Archiwa kategorii: Thrillery

Krew na płótnie. [„Velvet Buzzsaw”, 2019]

     Los Angeles. Uporządkowany, ociekający egotyzmem świat krytyków i kuratorów sztuki zaczyna drżeć w posadach, gdy umiera pewien ekscentryczny artysta. Vetril Dease przeszedł przez piekło, a niepokojące obrazy – chroniące go przez szaleństwem – miały przepaść razem z nim, u kresu jego życiowej drogi. Śmierć przyszła jednak znienacka i obnażyła mroczny geniusz malarza. Słynący z ciętego języka koneser Morf Vandewalt (Jake Gyllenhaal) – którego opinia potrafi zmiażdżyć nawet największy talent – jest znaleziskiem co najmniej zafascynowany, a właścicielka wysoko postawionej galerii, Rhodora Haze (Rene Russo), ostrzy swoje kły na sukces. Oburzony tym faktem jest sam Dease, który zza grobu będzie uczył łapczywców pokory.

VelvetBuzzsaw3

     „Velvet Buzzsaw” w reżyserii Dana Gilroya toczy się wśród wielkomiejskiego blichtru i napędzany jest przez estetyzację codzienności. Wszystkie postaci związane są ze sztuką współczesną, niemal przez każdą przemawia nieujarzmiony snobizm. Grany przez Gyllenhaala Morf nadużywa swej wpływowości: jest bezlitosnym i kapryśnym krytykiem, a ciężar jego kciuka od niechcenia zgniata kariery. Każda wypowiedź Morfa to minirecenzja, najczęściej nacechowana negatywnie – na pogrzebie z niesmakiem w głosie dopytuje on, „skąd dobiega ta tandetna, organowa melodia”. Napuszonych, uprzywilejowanych pozerów poznamy w filmie więcej; świetny ensemble, w skład którego wchodzą m. in. Russo, John Malkovich i Natalia Dyer, z pewnością ożywi gorące dyskusje wśród kinomanów.

Czytaj dalej Krew na płótnie. [„Velvet Buzzsaw”, 2019]

Reklamy

Teenage nightmare. [„Cola de mono”, 2018]

     Chile, połowa lat osiemdziesiątych. Nastoletni bracia, Borja i Vicente, szykują się do obchodów Bożego Narodzenia. W ich domu nie panuje świąteczna atmosfera – chyba, że za taką uznamy wspólny wieczór przy wysokoprocentowym trunku i paczce papierosów. Tytułowy cola de mono to tradycyjny drink, powstały na bazie pisco, jajek oraz kakao. Gdy owdowiała matka miesza tabletki z alkoholem i zapada w wigilijny sen, jej synowie oddają się nocy. Starszy z nich wyrusza na poszukiwanie seksualnych uniesień. Młodszy, Borja, poznaje skrywaną przez brata tajemnicę.

colademono3

     W najnowszej produkcji Alberto Fugueta – luźno nawiązującej do jego osobistych przeżyć – mieszają się ze sobą ramy stylistyczne i konwencje fabularne. Reżyser igra sobie z naszymi emocjami, a swój film „odgrywa” w tonacji staccato: flirtuje ze skrajnie różnymi gatunkami, od dramatu rodzinnego po slasher, ale wyraźnie oddziela je od siebie, każdy celebruje z osobna. Zmiany tonalne powodują, że „Cola de mono” przypomina zarówno art-house’owe kino gejowskie, jak i horror żywcem wyjęty z listy „video nasties”.

Czytaj dalej Teenage nightmare. [„Cola de mono”, 2018]

Krwawy moralitet. [„Dom pani Slater”, 1983]

     Słynne „Widmo”, z Vérą Clouzot i Simone Signoret jako nauczycielkami dręczonymi przez kochanka-tyrana, zainspirowało wiele filmowych dreszczowców. Poza kiepsko przyjętym przez krytykę remakiem, „Diabolique”, powstały też luźno inspirowane francuskim klasykiem odniesienia: między innymi „Gry” Curtisa Harringtona czy „Niech bestia zdycha”. Henri-Georges Clouzot miał też wywrzeć wpływ na Marka Rosmana, którego „The House on Sorority Row” (tytuł polski „Dom pani Slater”) przyjmuje postawę moralizującą. Oto bowiem w ejtisowym slasherze piękne studentki giną nie dlatego, że uwziął się na nie bezmyślny zabójca, a z racji bezmyślnie popełnionej zbrodni.

houseonsororityrow2

     W scenie początkowej tytułowa Dorothy Slater – wynajmująca swoją willę studentkom – rodzi bękarta. Poród odbiera tajemniczy doktor, który na widok malca rzuca z rozczarowaniem: „toż to kolejna porażka!”. Dlaczego dziecko urodziło się nieudane – nikt tego nie wyjaśnia… Po latach schorowana Slater pada ofiarą dowcipu, który wymknął się spod kontroli. Członkinie siostrzanego stowarzyszenia wystrzeliły do zrzędliwej staruszki, nie mając pojęcia, że pistolet był naładowany. Po północy dziewczęta pożałują swej głupoty. Na ich imprezę wkradnie się bowiem uzbrojony intruz, który spocznie dopiero, gdy każda z panien zapłaci za swój błąd.

Czytaj dalej Krwawy moralitet. [„Dom pani Slater”, 1983]

„Privilege comes with sacrifice”. [„Pledge”, 2018]

     Jeszcze kilka lat temu, gdy mowa była o filmie współfinansowanym na Kickstarterze, w głowach malował się obraz nędzy i rozpaczy. Te czasy odeszły już do lamusa. Crowdfunding stał się dla wielu młodych reżyserów okazją do zebrania należytych środków finansowych, a dla internetowych inwestorów – czy też po prostu fanów kina – szansą na wsparcie intratnego projektu. Jakie tytuły finansowane były przy wykorzystaniu technologii teleinformatycznych? Wymieniając zaledwie parę przykładów: „Starry Eyes”, Absentia, Weronika Mars, In a Heartbeat, Kung Fury.

pledge2

     Filmem, który swoje powstanie zawdzięcza Kickstarterowi, jest również Pledge” w reżyserii Daniela Robbinsa. Grupę jego bohaterów – samozwańczych i świadomych swej beznadziei nerdów – poznajemy przy okazji imprezy na kampusie uniwersyteckim. Nikt nie traktuje chłopaków z szacunkiem; padają w ich kierunku mało pochlebne epitety. Młodzi desperaci chcą niepokoić dziewczęta swoją obecnością, bawiąc się do białego rana, ale z każdej prywatki są odsyłani z kwitkiem, bo wyglądają jak ekipa z „Zemsty frajerów”. Po jednej ze wpadek podbiega do dziwaków filuterna studentka, a potem zaprasza ich na „sekretne party”. To nie może skończyć się dobrze: skojarzenia z pierwszym „Hostelem” są tu jak najbardziej na miejscu…

Czytaj dalej „Privilege comes with sacrifice”. [„Pledge”, 2018]

„Discretion is the name of the game”. [„13 kamer”, 2015]

          Premiera kinowa: 28 grudnia.

     Gerald (Neville Archambault) − mężczyzna o martwym spojrzeniu i wiecznie rozdziawionej gębie − zajmuje się wynajmem nieruchomości. Właśnie znalazł parę nowych klientów. Claire i Ryan (Brianne Moncrief, PJ McCabe) spodziewają się potomka, a w domu na przedmieściach próbują przygotować się do rodzicielstwa. Ciężarna kobieta nie podejrzewa, że mąż-krawaciarz zdradza ją ze swoją asystentką. To jednak najmniejszy z problemów, jakie powinny niepokoić małżonków. Niepozorny i małomówny Gerald jest tak naprawdę maniakiem seksualnym, a całe mieszkanie naszpikował ukrytymi kamerami, by przyglądać się codziennym poczynaniom swoich najemców. Gdy Ryan i Claire opuszczają gniazdo, dochodzi w nim do obleśnych rytuałów.

13-kamer2

     „13 kamer” to film o dość wątłym scenariuszu i mało efektownym finale, ale jego pierwszy akt jest o tyle ciekawy, że przyciąga uwagę jednocześnie nas odstręczając. Duża w tym zasługa głównego antagonisty, granego przez Archambaulta. Jego karykaturalny manieryzm pomylić można z zaburzeniem psychoruchowym: widzimy mężczyznę, który ciągnie za sobą nogi niczym zombie i przemawia głosem truposza, martwego od dobrych kilku lat. Gdy Gerald przygląda się półnagiej Claire na trzynastu monitorach, siedząc w swojej przyciemnionej melinie, jego zwilżone śliną usta przybierają kształt perfekcyjnego okręgu. Powiekami nie mruga ani razu, bo hipnotyzuje go skóra lokatorki. Gerald to skończony creep, a po scenie lizania przez niego szczoteczki do zębów (nie swojej, rzecz jasna) już nigdy nie będziecie tacy sami.

Czytaj dalej „Discretion is the name of the game”. [„13 kamer”, 2015]

Homocidal − it’s About Anger. [„Nóż + serce”, 2018]

     Najlepszymi horrorami są te oparte na uczuciach swoich bohaterów − na konfliktach wewnętrznych, obawach czy mrocznych pragnieniach. Za przykład mogą posłużyć tu choćby „Dziedzictwo. Hereditary” czy „Egzorcysta”, gdzie zrozpaczone Toni Collette i Ellen Burstyn stawiają czoła ciemnej stronie macierzyństwa. W nowym filmie Yanna Gonzaleza, „Nóż + serce”, też nie brakuje płomiennych emocji − przede wszystkim iskrzących się w ciele Anne (Vanessa Paradis). To kobieta wyrazista i osobliwa, o skrzekliwym głosie, z uderzającą szparą między zębami. Anne pracuje jako reżyserka gejowskich filmów porno i uwielbia swoją pracę. Nie ma dla niej żadnych świętości: w produkcjach o tak wymownych tytułach, jak „Homocidal” ciało męskie można upokarzać, a życiowe tragedie stają się budulcem scenariuszowych „historii”.

KnifeHeart2

     Anne związana jest z montażystką, która łamie jej serce i odchodzi. Targany smutkiem jest też grasujący w okolicy zabójca, przebrany za miłośnika skór i lateksu. Aktorzy pornograficzni są dla niego zwierzyną łowną: mężczyzna krzywdzi ich cieleśnie, bo sam jest udręczony emocjonalnie. Uwikłani zostajemy w historię pełną seksu, namiętności, ale też dławiących frustracji. „Nóż + serce” to thriller whodunit, widziany oczami Kennetha Angera. Dzieje się w Paryżu wczesnych lat 80. i stanowi ukłon zamaszyście składany François Aboutowi − znanemu z pracy nad vintage’owym porno dla gejów. Film powstał na złość heteronormie; niemal wszystkie jego postaci określimy jako LGBT lub bi-curious. Gonzalez posługuje się frywolnym językiem i ta dzikość − niekiedy wręcz wściekłość − udziela się kolejnym bohaterom. Anne oraz członkowie jej „rodziny” kochają to, co robią i kroczą przez świat z podniesioną głową − aż do momentu, gdy ich dumę pokaleczy psychopata w czarnych rękawiczkach.

Czytaj dalej Homocidal − it’s About Anger. [„Nóż + serce”, 2018]