Podstawowa z nich to: „nie wchodzić na górę” – hulanki odbywają się bowiem… w piwnicy. Dzieciaki, którym poświęcono w filmie bardzo dużo uwagi, są rozbestwione i do bólu irytujące, przez co ciężko im kibicować, gdy robi się nieciekawie (nie zdradzę bowiem wiele, ujawniając, że Sue Ann jest kobietą zaborczą i psychotyczną). Dość często ujawniają się w „Ma” słabości scenariusza. Najbardziej podstawowa z nich to bajkowa naiwność, brak zdolności krytycznej oceny zjawisk. Maggie (Diana Silvers) i jej koledzy wchodzą do piwnicy zdziwaczałej, ledwo poznanej osoby bez żadnego właściwie namysłu. Zastanawiający jest wątek postaci tytułowej, a dokładnie jej backstory. Poznajemy przeszłe doświadczenia Sue Ann, odkrywamy, jaki jest powód jej urazu i nie wydaje się on przekonujący – nie sprawia wrażenia dostatecznie silnego, by psychicznie oszpecić kogoś na całe życie, nie wspominając już o uczynieniu z ofiary morderczyni.

Czytaj dalej Serial mom. [„Ma”, 2019]