O miłości między innymi

           Czy wytworność w horrorze popłaca? Przykład „Zagadki nieśmiertelności” z 1983 roku – zaiste, ponadczasowego dzieła – mógłby odstraszać młodych twórców od igrania z artystycznym kinem grozy. Na szczęście horrorowy art house uprawiany jest po dziś dzień. „Kiss of the Damned” w reżyserii Xan Cassavetes, podobnie jak nieśmiertelny film Tony’ego Scotta sprzed lat, minął się z zachwytem krytyków, którzy okrzyknęli go absurdalnym festiwalem czułostkowości. Krytyk filmowy – ciężko o większego ignoranta…

Kiss of the Damned

     Debiutancka fabuła Alexandry „Xan” Cassavetes – córki Johna Cassavetesa – do złudzenia przypomina historię przedstawioną w „The Hunger”. Piękna, wiekowa wampirzyca, Djuna, cierpi z powodu braku miłości. Gdy na horyzoncie pojawia się przystojny scenarzysta Paolo, Djuna porzuca wieloletnią abstynencję – uwodzi mężczyznę i w miłosnym zamroczeniu zanurza kły w jego szyi. Zauroczony potępioną, Paolo uczy się cnotliwego wampirzego życia, dalekiego od zabijania niewinnych. Idylla pary trwa do momentu, w którym próg rezydencji Djuny przekracza jej siostra Mimi, upajająca się klęską innych.

     Horrorem „Kiss of the Damned” Cassavetes powróciła do korzeni wampirzej tragedii, na nowo eksplorując ból przemijania i głód miłości. Choć nie podołała stworzeniu równie zwiewnego i inspirującego dzieła co „Zagadka…” Tony’ego Scotta, nakręciła film co najmniej ważny. „Kiss of the Damned” natchniony został duchem horroru europejskiego lat 70. i oprawiony jest w stosowną audiowizualność. Ekscentryczna barwa, industrialna muzyka i szykowny kształt determinują ogół filmu, będącego potrzebną odskocznią od serii „Twilight”.

     „Kiss of the Damned”, inaczej niż większość horrorów wampirycznych, mówi o dynamice relacji strzyga-człowiek oraz o moralnej odpowiedzialności, którą barki wampira dźwigać muszą latami. Ukazuje wielkie poświęcenie krwiopijcy w walce z własnymi instynktami i jego gorzką przegraną w chwili słabości. Wreszcie traktuje o miłostkach i pożądaniu. Szalenie interesującą, a przy tym budzącą szczery wstręt postacią okazuje się Mimi, która zdolna jest kochać tylko cierpienie drugiej osoby.

     Aktorzy obsadzeni w rolach głównych budzą zróżnicowane emocje. Francuzka Roxane Mesquida bardzo drażni jako Mimi; jest na przymus niepokorna i okrutnie kaleczy angielszczyznę. To duża wpadka castingowa – Mimi jest jedną z centralnych postaci filmu. Łzy ocierają widzowi: Joséphine de La Baume i Milo Ventimiglia, oferujący niezłą ekranową chemię, Anna Mouglalis w niejednoznacznej kreacji, a także epizody gejowskich ikon – Jonathana Caouette oraz Jaya Brannana.

     „Kiss of the Damned” stanowi sukcesywny debiut reżyserski oraz udany flirt horroru ze sztuką.

     Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

     Zobacz też: ranking najlepszych horrorów 2013 roku.

7

Reklamy

Jedna myśl nt. „O miłości między innymi”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s