Archiwa kategorii: Thrillery

Podwodna walka. [„47 Meters Down: Uncaged”, 2019]

     Szał na „mokre” survival horrory trwa w najlepsze. Niedługo po „Pełzającej śmierci” ukazał się kolejny film o ataku drapieżnego, wodnego predatora i choć jego intryga jest – co tu dużo mówić – dużo głupsza, całość podpiąć można pod rozrywkę typu „guilty pleasure”. „47 Meters Down: Uncaged” to zupełnie niepotrzebny sequel „Podwodnej pułapki”, w którym cztery nastolatki odkrywają… ukryte pod morską taflą miasto Majów. Ruiny nie zostały jeszcze zbadane przez archeologów, a dziewczęta nie wiedzą, że po zgliszczach krąży wielki, pozbawiony wzroku rekin, który dostosował się do życia w ciemności.

47MDU2

     Film bywa absolutnie niedorzeczny, co swoje apogeum osiąga zwłaszcza w wywołującym salwy śmiechu finale. Bywa nieznośnie wtórny, a na pewno mniej klaustrofobiczny niż „Podwodna pułapka”. Roberts podmienia suspens na gwałtowną akcję, przez co sequel nie może pochwalić się atmosferą beznadziei i izolacji – w poprzedniku ją otrzymaliśmy. Potrafi jednak reżyser pracować w niełatwych warunkach (osiemdziesiąt procent filmu toczy się pod wodą), a tego, że ma oko do atrakcyjnych kadrów, dowiódł już na planie „Nieznajomych: Ofiarowania”. Przekonująco wypadł montaż scen z udziałem SharkStoppera – emitującego potężny huk i barwiącego morskie głębiny na karminową czerwień. Do tego należy pochwalić Robertsa za „uśmiercenie” jednej z kluczowych bohaterek wówczas, gdy nikt by się tego nie spodziewał, i za scenę nieudanej wspinaczki z udziałem Sistine Stallone (tak, córki Sly’a).

Czytaj dalej Podwodna walka. [„47 Meters Down: Uncaged”, 2019]

„I take love seriously, you know?” [„Wściekłość”, 1977]

     David Cronenberg nie zawsze uchodził za wieszcza kina kanadyjskiego. W połowie lat siedemdziesiątych był eksperymentatorem i twórcą undergroundowych kuriozów. Miał na koncie trzy filmy fabularne, które zwróciły na siebie uwagę samego Martina Scorsese, ale zupełnie nie zainteresowały widzów. Reżyser zyskał rozgłos dopiero w roku 1977, kiedy ekrany światowych kin zapałały jego „Wściekłością”. Pomimo mieszanych recenzji film zyskał status kultowego, a z biegiem lat został nawet poddany analizom akademickim. Cielesny horror i sceny tryskające płynami ustrojowymi wchodzą tu w klincz z alegoryczną formułą.

Rabid1977-1

     Na planie „Wściekłości” spotkali się prowokatorzy: Cronenberg oraz aktorka Marilyn Chambers, znana przede wszystkim jako gwiazda porno. Świeżo po występie w „Behind the Green Door” (najbardziej artystycznym filmie XXX wszech czasów) Chambers zapragnęła dowieść, że stać ją na więcej. Że ma nie tylko piękne ciało, ale też duszę artystki. Choć „prawdziwego” aktorstwa ledwo posmakowała, jej rola we „Wściekłości” do dziś pozostaje pamiętna.

Czytaj dalej „I take love seriously, you know?” [„Wściekłość”, 1977]

Kino toksyczne. [„Detoks”, 2002]

     Sylvester Stallone znany jest pod wieloma alternatywnymi imionami: Rocky Balboa, John Rambo, zdobywca dziesięciu Złotych Malin. Znamy go jako ikonę kina akcji i włosko-amerykańskiego ogiera („The Party at Kitty and Stud’s”), choć poza blockbusterami i najsłynniejszym „gwiazdorskim” filmem porno w historii ma też na koncie inne dokonania gatunkowe. W 2002 roku wydano jego jedyny horror: „Detoks”. Projekt spędził swoje lata na studyjnej półce i oglądając go z perspektywy lat, łatwo można zrozumieć, dlaczego.

dtx2

     Najłatwiej określić „Detoks” jako denną adaptację „Dziesięciu Murzynków”. Grupa byłych gliniarzy (wśród nich Robert Patrick – jedyny jasny punkt filmu) zostaje zamknięta w piwnicy, która wygląda, jakby została zbudowana na czas wojny nuklearnej. Wszyscy są alkoholikami i próbują odtruć swój organizm w odizolowanej klinice. Pech chce, że jeden z mundurowych okaże się zabójcą – tym samym, który kilka miesięcy temu zamordował ukochaną Sly’a.

Czytaj dalej Kino toksyczne. [„Detoks”, 2002]

Daddy’s here. [„Bloodline”, 2018]

     Evan Cole (Seann William Scott) pracuje jako licealny psycholog i właśnie został ojcem. Narodziny pierwszego dziecka okazują się potężnym wyzwaniem zarówno dla niego, jak i małżonki, więc pod dachem Cole’ów zamieszkuje Marie (Dale Dickey) – matka Evana, która ma pomóc w opiece nad niemowlęciem. Więź łącząca syna z rodzicielką jest co najmniej osobliwa i szybka zwraca uwagę Lauren (Mariela Garriga). Wizyta niańki wydłuża się, a Evan zaczyna ponownie przeżywać dziecięce traumy, którym myślał, że już umknął. Gdy szkolni podopieczni ujawniają Evanowi, że są sponiewierani przez najbliższych, świeżo upieczony tata chwyta za nóż. W głowie mu się nie mieści, że jakikolwiek rodzic mógłby skrzywdzić własne dziecko.

Bloodline4

     Bohater „Bloodline” – pierwszego filmu aktorskiego Henry’ego Jacobsona – zaczyna zabijać, by jego rodzinie żyło się jak najlepiej. Wierzy, że mordując gwałcicieli i uciekających się do przemocy ojców, oczyszcza świat. Jest jak Dexter Morgan, choć w swych działaniach nie kieruje się skrajnym perfekcjonizmem, co w końcu może doprowadzić go do zguby. Jacobson, znany dokumentalista, postanowił nakręcić film o rodzicielstwie i o tym, jak ciągłe wyrzeczenia, nieprzespane noce, wreszcie rozczarowania dorosłości prowadzą nas prosto w ramiona obłędu. Grany przez Scotta pedagog nawet nie próbuje opierać się chorym instynktom. Z szaleństwem jest mu wręcz do twarzy.

Czytaj dalej Daddy’s here. [„Bloodline”, 2018]

Maski, opuszczone magazyny i piły łańcuchowe. [„Dom strachów” aka „Haunt”, 2019]

     Około dziesięć lat temu Eli Roth zaręczał widzom, że weźmie do poprawki „Lunapark” Tobiego Hoopera i nakręci jego remake. Niektórzy potraktowali te słowa jak groźbę… Dekadę później śmiało można powiedzieć, że plany Rotha spaliły na panewce, choć powstał inny projekt, o podobnie karnawałowym wydźwięku: „Haunt”, w Polsce szykowany do wydania pod tytułem „Dom strachów”. W obu filmach grupa nastolatków próbuje uciec ze szczelnie zamkniętego parku rozrywki, odpierając przy tym ataki maniakalnych morderców. Brzmi znajomo? Zdecydowanie – i w tym właśnie tkwi siła zarówno „Lunaparku”, jak i tegorocznego „Haunt”.

Haunt-03

     W wyprodukowanym przez Rotha slasherze prowadzeni jesteśmy korytarzami tytułowego Domu Strachów, do którego wkroczyć odważą się tylko spragnieni adrenaliny twardziele. Problem polega na tym, że mogą nie wyjść z niego żywi. Obiektem zarządzają nie tyle obrotni przedsiębiorcy, co inteligentni sadyści, a „odgrywający” kolejne okropności aktorzy bynajmniej nie ukończyli szkoły teatralnej. W swych rolach są zresztą nader przekonujący… Budynek to matnia bez możliwości ucieczki, a polowanie na klientów sprawia jego właścicielom bezwstydną radość. W noc halloween zbrodnicze zamiary pracowników pozna ekipa zblazowanych studentów college’u.

Czytaj dalej Maski, opuszczone magazyny i piły łańcuchowe. [„Dom strachów” aka „Haunt”, 2019]

Serial mom. [„Ma”, 2019]

     Począwszy od roku 1996 Octavia Spencer stale gości na dużym i małym ekranie. Pomimo doświadczenia zawodowego, najczęściej obsadzana bywa w rolach drugoplanowych: uznanie przyniosły jej przecież występy w „Kształcie wody” oraz „Służących”. Zmęczona graniem drugich skrzypiec, z radością przyjęła ofertę Tate’a Taylora, który obsadził ją w filmie „Ma” – thrillerze z zacięciem psychologicznym, kinie zemsty wykorzystującym motyw traumy jako paliwa żywiącego wewnętrzne demony. Spencer wciela się tu w niejaką Sue Ann: kobietę o zranionej duszy i niespodzianego sprzymierzeńca grupy nastolatków, lubiących smak alkoholu. Gdy licealiści wypatrują miejscówki na libacje, z pomocą przychodzi tytułowa bohaterka – matczyna figura rozpaczliwie szukająca akceptacji. Lata temu spotkała ją wielka przykrość i poniżona Sue Ann zamknęła się w swym hermetycznym świecie.

Ma1

     Ma pozwala nastolatkom na imprezy pod własnym dachem, choć oczekuje, by goście przestrzegali kilku rygorystycznych zasad. Podstawowa z nich to: „nie wchodzić na górę” – hulanki odbywają się bowiem… w piwnicy. Dzieciaki, którym poświęcono w filmie bardzo dużo uwagi, są rozbestwione i do bólu irytujące, przez co ciężko im kibicować, gdy robi się nieciekawie (nie zdradzę bowiem wiele, ujawniając, że Sue Ann jest kobietą zaborczą i psychotyczną). Dość często ujawniają się w „Ma” słabości scenariusza. Najbardziej podstawowa z nich to bajkowa naiwność, brak zdolności krytycznej oceny zjawisk. Maggie (Diana Silvers) i jej koledzy wchodzą do piwnicy zdziwaczałej, ledwo poznanej osoby bez żadnego właściwie namysłu. Zastanawiający jest wątek postaci tytułowej, a dokładnie jej backstory. Poznajemy przeszłe doświadczenia Sue Ann, odkrywamy, jaki jest powód jej urazu i nie wydaje się on przekonujący – nie sprawia wrażenia dostatecznie silnego, by psychicznie oszpecić kogoś na całe życie, nie wspominając już o uczynieniu z ofiary morderczyni.

Czytaj dalej Serial mom. [„Ma”, 2019]