Paranormal Inactivity

     Zlany potem budzisz się w nocy, krzyczysz. Bynajmniej nie dręczą cię koszmary spowodowane zawartością grozy w obejrzanym filmie – marnym i niestrasznym „Paranormal Activity 4”. To sam film okazał się koszmarem, jaki ciężko wyprzeć ze świadomości… Historia lubi się powtarzać. Czwarty „Paranormal…”, choć kuleje fabularnie i twórczo, a na dodatek nie ma żadnego sensu, szybko zdążył powtórzyć sukces swoich prequeli. Za kilka miesięcy kina szturmem nawiedzi „piątka”. Co robić, jak żyć?

     Alex jest typową nastolatką. Zajmuje się młodszym bratem, wolne chwile spędza z chłopakiem, wiedzie ustabilizowany tryb życia. Gdy jednak naprzeciw jej domu sprowadzają się nowi sąsiedzi, sprawy przybierają zaskakujący obrót. Młoda matka i jej wyciszony syn Robbie tworzą osobliwą rodzinę. Chłopiec trafia pod tymczasową opiekę rodziców Alex, gdy jego opiekunka ulega podejrzanemu wypadkowi. Sześcioletniemu bratu Alex Robbie przedstawia swojego wyimaginowanego przyjaciela, Toby’ego. Nocą w domu rodziny zachodzą upiorne zjawiska, jednak tylko Alex jest tą sytuacją zaniepokojona. Razem z lubym nastolatka instaluje w posiadłości ukryte kamery…

     Punkt wyjścia i podstawowe założenia fabularne nie zmieniły się od czasu debiutanckiego obrazu Orena Peli ani trochę. Absurd wraca na swoje miejsce i wypełnia cały film: prawie wszyscy bohaterowie wszystko i wszędzie dokumentują za pomocą wszelakich dorobków technologicznych. Zmienia się sąsiedztwo, zmieniają się postaci, tradycja – absolutnie nie. Czy wszyscy Amerykanie w najmniej komfortowych sytuacjach chwytają w dłoń kamerę?

     Ciepło przyjąłem pierwsze pół godziny trwania „Paranormal Activity 4”. Chcąc-nie chcąc, zapoczątkowana przez Peliego seria w ekspresowym tempie rozrasta się do kalibru kolosalnej sagi. Skoro wiemy, że powstanie „Paranormal Activity 5”, i domyślamy się, że w box-office’ie wysępi kolejne dwieście milionów dolarów, filmów można nakręcić i z dziesięć. Sagę światowej popularności warto znać, niekoniecznie tylko z tytułu. Przecież trzeci jej segment miał duży potencjał, podobnie jak omawiany sequel – przynajmniej dopóki nie wykoleił się z torów, które mogły poprowadzić go na odpowiednią stację. Henry Joost i Ariel Schulman wiedzieli, jak działać na instynktach widza. Kilka skutecznych „jump scenes” ubarwiło mój seans. Wiedziałem, że nadejdą i w tym skupiła się cała zabawa. W końcu czwarta odsłona „Paranormal…” to popcornowy film, od którego oczekuje się należytej rozrywki.

     „Paranormal Activity 4” zaczął szwankować, gdy ujawniono pomysł twórców na Toby’ego. Jak zawiadomiono w okresie preprodukcji, postać wprowadzona w „trójce” – demon, który „przyjaźni się” z dziećmi bohaterów – miała nabrać fizycznych kształtów w kontynuacji. Joost i Schulman odsłonili swoje karty za pomocą czujnika ruchu Kinect. Efekt zabiegu okazał się bardziej niż chybiony, a lepszym wyjściem z tej sytuacji byłoby przedstawienie Toby’ego jako awatara, w scenie, w której młodzi grają na Xboksie – jak ma się okazać, wspólnie z niewidzialnym…

     Najgorsze przed nami. Ta w zmodernizowany sposób klasyczna opowieść przybiera tragicznego kolorytu, kiedy stara się być komiczna. Ben, chłopak Alex, nie jest zabawny, choć pozuje na wesołka w co drugiej scenie ze swoim udziałem. Drażniący Matt Shively to jednak pół biedy w porównaniu z finałem filmu, który jest – SPOILER! – przykładnym odwzorowaniem zakończenia „Paranormal Activity 3”.

     Dobrze wyreżyserowane dwadzieścia minut i znośnych dziesięć kolejnych to za mało. „Paranormal Activity 4” nie ewoluuje w żaden sposób. Strachu jest tu mniej niż w poprzednikach, a męczącego skostnienia – znaku firmowego serii – coraz to więcej. A może po „piątce” twórcy serii zatrzymają przychody z dystrybucji filmu w kieszeni i zafundują sobie dłuższe wakacje? Na pewno warto ich ładnie poprosić…

                    Recenzja znajduje się także na stronie filmweb.pl, pod niniejszym odnośnikiem. Zapraszam do śledzenia swojego profilu w tym serwisie.

Advertisements

4 myśli nt. „Paranormal Inactivity”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s