Archiwa kategorii: Thrillery

Para mieszczuchów kontra obłąkany wieśniak Dennis Quaid. [„The Intruder”, 2019]

     Dennis Quaid powoli staje się drugim Nicolasem Cagem. Dawno nie zagrał w naprawdę dobrej produkcji – jeśli już to w guilty pleasures – a jego kolejne role stają się coraz bardziej przerysowane. W „Intruderze” grany przez Quaida bohater sprawia wrażenie nieślubnego dziecka Jacka Torrance’a oraz Brenta Ryana z „Mamy i taty”. Poznajemy go, gdy próbuje sprzedać sąsiadującą z lasem posiadłość. Problem w tym, że Charlie nie ma zamiaru opuścić swego domu – nawet po przybyciu nowych lokatorów.

TheIntruder2

     „The Intruder” wyreżyserowany został przez Deona Taylora – twórcę wielu kiepsko przyjętych horrorów, a także parodii „Meet the Blacks”, która starała się obśmiać rasizm, ale ostatecznie sama wrzała od uprzedzeń i szkodliwych stereotypów. Nowy projekt Taylora ma nad poprzednimi tę przewagę, że na jego realizację wyłożono odrobinę więcej budżetu, przez co całość – nawet jeśli odbiega od filmowej klasy „A” – z powodzeniem mogła wybić się z rynku direct-to-VOD. Film wygląda nieźle, bo producentom udało się znaleźć imponującą, śródleśną lokalizację, z ponad stuletnią willą na czele. Ogląda się go – podobnie – nie najgorzej, głównie dzięki przegiętej roli Quaida i wybuchom jego obłędu. Jeśli rekomendacja rzędu: „oglądalny” dużo dla Was znaczy, dajcie „Intruderowi” szansę. Wiedzcie tylko, że to historia oparta na sprawdzonych schematach i podczas seansu może towarzyszyć Wam poczucie déjà vu.

Czytaj dalej Para mieszczuchów kontra obłąkany wieśniak Dennis Quaid. [„The Intruder”, 2019]

Reklamy

Stranger than fiction. [„Ja teraz kłamię”, 2019]

     To nie pierwszy raz, kiedy Opus Film wprowadza na polski rynek produkcję stojącą w zupełnej kontrze do tego, czym wielu z nas zaczęło się już odbijać: a więc prymitywizmów Patryka Vegi oraz goniących za zachodnimi trendami komedii, które wcale nie są śmieszne. Po sukcesach „Idy”, „Zimnej wojny” czy nawet „Wspomnienia lata” studio wróciło do współpracy z Pawłem Borowskim: dokładnie dziesięć lat temu powstał dramat „Zero”, za który otrzymał reżyser nominacje do Orła i Złotych Lwów. „Ja teraz kłamię” przede wszystkim zwraca uwagę dzięki wizualnemu przepychowi: nasze rodzime podwórko dawno już nie mogło pochwalić się filmem tak atrakcyjnym dla oka. Sukces leży po stronie scenografek, kostiumograf Anny Imieli-Szcześniak oraz producenta Łukasza Dzięcioła. Dorobek ostatniego z wymienionych zasila kilka międzynarodowych koprodukcji, w tym „Inland Empire” – ostatni, jak dotąd, pełny metraż Davida Lyncha. Dużo mówi to o naturze „Ja teraz kłamię” – thrillera, który urasta do rangi surrealnego kolażu. Czy można więc mówić o najlepszej polskiej produkcji 2019 roku? Niestety, nie.

JaTerazKlamie4

     Za szklaną kurtyną siedzą cztery osoby: celebryci i przepytująca ich prezenterka. Rozmowom przysłuchują się zgromadzeni za przesłoną widzowie. Rozpoczął się „Konfesjonał Gwiazd” – telewizyjny reality show, który śledzi cała Polska. Młodziutka piosenkarka Yvonne (Paulina Walendziak) udaje, że jest sierotą, ciut starsza aktorka Celia (Maja Ostaszewska) porusza się na wózku inwalidzkim, choć ma sprawne nogi. Jej mąż Mat (Rafał Maćkowiak) zgrywa zatroskanego partnera, lecz pozostaje zapijaczonym egoistą. Nagrodą w programie są wielkie pieniądze, więc każdy z uczestników chce wkraść się w łaski publiczności; mimo to wszyscy noszą maski i kłamią w żywe oczy, wstydząc się swego prawdziwego, obłudnego „ja”. Finałowy odcinek „Konfesjonału…” obnaży wszelkie oszustwa.

Czytaj dalej Stranger than fiction. [„Ja teraz kłamię”, 2019]

Ade due Damballa! [„Laleczka Chucky”, 1988]

     Branża filmowa coraz umiejętniej wykorzystuje zjawisko nostalgii: do kin wchodzi właśnie reboot kultowej „Laleczki Chucky” (wyprodukowany zresztą przez twórców „It”) i wiele wskazuje na to, że okaże się on kolejnym horrorowym hitem. Sam fakt odmuchania Chucky’ego z kurzu i przywrócenia go na piedestał nie dziwi – już bardziej zastanawia, dlaczego tak późno pozwolono mu zmartwychwstać. Obok Freddy’ego Kruegera czy Jasona Voorheesa był to przecież jeden z najbardziej ikonicznych siepaczy drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Widzów dookoła świata zachwycił bardzo prosty koncept: Charles Lee Ray to zamordowany psychopata, którego dusza uwięziona zostaje w ciele mówiącej zabawki. „Laleczka…” potrafiła i bawić, i straszyć, przez co zawojowała rynek kina domowego, stając się jednym z najchętniej wypożyczanych VHS-ów. Po latach nadal imponuje, nawet jeśli jej urok lekko przybladł.

Chucky2

     Kilkuletni Andy Barclay (Alex Vincent) marzy o gadającej lalce, której reklamy ściągają sen z powiek wszystkim amerykańskim dzieciom. Jego matka, Karen (nagrodzona Saturnem Catherine Hicks), ledwo wiąże koniec z końcem, ale nie potrafi odmówić synkowi przyjemności. Kupuje zabawkę w ciemnej alejce, praktycznie za bezcen – laleczka znajduje się w nienaruszonym stanie. Zachwycony prezentem Andy zdobywa nowego przyjaciela, który każe mówić do siebie Chucky. No właśnie: chłopiec przekonany jest o śmiertelności plastikowego kumpla, obwinia go zresztą za niefortunny „wypadek”, w którym ginie jego opiekunka. Zaniepokojona zachowaniem dziecka Karen nawet nie podejrzewa, że sprowadziła do swego domu Dusiciela z Lakeshore.

Czytaj dalej Ade due Damballa! [„Laleczka Chucky”, 1988]

Posprzątam ci ten życiowy chlew. [„The Cleaning Lady”, 2018]

     Alice (w tej roli Alexis Kendra) związała się z żonatym mężczyzną i każdego dnia czuje, że jest tylko „tą drugą”. Zawiedziona tchórzostwem partnera – który ani myśli rozstać się z żoną – i obrzydzona swoim brudnym sekretem, postanawia skupić się na rozwoju kariery w branży beauty. Jest kosmetyczką, która swoje klientki przyjmuje we własnym mieszkaniu. Ponieważ miejsce każdej pracy powinno być utrzymane w nienagannej czystości, zatrudniona zostaje sprzątaczka. Shelly (Rachel Alig) ucierpiała w wyniku straszliwego wypadku i ma zdeformowaną twarz. Brakuje jej pewności siebie, każde wypowiadane słowo z trudem przechodzi jej przez gardło. Pomimo ewidentnych różnic, kobiety nawiązują bliższą znajomość: okazuje się, że obie potrzebują okazji do wygadania i ucieczki przed codziennymi kłopotami. Problem w tym, że dylematy Alice nijak nie przystają do udręk jej nowej koleżanki. Bo czym jest uzależnienie od miłości w porównaniu z nieugaszoną żądzą mordu?

CleaningLady3

     „The Cleaning Lady” opowiada o tym, jak skomplikowanym i jednokierunkowym związkiem potrafi być przyjaźń; jak boleśnie potrafią zaciskać się kleszcze, gdy jedna ze stron chce od tej drugiej więcej. Shelly myli uprzejmość Alice (zaproszenie na kolację, wieczór przed telewizorem) z wydumanym sentymentem, a relacji utrzymywanej na luźnej, kumpelskiej stopie pozwala urosnąć do rangi obsesji. Obsesji, o której zatrudniająca ją kosmetyczka nie ma pojęcia. Najbardziej porażającą sceną w całym filmie jest ta, w której sprzątaczka chowa się w mieszkaniu swojej pracodawczyni, a pod osłoną nocy siada u jej boku i obserwuje, jak ta w najlepsze śpi. Później pozbawia ją zresztą przytomności i… wykonuje odlew jej twarzy. Po co? By przykrywać nim swoją własną i choć przez chwilę poczuć, co znaczy kobiecie piękno.

Czytaj dalej Posprzątam ci ten życiowy chlew. [„The Cleaning Lady”, 2018]

W zamknięciu. [„Głowica”, 2018]

     W jednym z wywiadów Rasmus Kloster Bro, młody reżyser z Kopenhagi, przedstawił bardzo interesującą definicję filmu: „to tak naprawdę zjawisko fizyczne, bliższe układowi tanecznemu niż literaturze”. Gdyby się nad tym zastanowić, równie bardzo, jak umiejętności oratorskie i odpowiednia siła ekspresji, potrzebne są aktorowi zdolności potrzebne do opanowania stosownego rytmu ciała, do przekucia bodźców emocjonalnych w ruch. Odtwórcy w „Głowicy” − reżyserowanym przez Bro, podziemnym thrillerze − świetnie poradzili sobie z tym zadaniem. Przed kamerą zachowują się szalenie realistycznie (z akcentem na szalenie), ich występ to właściwie taniec ze śmiercią.

Glowi2

     W „Głowicy” przyglądamy się dramatycznej walce o życie oraz usilnym próbom opuszczenia piekielnych tuneli metra. Trójka bohaterów zostaje zamknięta w komorze ciśnieniowej, kiedy dochodzi do nagłej awarii. Odcięci od innych pracowników budowy, muszą schować do kieszeni własne uprzedzenia i nawiązać współpracę − inaczej nigdy nie zobaczą swoich rodzin. Każda z postaci pochodzi z innego kraju, a sytuacja z minuty na minutę robi się coraz bardziej dramatyczna.

Czytaj dalej W zamknięciu. [„Głowica”, 2018]

Co jest nie tak z Milesem? [„Prodigy. Opętany”, 2019]

     Taylor Schilling znów wciela się w umęczoną ofiarę nieszczęśliwego splotu okoliczności. Podobnie jak w netfliksowym „Orange is the New Black”, poznajemy ją jako kobietę tryskającą pozytywną energią, ale z upływem czasu zamienia się jej bohaterka w cień samej siebie. Schilling gra w „Prodigy. Opętanym” matkę kilkuletniego Milesa. To chłopak wykazujący ponadprzeciętne umiejętności intelektualne, ale jednocześnie zupełnie obojętny na bodźce emocjonalne. Wykazuje cechy młodego socjopaty, a jego zachowanie coraz bardziej niepokoi najbliższą rodzinę. Sarah zdaje sobie sprawę, że zrobi dla Milesa wszystko – jej instynktu macierzyńskiego nie tłumi nawet moment, w którym brutalnie zaszlachtowany zostaje domowy pupil. Zaprzyjaźniony lekarz wnioskuje, że w procesie reinkarnacji w ciało dziewięciolatka wstąpiła dusza zmarłego mordercy – w co, oczywiście, Sarah nie wierzy.

Prodigy1

     „Prodigy. Opętany” nigdy nie będzie cytowany jako dzieło przełomowe dla gatunku, szalenie oryginalne. Wątek metempsychozy lub, jeśli wolicie, ponownego wcielenia podjęty został w wielu współczesnych horrorach, między innymi przez Andrew Douglasa w remake’u „Amityville”. Nicholas McCarthy przerabia temat transmigracji z większym powodzeniem. Jego film, choć odtwórczy, nie jest bayowsko teledyskowy – akcent kładzie na dramacie rodzinnym. Nie chcę przez to powiedzieć, że zrównamy „Prodigy” z „Hereditary” czy „The Witch”, bo to horror znacznie mniej aluzyjny, a przy tym plasujący się o klasę niżej, jeśli chodzi o rzemiosło artystyczne. Ale nie jest też oklepanym i mechanicznym jump festem.

Czytaj dalej Co jest nie tak z Milesem? [„Prodigy. Opętany”, 2019]